Ludzie dobrej woli walczą o mieszkanie dla Justyny

- Dr Grzegorz Zając, Jolanta Rabka, Czesław Ams i Renata Winsławska chcą walczyć o godne warunki życia dla Justynki. Zawiązali Komitet "Godne życie dla Justyny." Fot. Monika Kamińska

Powstał społeczny komitet na rzecz walki o godne warunki życia dla niepełnosprawnej dziewczyny.

- O co nam chodzi? O Justynę! – przewodnicząca Komitetu „Godne życie dla Justyny” , Jolanta Rabka z Przemyśla mówi tonem pewnej siebie, zdecydowanej osoby. – To się w głowie nie mieści, żeby w Europie, w XXI wieku niepełnosprawna osoba nie miała gdzie się umyć, czy załatwić potrzeb fizjologicznych – dodaje pani Jolanta. – Nasze władze sądzą, że się wykpiły z całej sprawy, bo mieszkanie Krajewskich przejął prywatny właściciel. Niedoczekanie! – mówi twardo społeczniczka. – Wierzymy, że ludzie nas poprą, bo chyba trzeba by nie mieć sumienia, żeby sytuacja Justyny nie spędzała snu z powiek – stwierdza.

  Choć o dramatycznej sytuacji niespełna 20-letniej Justyny Krajewskiej z Przemyśla pisaliśmy na naszych lamach kilka razy, nie wszyscy w mieście znali tę sprawę. Jednak pokazanie historii cierpiącej na porażenie mózgowe dziewczyny i warunków uwłaczających ludzkiej godności, w których przyszło jej żyć wraz z ojcem po śmierci matki w popularnym programie TVP1 Elżbiety Jaworowicz, „Sprawa dla reportera” sprawiło, że o Justynie mówi się w całym Przemyślu. – Nie znalem tej sprawy wcześniej – mówi Czesław Ams, nauczyciel w jednym z przemyskich gimnazjów. – Jak zobaczyłem w jakich warunkach ta dziewczyna mieszka, to nogi się pode mną ugięły, choć twardy facet ze mnie – zapewnia. – Po prostu koszmar! Bez możliwości umycia się, bez toalety, bez ogrzewania? Jak można nie pomóc takiej osobie, w dodatku niepełnosprawnej i osieroconej przez matkę? – pyta retorycznie nauczyciel plastyki.

   Musiała odejść z domu babki

 Justyna Krajewska od urodzenia choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Ma przykurcze kończyn, problemy z chodzeniem i zaburzoną percepcję. Do śmierci matki mieszkała wraz z nią u babci, na parterze, w mieszkaniu, które było przystosowane do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Ojciec dziewczyny, Jacek Krajewski nie był formalnie mężem jej matki, dlatego też nie był zameldowany w mieszkaniu babki  Justyny, choć przyznaje, że faktycznie tam mieszkał opiekując się razem z partnerką, chorą córką i jej babką, która w ostatnich latach zniedołężniała. Po śmierci Agaty, matki Justyny, w kwietniu 2010 roku – ani Justyna, ani jej ojciec nie mogli zostać w mieszkaniu babki. Jacek Krajewski w szczegóły się nie wdaje. – Nie było takiej możliwości – mówi po prostu.

 Zimno, bez WC, łazienki i nadziei

Zabrał córkę do „komunałki” na ulicy Rejtana. Stara kamienica, wysokie drugie piętro, dwie izby, wejście prosto z sieni. Ale to jeszcze nie wszystko: w mieszkaniu jest jeden mały kranik z zimną wodą, nie ma WC, łazienki, ani żadnego ogrzewania. Krajewski w pokoju zajmowanym przez córkę „dogrzał” w ostatnie mrozy grzejnikiem elektrycznym pokój Justyny do 14 stopni Celsjusza,  w kuchni, gdzie sam śpi jest stopni 4 i więcej nie będzie, bo Krajewski już drży nie tylko z zimna, ale i ze strachu, jaki rachunek dostanie za prąd i z czego go zapłaci. Jakby tego było mało, w jedynym w mieszkaniu kranie i w toalecie na korytarzu, zamarzła woda. – Matka przynosi mi od siebie kranówkę w butelkach, na spłukiwanie toalety rozpuszczam śnieg – opowiada J. Krajewski.

 Każdego rodzica serce zaboli

- Jestem po prostu wstrząśnięty – wyznaje nam szczerze Grzegorz Zając, nauczyciel akademicki. -  To niepojęte, że ta rodzina nie ma pomocy od władz miasta – mówi oburzony. – Mój Boże, ostatnio walczyłem, żeby moje dziecko miało blisko przedszkole. I udało się! A tamten ojciec każdego dnia musi walczyć o to, żeby jego dziecko mogło być czyste, najedzone – dodaje Zając. – To jest straszne dla rodzica, taka bezradność – zauważa. Nie mniejsze wrażenie historia Justyny zrobiła na Renacie Winsławskiej, nauczycielce z Przemyśla. – Sama mam dzieci i dzieci uczę – mówi R. Winsławska. – Pewnie, że nie każde dziecko ma w domu Bóg wie jakie luksusy, ale takie warunki, jakie ma ta niepełnosprawna dziewczyna, to niepojęte – podkreśla. – Tak nie może być, żeby człowiek słaby, chory nie miał pomocy znikąd – dodaje.

Miasto „grało na zwłokę”?

Nasze wielokrotne interwencje w Urzędzie Miejskim w Przemyślu w tej sprawie nic nie dawały. Odpowiedzialny za „lokalówkę” wiceprezydent Grzegorz Hayder sprawę „widział czarno” i „nie miał pomysłu”. W końcu na „pomysł” wpadł: stwierdził, że najlepiej, aby pan Jacek znalazł kogoś chętnego na zamianę z nim mieszkania. – To absurdalne, kto miał się na taką norę zamienić? – Jolanta Rabka nie może wyjść z podziwu, że wiceprezydent takie propozycje składał. – Mieszkanie od tego roku przeszło w ręce prywatnego właściciela, po uprawomocnieniu się wyroku sądu – mówi Jolanta Rabka. – Wygląda na to, że miasto „grało” na zwłokę, wiedząc, że za kilka miesięcy będzie miało Justynę „z głowy” i niech się martwi właściciel tej części kamienicy – zastanawia się głosno społeczniczka.

Wierzą, że wywalczą godne warunki dla Justyny

Czwórka ludzi, których poruszył los Justyny postanowiła nie stać z boku i nie załamywać rąk, tylko działać. Zawiązali Komitet „Godne życie dla Justyny”. – Chcemy zbierać podpisy pod petycją do władz miasta, żeby wreszcie zapewniły tej młodej kobiecie warunki życia godne człowieka – mówią zgodnie Rabkowa, Winsławska, Ams i Zając. – Będziemy działać na portalach społecznościowych, w swoich środowiskach, w mieście i poza nim – zapowiadają. – Nie damy zginąć Justynie i nie pozwolimy, by miasto migało się od odpowiedzialności – deklarują. Jak chcą to zrobić? – Skupimy wokół naszego komitetu ludzi dobrej woli – mówi Czesław Ams. – Wierzymy, że nam pomogą i poprą inicjatywę, a jeśli zakrzykniemy do magistratu gromkim głosem wielu ludzi, musi nas wysłuchać – dodaje Rabkowa. Członkowie założyciele Komitetu „Godne życie dla Justyny” wkrótce przekażą nam nazwę konta komitetu na  Facebooku. Na portalu „Nasza Klasa”  jest to konto o nazwie „Godne życie dla Justyny”. Z członkami komitetu można  się kontaktować mailowo pod adresami: kasia4115@onet.pl, czeslawams@vp.pl i gkzajac@wp.pl

Monika Kamińska

do “Ludzie dobrej woli walczą o mieszkanie dla Justyny”

  1. Marta

    jej tata chyba tez nie zyje

  2. salsa

    ważne ze wladza ma gdzie mieszkać i dzieci maja wszystko, resztę ich nie obchodzi byle sie doatać do żłoba i potem niczym się nie interesować, to są wlasnie nasi prezydentowie każdego z miast i ich zastępny, sami sobie od zlobu nie odejmą, w pelni popieram inicjatywę….BRAWO DLA KOMITETU

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.