Liczą się punkty

PLUSLIGA. – Stać nas na dużo lepszą grę, ale najważniejsze jest zwycięstwo – mówi po niedzielnym zwycięskim pojedynku z ZAKSĄ (3-2), środkowy Asseco Resovii, Grzegorz Kosok. Zespół trenera Ljubo Travicy dzięki temu zwycięstwu zbliżył się do wicelidera z Częstochowy, a oddalił się ZAKS-ie.

Resoviacy w sobotę (godz. 14.45) staną przed szansą wskoczenia na drugie miejsce w tabeli, bowiem ich rywalem będzie zespół Tytana AZS Częstochowa do którego strata w tabeli na trzy kolejki przed zakończeniem I rundy wynosi już tylko dwa punkty. Wcześniej, bo już w środę (godz. 19.30) Asseco Resovię czeka wyjazdowy rewanżowy pojedynek w Pucharze CEV z evivo Duren. Do takiego natłoku meczów siatkarze w tym sezonie są już przygotowani.

Spada atrakcyjność

- Ciągle gramy, nie ma czasu na regeneracje sił i widać ten brak stabilizacji – mówi przyjmujący Asseco Resovii, Aleh Akhrem. – Właśnie z tego powodu mecz w Kędzierzynie nie był najlepszy w wykonaniu obu drużyn. Właśnie ta duża liczba błędów to efekt natłoku meczów, przez co spada też atrakcyjność siatkówki. Najlepiej pokazuje to statystyka ataku obu zespołów, gdzie te procenty nie są za dobre. Też wydaje mi się, że ta duża liczba bloków poniekąd była wynikiem braku dynamiki, która z kolei bierze się z tego szalonego kalendarza meczów. Nie ma jednak co narzekać, do tego już wszyscy się przyzwyczailiśmy – stwierdza Akhrem, który wybrany został w niedzielę MVP spotkania z ZAKSĄ. – Nie był to dobry mecz w moim wykonaniu i innym ta statuetka się bardziej należała. Ta moja dyspozycja nie jest teraz najwyższa, ale jestem przekonany, że na Puchar Polski będzie już okej – dodaje Akhrem.

Bez pola manewru

W niedzielnym meczu w szeregach zespołu z Rzeszowa najbardziej zawodziło rozegranie. Michał Baranowicz pokazał się w tym sezonie w kilku meczach z dobrej strony, ale w Kędzierzynie wyraźnie nie był sobą. Na domiar złego widać było, że i koledzy nie pomagali temu 21-latkowi wyjść z trudnej sytuacji. Najlepszym rozwiązaniem było by wprowadzenie do gry Ivana Ilicia, ale Serb ma problemy z kolanem i wkrótce czeka go zabieg artroskopii, który przejdzie po finałowym turnieju o Puchar Polski (Warszawa 22-23.01.). Ilić trenuje cały czas z zespołem, a w meczu na boisku pojawi się dopiero w bardzo krytycznej sytuacji. Oby jednak do takiej nie doszło. Trzeci z rozgrywających, zgłoszony do PlusLigi, Tomasz Kowalski, który na co dzień gra i trenuje z młodą Resovią nie jest jeszcze przygotowany do gry na takim poziomie. Ten niespełna 20-letni siatkarz będzie jednak z pierwszym zespołem, gdy Ivan Ilić będzie przechodził rehabilitację po zabiegu (około 3-4 tygodni)

rm

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.