Lata lecą, a ja wciąż daję radę

Jarosław Piątkowski po ośmiu latach wraca do Siarki Tarnobrzeg. 30-letni skrzydłowy grał także w Klimontowiance, Koronie Kielce, ŁKS Łódź, Zagłębiu Sosnowiec, Resovii i Stali Stalowa Wola. Fot. Bogdan Myśliwiec

II LIGA. Jarosław Piątkowski, nowy pomocnik Siarki Tarnobrzeg, o krytyce branej “na klatę” i lidze, która nie jest tak słaba, jak się o niej mówi.

Trzydziestoletni Jarosław Piątkowski po dwóch latach odszedł ze Stali Stalowa Wola i związał się z beniaminkiem II ligi Siarką Tarnobrzeg.

- Dlaczego Siarka?
- Zadecydowały głównie względy rodzinne. Żona pochodzi z Tarnobrzega, planujemy kupić tu mieszkanie. Historia zatoczyła koło. Nie jestem wprawdzie wychowankiem Siarki, ale grałem w tym klubie już jako junior.

- Spotkał pan kogoś znajomego?
- Janusza Hynowskiego i Jacka Kurantego. Z tym drugim grałem jednak krótko, bo poszedł wyżej.

- A trenera Michała Szymczaka dobrze pan zna?
- Nie za dobrze. Wiem, że to człowiek Siarki, ale do tej pory jakoś się mijaliśmy. Jeszcze nie rozmawialiśmy o mojej roli w drużynie. Będzie na to czas, przecież dopiero we wtorek zaczęliśmy zajęcia.

- Ile prawdy jest w plotce, że nie po drodze było panu z trenerem Stali Stalowa Wola Mirosławem Kalitą?
- Pierwsze słyszę. Złego słowa na trenera nie powiem.

- Trener Kalita otwarcie mówił, że po zawodniku z taką przeszłością oczekiwał lepszej gry. Co ciekawe, krytykę przyjął pan po męsku, “na klatę”.
- Przyjąłem, bo po części się z nią zgadzam. Nie miałem wielu okazji, by pokazać się w minionej rundzie. Pauzowałem z powodu kartek, kontuzji. Ale nie ma co mydlić oczu – na boisku nie zawsze wszystko wychodziło. Inna sprawa, że czasem ludzie oczekują cudu od jednego gracza, a to jest piłka nożna. Za wynik odpowiada znacznie więcej osób, także młodzież, którą tak często rozgrzesza się za popełniane błędy.

- Wróćmy do Siarki. Beniaminek będzie grał o coś więcej, niż o utrzymanie?
- Poprzeczka wędruje w górę. Drugą ligę od trzeciej może nie dzieli przepaść, ale różnica w poziomie jest jednak znaczna. Jednak Siarka jest głodna sukcesu, na pewno nikt w zespole nie będzie się oszczędzał. Może być całkiem przyjemnie.

- Pan będzie pod ciągłą obserwacją. Kibice wymagać będą dobrej gry niemal w każdym meczu.
- Bez przesady. Nie boję się wziąć odpowiedzialności za wynik, ale powtarzam: w pojedynkę meczu nie wygram.

- Ciekawe jest to, co mówi pan o poziomie II ligi. Ja słyszę raczej ciągłe narzekania…
- Z wysokości trybun pewne rzeczy odbiera się inaczej, ale zapewniam, że na boisku nie ma zmiłuj. Zespół, który nie da z siebie maksa, nie ma co liczyć na sukces. W drugiej lidze nie grają piłkarze z przypadku, poziom na pewno jest wyższy, niż cztery, pięć lat temu.

- Szybkość i dośrodkowania – to były kiedyś największe atuty Jarosława Piątkowskiego. Jak dziś to wygląda?
- Zdziwiłby się pan, ale całkiem nieźle. Zrobiłem kilka dni temu, jeszcze w Stali, testy szybkościowe i okazało się, iż nie muszę się wstydzić. Lata lecą, a ja wciąż daję radę.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.