Łapówkarski układ na granicy

- Według celników to, że o czyjeś winie w sytuacji “pozytywnej powtórki” albo jej braku decyduje w myśl polecenia naczelnika głównie kierownik zmiany, jest korupcjogenne i sprzyja “kolesiostwu”. Fot. Autor

- Polecenie naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu jest korupcjogenne i stanowi świetną pożywkę dla kolesiostwa – uważają celnicy. – Cała administracja tak działa – odpowiada naczelnik B. Gruszecki.

- Polecenie, które wydał w marcu 2010 roku kierownikom Oddziałów Celnych naczelnik przemyskiego Urzędu Celnego, Bartosz Gruszecki jest prostą drogą do tworzenia się sitw – mówią celnicy. – O winie, albo niewinności celnika, który przepuścił kontrabandę decyduje tylko opinia kierownika zmiany – tłumaczą. – Czyli wszystko zależy od tego, jaki kto ma z przełożonym układ – dodają.  – Każda opinia w takiej sprawie wydana przez kierownika jest badana przez kolejne szczeble nadzoru służbowego – tłumaczy B. Gruszecki. -  A to, że bezpośredni przełożony wydaje w takich sytuacjach swą opinię, to oczywistość- dodaje.

W myśl wspomnianego polecenia wydanego przez naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu 16 marca 2010 roku, “powtórki pozytywne należy w meldunkach zmianowych wykazywać tylko wówczas, gdy w ocenie kierownika zmiany sposób ukrycia był możliwy do ujawnienia podczas weryfikacji zgłoszenia celnego (…) w okolicznościach pozwalających na przeprowadzenie kontroli celnej”. – To czysty absurd – uważają celnicy. – Dosłownie na to wychodzi, że to czy za pozytywną powtórkę jest postępowanie dyscyplinarne, rozmowa dyscyplinująca, czy zwyczajnie nic, zależy tylko od humoru kierownika zmiany, albo jego sympatii do danego celnika – podkreślają.

Co to jest powtórka?

Nie wszyscy wiedzą zapewne, o co chodzi, więc śpieszymy z wyjaśnieniem. Otóż w Służbie Celnej jest coś takiego, że celnicy wewnętrznie kontrolują pracę swoich kolegów. Niezależnie od wyniku kontroli celnej przez celnika, na pasie na przykład, każdy podróżny czy pojazd może zostać skontrolowany przez jego kolegów już po odprawie. Naturalnie odbywa się to wyrywkowo. Taka kontrola nazywana jest “powtórką”, a termin “pozytywna powtórka” oznacza, że na przykład w samochodzie, który celnik kontrolujący przepuścił, jako “czysty” znajduje się kontrabanda.
Kierownik zmiany decyduje, bo najlepiej wie?

Zrozumiałe jest, że praca celnika odbywa się niejako „taśmowo” i sprawdza on miejsca ogólnie dostępne na okoliczność ukrycia czegoś niedozwolonego. Przeprowadzający powtórki mają na nie więcej czasu i mogą zajrzeć dosłownie wszędzie. Dlatego właśnie, jak podkreśla naczelnik przemyskiego UC, Bartosz Gruszecki, nie można każdej pozytywnej powtórki traktować, jako umyślnego przepuszczenia na granicy kontrabandy i stąd tak ważna jest opinia kierownika zmiany, który bezpośrednio nadzoruje pracę celników w danym momencie. – Kierownik zmiany wie, jakie było natężenie ruchu podczas kontroli pojazdu, w którym potem na powtórce coś znaleziono, wie też na przykład, czy funkcjonariusz kontroli pierwotnie dokonujący był w pełni dysponowany -  tłumaczy Gruszecki.
Tak działa cała administracja?

–Ale w tym poleceniu nie ma mowy nic o jakiejś niedyspozycji i natężeniu ruchu na granicy -  odpowiadają celnicy. – W praktyce chodzi o to, że kierownik zmiany może spowodować wszczęcie sankcji wobec celnika, po którego kontroli wykryto na przykład 15 kartonów papierosów w drzwiach samochodu i “odpuścić” komuś, kto puścił 250 kartonów w podobnym miejscu, bo decyduje tylko jego “uważanie” – oburzają się funkcjonariusze.

- To, że zwykle najlepiej w tym, co dzieje się na danej zmianie jest zorientowany kierownik zmiany, jest oczywiste – mówi naczelnik UC w Przemyślu. – Podobnie, jak to, że w całej

administracji opinia przełożonego w sprawach dotyczących pracowników jest kluczowa – dodaje.

Gruszecki – Jeśli tak było, to jest to przestępstwo

Celników nie przekonuje ta argumentacja. – Jeśli to takie oczywiste jest, to dlaczego aż polecenie takie wydano, skoro to się powinno według pana naczelnika rozumieć samo przez się? – pytają ironicznie. – Na okoliczność tej rzekomej oczywistości celnik o pseudonimie “Bizon” chwalił się, jak to się “wybronił” u swego kierownika zmiany z 260 kartonów ruskich “cygarów” – opowiadają. – Nic na ten temat nie wiem, a jeśli tak było, to jest to przestępstwo, które powinno być zgłoszone prokuraturze przez każdego, kto się o nim dowiedział – mówi zapytany o wspomnianego “Bizona” i jego wyznania do kolegów Bartosz Gruszecki.

Nie tylko opinia kierownika?

Naczelnik przemyskiego UC przypomina też, że w jego poleceniu zawarte jest zdanie: “odpowiedzialność z tytułu naruszenia obowiązków służbowych (w sytuacji pozytywnej powtórki przyp. autora), będzie egzekwowana tylko wówczas, gdy opinia kierownika zmiany i okoliczności sprawy będą jednoznacznie wskazywały na popełnienie deliktu dyscyplinarnego (…)” – Jak widać w takich sprawach  badane są wszelkie okoliczności – przekonuje B. Gruszecki, wspominając  sprawy pozytywnych powtórek innego celnika, który za jedną nie został  ukarany, a w przypadku drugiej wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. – Akurat – śmieją się celnicy. – Przecież w tym zdaniu jawnie widać, że odpowiedzialność jest wtedy, gdy okoliczności wskazują na winę oraz kierownik zmiany tę winę uzna – mówią.

Kaczor: – Ktoś nie wie, albo nie chce wiedzieć

- Polecenia pana Gruszeckiego są korupcjogenne i pozwalają na funkcjonowanie takich tworów, jak opisywana przez was wielokrotnie grupa lubaczowska – uważa Artur Kaczor, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Celnicy.pl z przemyskiej Izby Celnej. – Kiedy się zanalizuje fakt, że nie zwraca on uwagi na tworzenie się podobnych grupek z celnikami z Wydziału Zwalczania Przestępczości włącznie, czy toleruje wiecznie psujący się rentgen, to można się zacząć zastanawiać, czy szefostwo w przemyskiej IC nie zna się na granicy, czy też z jakichś przyczyn, znać się na niej nie chce -  dodaje sarkastycznie Kaczor.

Monika Kamińska

do “Łapówkarski układ na granicy”

  1. przemyślenie

    Problem tego urzędu to chyba nie Bartek a Jurek, to przeciez z nim można wszystko załatwić, ma dobre stanowisko, nadzoruje wszystkie oddziały więc to on rzadzi a Bartek myśli, że rządzi. Zmienić Jurka a złodziejstwo na granicach i kolesiostwo w oddziałach się skończy.

  2. z granicy

    Bizon chlapie jęzorem na prawo i lewo a potem się dziwi że są artykuły, jak sobie załatwiłeś Boguś to trzeba mordę w kubeł, bo teraz będziemy mieli wszyscy przej%%^&………!

    • przegraniczony

      Duchu umiał te sprawy załatwiać z bracie, popatrzcie na jego nowy dom, samochód i firmę dla przykrywki a odpowiecie sobie co tam sie musiało dziać za czasów grupy lubaczowskiej.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.