Lew Starowicz zbada gwałciciela, który skrzywdził dziecko

20-letni Mateusz W. od listopada ubiegłego roku przebywa w areszcie, na rozprawy konwojowany jest w obstawie policjantów i z kajdankami na rękach.

TARNOBRZEG. Pedofil, czy nie pedofil? Są problemy z ustaleniem skłonności mężczyzny, który zgwałcił dziecko.

20-latek, który dopuścił się gwałtu na 10-letnim dziecku, a w swoim komputerze przez lata gromadził zdjęcia i nagrania z wyjątkowo obrzydliwą pornografią dziecięcą wciąż bez wyroku. Biegli, którzy go badali nie są zgodni co do jego skłonności, a badania fallometryczne, którym został poddany także niejednoznacznie określają jego popęd seksualny.

We wtorek, przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu odbyła się kolejna rozprawa 20-letniego Mateusza W., który w listopadzie ubiegłego roku zgwałcił oralnie 10-latka, z którym pełnił służbę ministrancką w jednym z kościołów w Nowej Dębie.

Biegli badają za zamkniętymi drzwiami

W sprawie gwałciciela przesłuchanych zostało kilka zespołów biegłych seksuologów i psychiatrów i wciąż nie ma opinii, która pozwalałaby na jednoznaczne określenie skłonności 20-latka.

Sprawa ze względu na charakter oskarżeń toczy się za zamkniętymi drzwiami, a informacje dotyczące jej przebiegu są udzielane bardzo zdawkowo.

Jak udało nam się jednak ustalić nieoficjalnie, w sprawie, która toczy się od kilku miesięcy przesłuchani zostali już wszyscy świadkowie, a na kilku ostatnich rozprawach swoje opinie o oskarżonym przedstawiali kolejni powołani do tego biegli.

Podniecają go i kobiety i dzieci

Pierwszy z seksuologów uznał, że mężczyzna spełnia powody, dla których można uznać go za pedofila. Zespół kolejnych biegłych zaprzeczył tej opinii. Sprawę mogło jednoznacznie wyjaśnić poddanie mężczyzny testom fallograficznym, zwanym także prąciową pletyzmografią. Testy te polegają na pokazywaniu badanemu różnorodnych podniecających obrazów przedstawiających akty seksualne z dorosłymi lub dziećmi, wymuszenia seksu czy przemocy. Do członka badanego podłącza się urządzenie badające erekcję. Zainteresowania seksualne, czy też orientacja stają się oczywiste, gdy okazuje się, czy badany jest bardziej pobudzony przy oglądaniu stosunku osób dorosłych (zachowanie normalne, z udziałem dzieci (dewiacja lub pedofilia), z udziałem dorosłych, ale przy użyciu przemocy (zainteresowanie gwałtem lub dewiacyjne).

Badanie Mateusza W. wykazało, że podniecały go zarówno sceny z udziałem dorosłych, jak i dzieci.

Zboczony, czy nie?

Jednoznaczna ocena biegłych w sprawie skłonności mężczyzny jest o tyle ważna, że jeżeli zostanie wykazane, iż ma on skłonności pedofilskie i zostanie skazany za czyn, którego się dopuścił będzie poddany leczeniu psychiatrycznemu, jeżeli sąd uzna, że jest winny gwałtu, ale nie jest pedofilem, wówczas czeka go jedynie odsiadka w więzieniu.

Obrońca mężczyzny wniósł wniosek o powołanie na kolejnego biegłego znanego seksuologa Lwa Starowicza. Sąd przychylił się do tego wniosku.

Małgorzata Rokoszewska

do “Lew Starowicz zbada gwałciciela, który skrzywdził dziecko”

  1. endrju

    Widać że policjant wysportowany na maxa :-)))) WF pewnie zalicza na 5 :-)))

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.