Lód nie odpuszcza. Strażacy walczą o elektrownię

Gdyby lodowy zlepieniec dostał się do rur doprowadzających wodę, zatkałby je i turbiny elektrowni musiałyby stanąć. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Były plany spuszczenia wody z zalewu w Solinie, ale na szczęście skądś przypłynęła wyższa fala na Sanie.

Od soboty trwa walka strażaków z lodowym zatorem odcinającym wodę do chłodzenia turbin w Elektrowni Stalowa Wola. Poziom wody w głównej rzece Podkarpacia jest niespotykanie niski. Strażacy w wielkim zlepisku lodu zrobili kanały, którymi woda z rzeki dopływa do pomp tłoczących ją do siłowni.

Sytuacja zupełnie zaskoczyła służby stalowowolskiej siłowni, bowiem nigdy wcześniej o tej porze roku czegoś podobnego nie było. Lód spływający z góry, natrafił na wypłycenie obok elektrowni i powstał wielki lodowy zlepieniec. Zatkał on dopływ do zbiornika, z którego wodę czerpią pompy i zrobiło się nerwowo.

Poziom wody w Sanie wreszcie drgnął

W niedzielne południe obok elektrowni pracował już sztab kryzysowy. Lód, choć miękki, zamarzał tworząc wielkie bryły. W sąsiednim Nisku jest batalion saperów, specjalizujący się w takich pracach, ale nie zdecydowano się na przebicie szlaku wodnego przez środek rzeki, gdyz to i tak nie uratowałoby ujęcia elektrowni. Wyjściem z sytuacji byłoby podniesienie stanu wody, co u nas wiąże się z otwarciem śluz na tamie w Solinie. W zalewie nad Myczkowcami nie ma jednak dużo wody. Przyroda sama przyszła w sukurs ratownikom.

Strażacy zrobili w lodowym skupisku kanały, którymi woda dopływa do ujęcia. To typowo ręczna i mozolna praca, gdyż prowizoryczne kanały trzeba cały czas udrażniać. Ratownicy pracują koło elektrowni przez całą dobę i raczej nie spoczną, nim mrozy nie zelżeją. Wczoraj najlepszą wiadomością był odczyt z wodowskazu przy elektrowni. Okazało się, że poziom wody w Sanie podniósł się o10 cm. To niewiele, ale daje nadzieję, że przypłynie jeszcze jedna fala.

Będzie próg spiętrzający wodę

Budowę takiego tymczasowego progu z worków wypełnionych piaskiem, planowali strażacy. na przeszkodzie stanęło jednak bardzo nierówne dno rzeki w okolicy elektrowni. Woda w jednym miejscu ma głębokość kilkudziesięciu cm, w innym mierzona jest w metrach. To byłaby długa i mozolna praca. Prawdopodobnie będzie jednak przy elektrowni wybudowany próg stały, bo wkrótce rozpocznie się budowa kolejnej elektrowni i na takie nerwowe sytuacje nie można będzie sobie pozwolić. W sprawie takiej budowli muszą wypowiedzieć się przyrodnicy.

Elektrownia pracuje normalnie. Tak energia elektryczna do sieci krajowej, jak ciepło do mieszkań w Stalowej Woli docierają w wystarczających ilościach. Kaloryfery nie zamarzną.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.