Leki bez badań klinicznych

PODKARPACIE. Firmom farmaceutycznym się nie opłaca, więc…

Przed wprowadzeniem leków na rynek konieczne jest przeprowadzenie bardzo kosztownych testów klinicznych, mających dowieść nie tylko skuteczności leku, ale i jego ewentualnych działań ubocznych. – Firmy farmaceutyczne wolą prowadzić badania na osobach dorosłych, bo mniej jest z tym komplikacji prawnych, przede wszystkim nie potrzebują zgody rodziców, którzy generalnie odmawiają udziału swoich pociech w pewnego rodzaju eksperymentach medycznych – mówi Józef Rusin, konsultant wojewódzki ds. pediatrii w Rzeszowie.

Doktor przyznaje, że oddział pediatryczny, na którym jest z-cą ordynatora również musiał zrezygnować z propozycję przetestowania leku na kolkę dla niemowląt, bo nie udało im się znaleźć odpowiednio dużej grupy rodziców, którzy zgodziliby się na udział dzieci w teście. Podobnie jest ze wszystkimi lekami pediatrycznymi. -Najgorzej jest z leczeniem w ciężkich chorobach: nowotworowych czy nefrologicznych, gdzie nie ma wielu alternatywnych leków wśród których można wybierać – mówi dr Rusin.

Wybierają mniejsze zło

Lekarze uspokajają, że stosowanie leków, które nie były testowane na dzieciach nie grozi negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi, bo wszystkie mają tzw. status „przebadanych”, nie ukrywają jednak, że stosując je wybierają po prostu mniejsze zło. Przecież leczyć trzeba, a mniejszym złem jest zastosowanie leków bez badań klinicznych w danej grupie wiekowej niż nie zastosowanie żadnych.

Nie testują nawet szczepionek

Problem braku badań klinicznych prowadzonych we właściwych grupach pacjentów pediatrycznych dotyczy nie tylko leków, ale co dziwniejsze, także szczepionek. Eksperci wakcynologii alarmują, że w próbach klinicznych szczepionek nie uczestniczą ani wcześniaki, ani dzieci przewlekle chore będące przecież subpopulacją, dla której szczepienia są szczególnie istotne. – Dlatego szczepionka przeciwko pneumokokom, która przeszła testy na małych dzieciach kosztuje 400 zł, a ta, która jest rekomendowana przez zespół specjalistów i na której zaznaczone jest, że dopuszczona jest dla dzieci starszych niż dwa lata kosztuje 40 zł – mówi dr Rusin.

Jeszcze długo nic się nie zmieni

W styczniu Europejska Agencja ds. Leków (EMA) opublikowała raport dotyczący stosowania u dzieci leków, które nie są zarejestrowane do podawania ich w tej grupie wiekowej (tzw. stosowanie off-label) lub w ogóle nie są dopuszczone do obrotu na terytorium UE. Z danych wynika że oprócz leków nowotworowych i nefrologicznych kłopot jest również z lekami przeciwastmatycznymi, przeciwdepresyjnymi, przeciwarytmicznymi i przeciwnadciśnieniowymi a także stosowanymi w chorobach gastrycznych oraz antybiotyki (u noworodków i wcześniaków). – Sytuacja jeszcze długo nie zostanie rozwiązana – mówi dr Rusin.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.