Licencyjne kłopoty podkarpackich klubów

Stal Rzeszów otrzyma licencję na grę w II lidze, jeśli poprawi warunki w sektorze przeznaczonym dla kibiców gości.

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Stal Stalowa Wola od roku zalega PZPN-owi ponad 100 tys. zł, Stal Rzeszów nie ma bezpiecznego stadionu.

Stal Sandeco Rzeszów i Stal Stalowa Wola nie otrzymały licencji uprawniającej do gry w II lidze. Będą musiały powalczyć o nią przed Komisją Odwoławczą PZPN. W pierwszej instancji oba kluby nie przekonały członków Komisji Licencyjnej, by te wydały im stosowny dokument na nowy sezon. Powodem odmowy, w przypadku rzeszowian były zaległości finansowe wobec związku oraz niespełniający wymogów stadion.

Gorsi od Ruchu?

– Jeśli chodzi o długi, to mamy do zapłaty 30 tysięcy za rożne kary i ten problem spokojnie rozwiążemy. Nie wiem natomiast, co jest nie tak z naszym obiektem. Przecież poza Wisłą Płock i może Zniczem Pruszków, mamy najlepszy stadion na tym poziomie rozgrywek. Zdziwiony jestem tym bardziej, bo do gry w II lidze dopuszczany był w przeszłości Ruch Wysokie Mazowieckie czy Concordia Piotrków Trybunalski, a teraz jest np. Pelikan Łowicz. Tam to dopiero nie ma stadionów spełniających jakiekolwiek kryteria – irytuje się Jacek Szczepaniak, prezes Stali Sandeco.
Krzysztof Smulski, szef Komisji Licencyjnej PZPN: – Byłem na stadionie Stali i uważam, że nie spełnia on norm bezpieczeństwa. Mam tu przede wszystkim na myśli sektor dla kibiców gości. Koniecznie trzeba go poprawić. Cały obiekt potrzebuje gruntownej renowacji. Wiem, że takie są plany, ale władze Stali muszą wywrzeć większy nacisk na miasto, które jest właścicielem obiektu. Zaleciliśmy przedstawienie harmonogramu prac, które polepszą warunki bezpieczeństwa. Jeśli rzeszowianie to zrobią, nie powinni mieć dalszych kłopotów z otrzymaniem licencji – uważa działacz PZPN.

100-tysięczny kłopot Stalówki

“Stalówka” ma przede wszystkim zaległości finansowe wobec centrali. Chodzi o kwotę ponad 100 tys. złotych. – Sprawa jest do załatwienia, ale klub ze Stalowej Woli musi wykazać więcej inicjatywy i dobrej woli, a nawet zainteresowania. Członkowie Komisji Licencyjnej byli zdziwieni, że na jej posiedzeniu nie pojawił się żaden przedstawiciel klubu. Wiadomo, że wtedy troszkę inaczej traktuje się całą sprawę – dodał Smulski.

Dług, o którym mowa, ciąży na ZKS Stal Stalowa Wola, którą sekcja piłkarska przestała zarządzać rok temu. Pieczę nad nią przejęła powołana do życia spółka sportowa, ale PZPN nie wyda licencji, dopóki na jego konto nie trafi przynajmniej część zaległych pieniędzy. Trudno też liczyć na taryfę ulgową, skoro przez cały rok ZKS Stal nie oddał związkowi ani złotówki, choć to wcześniej deklarował. – Jesteśmy mimo wszystko dobrej myśli. Rozmawiałem z władzami Stali i mam zapewnienie, że znajdą się pieniądze na rozpoczęcie spłaty długu. Co zaś do wyjazdu na posiedzenie Komisji Licencyjnej, to nie mając skompletowanych wszystkich dokumentów, nie było sensu jechać do Warszawy. Liczymy, że sprawę licencji uda nam się załatwić przed Komisją Odwoławczą PZPN – powiedział Grzegorz Zając, prezes spółki zarządzającej obecnie sekcją piłkarską Stali.

Krzysztof Smulski w rozmowie z “Super Nowościami” przyznał, że groźba utraty prawa gry w II lidze przez oba kluby z Podkarpacia jest niewielka, niemniej jednak istnieje. – Proszę nie traktować Komisji Licencyjnej jako grupy ludzi, która zbiera się po to, by utrudniać klubom życie. Do każdej sprawy staramy się podejść ze zrozumieniem, bo wiemy, jakie są realia – przekonuje Smulski.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.