Lis który wpadł we wnyki

PRZEMYŚL. Zaplątane w drut zwierzę męczyło się kilka godzin nim nadeszła pomoc

W środę w godzinach wieczornych dyżurny Straży Miejskiej w Przemyślu otrzymał anonimowe zgłoszenie o lisku zaplątanym w drut przymocowany do ogrodzenia prywatnej posesji na ul Bielskiego w Przemyślu. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze stwierdzili, że zwierzę wpadło we wnyki zastawione z premedytacją.

Przeszkoleni strażnicy ze specjalnej jednostki wiedzieli, że należy natychmiast działać. Liczyła się każda chwila, bo linka coraz bardziej zaciskała się na szyi zwierzęcia. Przybyły na miejsce lekarz weterynarii musiał podać lisowi środki usypiające. Na szczęcie udało się w porę uratować zwierzę, które po przebytej operacji dochodzi już do siebie. – Byliśmy zmuszeni naciąć tchawicę, żeby lisek mógł oddychać. Teraz przed nami kolejny zabiegł usunięcia martwej skóry – tłumaczy Radosław Fedaczyński, weterynarz.

Nie jest to odosobniony przypadek kłusownictwa. Jednak zakładanie sideł na terenie miasta rzadko się zdarza i niesie za sobą zagrożenie nie tylko dla dzikich zwierząt. – To zwyczajna głupota. W drut zmógł zaplątać się kot lub pies, a nawet małe dziecko – mówi Jan Geneja, komendant Straży Miejskiej w Przemyślu.

Ewa Faber

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.