Lekarze łagodzą protest, aptekarze zaostrzają

- Chcę wierzyć, że lekarze, a teraz aptekarze protestują dla dobra pacjenta, jednak gdy wychodzę z apteki z lekami, za które zapłaciłam dużo wyższą cenę niż poprzednio moja wiara topnieje - mówi pani Bronisława z Rzeszowa. Fot. Anna Moraniec

PODKARPACIE. Od poniedziałku na receptach mają nie pojawiać się pieczątki z napisem “Refundacja leku do decyzji NFZ”. Aptekarze zaś na godzinę będą zamykać apteki.

Decyzję o rezygnacji z “pieczątkowania” recept podjęła, dla dobra pacjenta, Federacja Porozumienie Zielonogórskie. – Należymy do tej samej organizacji, więc się utożsamiamy z tymi postanowieniami – mówi dr Marek Krupowczyk z Porozumienia Podkarpackiego. – Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy lekarze nie będą przybijać pieczątek, bo decyzji o zaprzestaniu przystawiania pieczątek nie podjęły jeszcze związki zawodowe lekarzy ani Naczelna Rada Lekarska. Do protestu przystępują natomiast farmaceuci, którzy czują się oszukani przez rząd.

Doktor Krupowczyk mówi, że dzięki determinacji i zjednoczeniu środowiska lekarskiego udało się lekarzom doprowadzić do nowelizacji ułomnej ustawy refundacyjnej. Między innymi do zwolnienia z kar wynikających z ustawy oraz abolicję na okres do wejścia w życie ustawy. To jednak nie wszystko.- Na znak protestu, którego nie przerywamy na receptach będziemy pisać międzynarodowe nazwy leków. Przy wypisywaniu recept uwzględnimy także dobro pacjentów przewlekle chorych.

Do protestu włączają się aptekarze

W sobotę Naczelna Rada Aptekarska zaleciła by od poniedziałku, codziennie przez godzinę apteki będą zamknięte, a sposób wypisania recepty przez lekarza był przez farmaceutów skrupulatnie sprawdzany. – Każda z aptek, która z dniem 16 stycznia przyłączy się do protestu, będzie zamknięta od godz. 13 do 14. Będzie otwierana jedynie do realizacji recepty w nagłym przypadku m.in. ciężkich chorób przewlekłych, gdy brak przyjęcia leku może mieć poważne konsekwencje, np. w nadciśnieniu tętniczym. Formą protestu aptekarzy będzie także rygorystyczne sprawdzanie “formalnej poprawności recept”. Oznacza to, że od poniedziałku apteki nie będą już tak łagodnie patrzyć na kwestię pieczątek “Refundacja do decyzji NFZ” i nieokreślanie przez lekarzy stopnia odpłatności danego leku. Rekomendacje poparła Podkarpacka Okręgowa Izba Aptekarska. Jej prezes, Lucyna Samborska, zapewniła jednak, że aptekarze na pewno będą postępować etycznie i nie odmówią antybiotyków dzieciom czy insuliny dla osób chorych na cukrzycę.

Farmaceuci domagają się wykreślenia z ustawy refundacyjnej zapisów przewidujących karanie aptekarzy za realizację recept zawierających błędy. Domagają się też, żeby odpowiednik nie musiał mieć zarejestrowanych takich samych wskazań terapeutycznych, jak specyfik, który ma zastąpić. Żądają także “rzeczywistej abolicji w związku z wydawaniem leków na wadliwe recepty wystawione podczas protestu lekarzy, po 1 stycznia 2012 roku”.

W piątek (13 stycznia) posłowie przychylili się do postulatu lekarzy i znowelizowali ustawę refundacyjną, usuwając z niej zapisy przewidujące kary finansowe za niewłaściwe wypisywanie recept. Nie zrobili tego jednak w przypadku aptekarzy – kary za wydawanie pacjentom leków z błędnie wypisanej recepty zostały utrzymane.

Pacjent może się tylko poskarżyć

Jeżeli chory zostanie odesłany z apteki bez zrealizowania recepty lub zostanie wydany mu lek za pełną odpłatnością może jedynie zgłosić się do Narodowego Funduszu Zdrowia, bo to on podpisuje umowy zarówno z ZOZ-ami jak i aptekami i ma możliwość dyscyplinowania tych podmiotów na drodze administracyjno-prawnej, łącznie z możliwością wypowiedzenia umowy.

***

Lekarze przybijając pieczątki wywalczyli już to co chcieli, więc dla dobra pacjentów, przerywają protest. Do walki o swoje prawa ruszają farmaceuci, którzy również nie chcą płacić wysokich kar funduszowi, a o ich postulatach było cicho, bo… nie protestowali. Gdy osiągną swój cel do boju powinni ruszyć pacjenci, jeżeli sami nie mogą, bo są zbyt chorzy, w ich imieniu wystąpić powinni ich bliscy. Na pewno byłaby to spora grupa, której determinacja porównywalna byłaby do siły niejednej grupy zawodowej. A walcząc o życie swoich najbliższych na pewno nie przebieraliby w środkach.  

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.