Lider ma się dobrze

Fot. Wit Hadło

I LIGA. Ekipa Dariusza Kaszowskiego ciągle niepokonana przed własną publicznością.

- Z Sokołem muszą się liczyć wszyscy w tej lidze. Pokazał on, że ubiegłotygodniowa porażka w Lublinie była tylko wypadkiem przy pracy – komplementował ekipę Dariusza Kaszowskiego trener gości, Wojciech Wieczorek. Sokołowi w odniesieniu kolejnego zwycięstwa na szczycie nie przeszkodziła nawet absencja rozgrywającego, Piotra Hałasa.
Mecz Sokoła z MKS-em był zapowiadamy jako hit weekendowej serii spotkań na parkietach I ligi. Spotkanie lidera z wiceliderem dostarczyło wielu emocji, chociaż trzeba przyznać, iż gospodarze na własne życzenie zafundowali sobie nerwową końcówkę.

16 punktów na 5 minut przed końcem
Jeszcze w połowie IV kwarty Sokół prowadził bowiem różnicą 16 punktów (66:50). Gospodarze chyba jednak zbyt szybko uwierzyli, że jest już po meczu i zamiast spokojnie dograć spotkanie do końca, popełniali błąd za błędem. Po jednym z nich (Dubiel wyprowadzając piłkę zza końcowej linii, zamiast do Szurleja, podał ją… wprost w ręce rywala), trener Dariusz Kaszowski nie wytrzymał i poprosił o czas. Na ławce Sokoła zrobiło się gorąco. Najbardziej wściekły był Dubiel, który swoją złość wyładował na butelce z wodą mineralną. Taki wstrząs jednak wyszedł na dobre ekipie Dariusz Kaszowskiego, a zwłaszcza wspomnianemu Bartoszowi Dubielowi, który zostałem bohaterem ostatniej minuty meczu. Na 52 sekundy przed końcową syreną, przewaga Sokoła stopniała do zaledwie 5 “oczek”. Goście każdą kolejną akcje łańcucian przerywali faulami. Ze skutecznością egzekwowania osobistych miał jednak problemy Maciej Klima (2/4). Na szczęście dla Sokoła, goście również pudłowali. Przy stanie 75:69 czterokrotnie na linii osobistych stanął Dubiel, który nie pomylił się ani raz (79:69). Przyjednym na nic zadała się celna trójka w ostatniej akcji autorstwa Grzegorza Grochowskiego.

Ukłony dla Szurleja
Oglądając sobotni mecz można było się przekonać, jak cennym dla Sokoła jest duet rozgrywających: Piotr Hałas i Jaromir Szurlej. Obaj to zupełnie inni zawodnicy. Szurlej, znany jest ze swojej nietuzinkowej gry, Hałas z kolei potrafi znakomicie uspokoić grę. – Piotrek ma problemy z barkiem, ale na następny mecz w Pruszkowie powinien być już gotowy do gry. Ukłony dla Jarka, bo udźwignął cały mecz, 40 minut  bez zmiany i pokazał się z bardzo dobrej strony – oceniał grę swojego rozgrywającego trener Dariusz Kaszowski.
NETO SOKÓŁ Łańcut    79
MKS Dąbrowa Górnicza    72
(20:18, 19:13, 19:15, 21:26)

NETO SOKÓŁ: Szurlej 10 (1×3), Fortuna 13 (1×3), Pisarczyk 11 (1×3), Dubiel 18, Klima 15 oraz Chromicz 0, Balawender 5 (1×3), Bogdanowicz 0, Wilczek 7
MKS: Grzegorzewski 20 (1×3), Szczypka 9 (2×3), Grochowski 6 (2×3), Zmarlak 0, Zieliński 15 oraz Kulikowski 6, Kubista 0, Wołoszyn 16 (2×3), Zawadzki 0, Morawiec 0.
Sędziowali: M. Borowy, A. Bartocha, M. Chrakowiecki. Widzów 700.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.