Liczę na prywatne polisy

Do kolejek w służbie zdrowia tak się w ostatnich latach przyzwyczailiśmy, że dziwne wydaje się ich rozładowanie, czy chociażby skrócenie. Pomysłów na to było już zresztą dużo, chociażby dopłaty zamożnych chorych „za przyśpieszenie kolejki lub wyższy standard pobytu w szpitalu” bezpośrednio w placówce zdrowia.

To przez niektóre środowiska zostało odebrane jak dyskryminacja pacjentów biedniejszych, podział na gorszych i lepszych. Niektórzy dyrektorzy szpitali mówili nawet, że chcąc zapewnić wyższy standard na sali dopłacającemu pacjentowi, musiałby tego „NFZ-owskiego” położyć na korytarzu. Czy możliwość wykupienia dodatkowych polis ubezpieczeniowych skróci kolejki, nie spychając jednocześnie biedniejszych na boczny tor? Mam nadzieję, że tak będzie. Liczę, że prywatne polisy pozwolą pełniej wykorzystać potencjał personalny i sprzętowy jaki posiadają szpitale, a którego nie mogą spożytkować bo NFZ narzuca im limity, których przekroczenie wpędza placówki jedynie w koszty. Świadczą o tym niezapłacone dotychczas sięgające setek mln zł nadwykonania. Z nutką sentymentu jednak wspominam maksymę jednego z dyrektorów szpitali „W publicznej służbie zdrowia powinna obowiązywać zasada: kto bardziej chory ten pierwszy do zabiegu, jak dwaj jednakowo chorzy, ten który pierwszy przyszedł. Od pobierania pieniędzy są niepubliczne ZOZ – y”.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.