Leczenie za granicą później albo wcale

Z transgranicznego leczenia wyłączone jest badanie tomografem komputerowym. Fot. Anna Moraniec
Z transgranicznego leczenia wyłączone jest badanie tomografem komputerowym. Fot. Anna Moraniec

KRAJ, PODKARPACIE. Już o dwa miesiące udało się rządowi opóźnić obowiązywanie przepisów o refundowaniu opieki medycznej w krajach UE, a rozporządzeń wciąż brakuje.

Czas na wdrożenie dyrektywy transgranicznej, której głównym założeniem jest ułatwienie dostępu do świadczeń w innych państwach UE minął 25 października 2013 r. Regulacja zawiera już pewne ograniczenia obowiązujące wszystkich Europejczyków, a dodatkowe na polskich pacjentów chce nałożyć rząd. Dlatego prace nad nią tak się przeciągają.

Co zyska pacjent? Niewiele, bo będzie mógł wyjechać za granicę jedynie po poradę specjalisty lub na prosty zabieg. Na planowe leczenie za granicą trzeba będzie mieć skierowanie wraz z uzasadnieniem specjalisty z odpowiedniej dziedziny medycyny, który potwierdzi brak możliwości przeprowadzenia tego leczenia w kraju.

W przypadku niektórych świadczeń pacjent będzie musiał otrzymać jeszcze przed wyjazdem za granicę pozwolenie NFZ. Na liście procedur wymagających uprzedniej zgody NFZ znajduje się już 13 rodzajów świadczeń, m.in. każde wiążące się z pobytem w szpitalu przez co najmniej jedną noc (czyli w praktyce wszystkie szpitalne), programy lekowe, pozytonowa tomografia emisyjna (PET), tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny. Spod działania dyrektywy wyłączone są też świadczenia długoterminowej opieki zdrowotnej, szczepienia ochronne oraz dawstwo organów do przeszczepów. Oznacza to, że np. chory oczekujący na dawcę organu do przeszczepienia w Polsce nie będzie mógł na podstawie dyrektywy znaleźć go za granicą.

Zwrot z poślizgiem
Pacjent za usługi medyczne zrealizowane za granicą zapłaci z własnej kieszeni według cennika obowiązującego w innym państwie UE. Po powrocie do kraju wystąpi z wnioskiem o zwrot kosztów do dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ. Będzie miał na to sześć miesięcy od dnia wystawienia rachunku za leczenie.

Rozliczenie NFZ z chorym będzie się odbywało według następującej zasady: fundusz zwróci choremu koszt leczenia tylko do wysokości kwoty, którą za dane świadczenie płaci polskim placówkom medycznym. W praktyce często będzie to oznaczać konieczność dopłaty chorego do odbytego leczenia (zabieg zaćmy w naszym kraju kosztuje od 2,5 do 5,7 tys. zł, a w Anglii ok. 13 tys. zł).

Dla pacjenta niewiele się zmieni
Teraz też można ubiegać się o refundację leczenia za granicą. – W 2012 były 4 zgody (na cztery wnioski), jeden dotyczył usunięcia guza za pomocą tzw. Gamma Knife (wykorzystuje promieniowanie gamma i jest stosowany do zabiegów na mózgu). Jeden malformacji żylnej i dwa zabiegów protonoterapii (rodzaj radioterapii cząsteczkowej stosowanej w czerniaku oka). Koszt tych zabiegów poniesiony przez NFZ to ok. 300 tys. zł – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

Najczęściej pomocy za granicą szukamy w takich dziedzinach jak: genetyka kliniczna, ortopedia i traumatologia narządu ruchu, radioterapia onkologiczna/okulistyka, chirurgia dziecięca, okulistyka, chirurgia dziecięca/chirurgia naczyniowa, położnictwo i ginekologia/perinatologia, radioterapia onkologiczna.

Anna Moraniec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ROMAN
ROMAN
7 lat temu

no proszę ; gdzie to równe traktowanie jako „obywateli ” uni jewropejskiej – no ja nie widzę
– widzę kręcone lody / schody dla niewolnika aby broń Boże nie wyjechał na leczenie – bo powinien tu czekać i zdechnąć jak się nie doczeka
– czyli co ? derektywy sobie / przepisy sobie / a władza sobie – a niewolnik cóż jak pisze P.Ambroży ma się cieszyć i czekać na kolejne wybory.

Ambroży
Ambroży
7 lat temu

POzostaje nadal niektórym głosować na III-cią kadencje Tuska i jego wspólników z PSL-u. Szkoda słuchać tego bajdurzenia medialnego jeśli czołowi dziennikarze nic nie widzą i o nic nie pytają zdecydowanie tych aferzystów?.