Lichwa wiecznie żywa

Wiktor Cwynar. Fot. Wit Hadło

Od 2006 roku obowiązują w Polsce przepisy tzw. ustawy antylichwiarskiej. Nie jest to osobny akt prawny, lecz zbiór regulacji zmieniających kodeks cywilny i ustawę o kredycie konsumenckim.

Nadrzędnym celem wprowadzonych wówczas zmian było ograniczenie lichwy, czyli rażąco wysokiego oprocentowania kredytów i pożyczek, poprzez wyznaczenie maksymalnego pułapu procentu, na jaki instytucje finansowe mogą pożyczyć pieniędzy. Procent ten ustalono na poziomie czterokrotności aktualnej wysokości stopy lombardowej NBP. W chwili obecnej stopa lombardowa banku centralnego wynosi 6%, co ogranicza nominalny poziom oprocentowania kredytów i pożyczek do 24% w skali roku.

Przepisy antylichwiarskie dotyczą zarówno instytucji kredytowych i pożyczkowych, takich jak banki czy SKOK-i, jak również tzw. parabanki, czyli instytucje, których działalność nie jest regulowana przepisami ustawy prawo bankowe i nie podlega nadzorowi sprawowanemu przez KNF. Choć konsekwentne nowelizacje zapisów ustawy o kredycie konsumenckim przeprowadzane przez lata od momentu uchwalenia jej pierwszej wersji, wyeliminowały szereg nieuczciwych praktyk i patologii rynku pożyczkowego (w tym niemal całkowicie oczyściły rynek z systemów konsorcjalnych, potocznie zwanych systemami argentyńskimi), to trzeba otwarcie powiedzieć, że nigdy wskutek wprowadzanych regulacji nie udało się zlikwidować lichwy.

Co ciekawe, nie tylko parabanki (niebankowe firmy pożyczkowe) znalazły sposoby na obchodzenie zapisów ustawy antylichwiarskiej. Omijają ją także same banki (zwłaszcza w odniesieniu do krótkoterminowych kredytów gotówkowych). Te ostatnie często pozwalają sobie na zrekompensowanie niższych dochodów odsetkowych, extra opłatami, prowizjami, czy ubezpieczeniami, zwykle płatnymi z góry, a te, jak kiedyś pisałem, mocno windują w górę rzeczywisty koszt kredytu (tzw. RRSO) w stosunku do oprocentowania nominalnego. Parabanki sięgnęły po jeszcze inne rozwiązania – zawieranie umów cywilnoprawnych, czy wprowadzanie dodatkowych opłat za dostarczenie pożyczki do domu, nie objętych zapisami ustawy. Z “dostawą” pożyczki w gotówce do domu wiąże się jeszcze jedna zła praktyka. Wiele firm wypłaca kwotę niższą niż ta, wpisana w umowie (z góry potrącając koszty obsługi pożyczki, tym samym obchodząc przepisy), choć klient kwituje odbiór pełnej sumy. To już skrajna patologia, jednak jak pokazuje obserwacja rynku, wciąż żywa.

Wiktor Cwynar, Wicedyrektor Instytutu Badań i Analiz Finansowych

do “Lichwa wiecznie żywa”

  1. olek

    twórcy lichwy już dawno ją zalegalizowali, właściwie od samego początku ukrywają się pod szyldem BANK

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.