Łowił na seks dzieci w sieci

Filip K. swoje ofiary „łowił” podczas internetowych czatów. Fot. Wit Hadło
Filip K. swoje ofiary „łowił” podczas internetowych czatów. Fot. Wit Hadło

Przystojny jak filmowy amant, zamiast kraść serca rówieśniczek, szukał seksualnej przyjemności u dziewczynek, które nie przekroczyły 13. roku życia.

28-latek ze Stalowej Woli został oskarżony o namawianie do seksu sześciu dziewczynek w wieku od 10 do 13 lat, dwukrotnego zgwałcenia 13-latki i usiłowania gwałtu. Znajomym mężczyzny trudno uwierzyć w te oskarżenia, bo nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, że znany w mieście z założenia dla maluchów „Akademii Piłkarskiej Stalowa Wola”, może mieć takie zapędy.

Kilkanaście dni temu Prokuratora Rejonowa w Stalowej Woli zakończyła śledztwo dotyczące usiłowania, a następnie zgwałcenia 13-letniej dziewczynki. Do zdarzeń tych miało dojść w drugiej połowie czerwca bieżącego roku. Nastolatka przyjechała do Stalowej Woli z zagranicy, gdzie mieszka na stałe, i tu dała się złowić 28-latkowi, który wyszukał ją za pośrednictwem komunikatora Gadu-Gadu.

Nazywam się Kamil
Zdarzenia opisane aktem oskarżenia miały miejsce w czerwcu, ale i miesiącach poprzedzających zatrzymanie Filipa K.

Organa ścigania zainteresowały się znanym w Stalowej Woli sędzią piłkarskim już w marcu, kiedy to dotarła na policję informacja, że jeden z rodziców odkrył na komunikatorze swojej córki rozmowę, z której wynikało, że ktoś namawia jego dziecko do seksu.

– On był naprawdę mocno zdeterminowany – dowiadujemy się nieoficjalnie od osoby znającej sprawę. – To nie było flirtowanie, zagadywanie. Nie chodziło mu o to, by nawiązywać niewinne internetowe gierki. Podpytywał i zachęcał do spotkania, podczas którego oczekiwał całowania, oczekiwał seksu. Pytał dziewczynki np. o to, czy rosną im piersi. Czy mogą podnieść bluzkę, czy „coś tam pod nią jest”. Przedstawiał się jako Kamil i ewidentnie interesowały go bardzo młode dziewczynki, nawet 10-letnie.

Chcesz dostawać 100 zł kieszonkowego?
Jedna z dziewczynek, która według prokuratury miała paść ofiarą 28-latka, była młoda stalowowolanka. Nastolatka rozmawiała z mężczyzną za pośrednictwem Gadu-Gadu przy pomocy telefonu komórkowego. Podobno wszystko zaczęło się od pytania o kieszonkowe. Rozmówca wysłał wiadomość z zapytaniem, “czy dostaje kieszonkowe?”, gdy dziewczynka napisała, że nie, wysłał wiadomość o treści: “czy chciałaby dostawać 100 zł”. 28-latek bardzo sprytnie podszedł dziewczynkę, bo nietrudno zgadnąć, że taka oferta mogła ją zainteresować. Gdy rodzice dziecka zorientowali się, że ich córka rozmawia z nieznajomym, który może mieć wobec niej nieuczciwe zamiary, otworzyli komunikator, który mieli zainstalowany na komputerze stacjonarnym i zalogowali się na profil córki. Kontynuowali rozmowę i z każdą kolejną wymianą zdań z Kamilem z Internetu byli coraz bardziej pewni tego, że mają do czynienia z pedofilem.

Co tam jest pod bluzką?
Nieznajomy napisał, że dziewczyna musiałaby sobie zasłużyć na “kieszonkowe”, pozwalając “pocałować się w usta”. “Spodoba ci się, ale chcę więcej niż tylko buzi w usta, chcę abyś podciągnęła bluzkę… Żebym zobaczył, co tam jest pod nią” – dodał. “Rosną ci już piersi?” – pytał. Zaprosił ją także do domu.

Pewni namierzenia pedofila rodzice powiadomili Policję. Ta po numerze IP szybko ustaliła prawdziwe dane tajemniczego Kamila. Mężczyzną okazał się mieszkaniec Stalowej Woli. Co więcej, nie była to anonimowa osoba, ale założyciel cieszącej się w mieście dużą popularnością “Akademii Piłkarskiej Stalowa Wola”.

Pierwsze zarzuty postawiono mężczyźnie już w lipcu i dotyczyły one nagabywania dzieci przez Internet, a także posiadania pornografii dziecięcej. Bo jak ujawnia prokuratura, na komputerze mężczyzny ujawniono także 59 zdjęć z pornografią z udziałem dzieci.

Nagabywał, ale nie zgwałcił
– Filip K. został przesłuchany w charakterze podejrzanego i przyznał się do posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich do 15. roku życia oraz składania za pośrednictwem komunikatora propozycji obcowania płciowego i wykonywania innych czynności seksualnych – mówi prok. Adam Cierpiatka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

Po dwóch miesiącach od zatrzymania, prokuraturze udało się zgromadzić jeszcze cięższy materiał dowodowy przeciwko mężczyźnie. Jedna z dziewczynek, 13-latka, która na stałe mieszka za granicą, a w czerwcu bieżącego roku przyjechała do Stalowej Woli, została przez niego dwukrotnie zgwałcona. Czy odbyło się to przy udziale przemocy, czy też dziewczynka dała przyzwolenie mężczyźnie na stosunek seksualny, o tym prokuratura nie informuje, natomiast sam fakt zaistnienia kontaktu seksualnego z małoletnią poniżej 15. roku życia, polskie prawo karne traktuje jako przestępstwo zagrożone karą do 15 lat pozbawienia wolności.

– Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutu zgwałcenia i usiłowania zgwałcenia małoletniej. Obecnie jest tymczasowo aresztowany – informuje prok. Adam Cierpiatka.

Dzieci z Akademii Piłkarskiej bezpieczne
Z chwilą wybuchu afery pedofilskiej w Stalowej Woli i zdemaskowania jako jej głównego bohatera założyciela “Akademii Piłkarskiej”, automatycznie pojawiło się pytanie o dzieci, które się w niej szkolą.

– Gdy tylko sprawa Filipa K. ujrzała światło dzienne, prezydent Andrzej Ślęzak zaprosił do urzędu rodziców i dwóch trenerów, którzy prowadzili akademię i zapytał wprost, co dalej z “Akademią Piłkarską” – przyznaje Edward Chmura, sekretarz piłkarskiego podokręgu Stalowa Wola. – Pamiętam, że spotkanie to trwało 3 minuty. Rodzice jednomyślnie opowiedzieli się za tym, by akademia istniała dalej. Mówili, że jej powstanie to jeden z najlepszych pomysłów jaki udało się w Stalowej Woli zorganizować. Nikt nie miał żadnych wątpliwości, szczególnie, że Filip K. zajmował się sprawami administracyjnymi w akademii, a nie szkoleniem dzieci. Do dziś w akademii szkoli się około 100 dzieci, dziewczynek oraz chłopców, i na szczęście poza tym, że była wymieniana przez media w kontekście tej afery, nie ucierpiała na sprawie Filipa K.

Nigdy nie wiadomo, co w kim siedzi
Edwarda Chmurę zapytaliśmy także o to, jak on sam przyjął informację o Filipie K., który pełnił także funkcję sędziego piłkarskiego. – Jako o koledze nie mogę o nim powiedzieć złego słowa. To młody, inteligentny człowiek. Wiem, że pisał właśnie pracę magisterską na temat sportu, dobrze znał angielski. Nic nie wskazywało na to, że może być oskarżony o takie przestępstwa. Ale wie pani, nigdy nie wiadomo, co w kim siedzi – dodaje Edward Chmura.

Małgorzata Rokoszewska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wajunka
Wajunka
6 lat temu

Boże, to straszne. Że też tacy ludzie chodzą po świecie… Jak dobrze, że istnieje program szpiegowski NinjaLogger…