Lekarze wydali na nią wyrok śmierci

Chorą 21-latkę odwiedziła ze swą ekipą znana dziennikarka i gospodyni “Sprawy dla reportera”, Elżbieta Jaworowicz. Fot. Monika Kamińska

Indolencja i beztroska medyków skazują Patrycję na powolne czekanie na nieuchronną śmierć.

Od jednego lekarza usłyszała: – Możemy dać ci teraz to serce, ale i tak pójdziesz do piachu. Od drugiego: – Poszukaj sobie placówki, gdzie robią zabiegi na odłączonym sercu. Gdzie? W Internecie.

Ma 21 lat, zaraźliwy uśmiech, fioletowe wargi i wyrok. Wyrok, który wydali na nią lekarze. Nie przeszczepią jej płucoserca, póki będzie miała naczyniaka na kręgosłupie, nie zoperują naczyniaka, bo serce nie wytrzyma. Patrycja Marach ma jeszcze coś: niewiarygodną wolę życia i nadzieję, że znajdzie się lekarz, który usunie jej guz z kręgosłupa, a ona będzie mogła chodzić i czekać na nowe serce.

Jeszcze rok temu Patrycja chodziła. Męczyła się szybciej niż inni, bo jej jednokomorowe serce nie pracuje tak, jak inne, ale dawała radę. Wśród przechodniów na przemyskiej ulicy nie wyróżniało ją specjalnie nic poza fioletowymi wargami. – Nowo poznane osoby często uważały, że to po prostu taki oryginalny makijaż – mówi 21 letnia Patrycja Marach z Przemyśla. – Tymczasem moja bladość, sinawe dłonie i stopy oraz fioletowe usta to “prezent” od mojej wrodzonej wady serca, sinicy – opowiada dziewczyna uśmiechając się. W ogóle uśmiecha się często i szczerze. – Tak, sinica bez przeszczepu płucoserca to wyrok śmierci – przyznaje. – Ale ja nie wierzę, że los go wykona – stwierdza Patrycja z mocą. – Póki życia, póty nadziei – dodaje.

Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości

Monika Kamińska