„Ludzie muszą sobie sami pomóc”

Prezes „Niepokonanych” Jerzy Książek (z lewej) i ich koordynator w Rzeszowie Tadeusz Woch przekonywali, że ludzie powinni brać sprawy w swoje ręce, najlepiej poprzez dołączenie do struktur stowarzyszenia. Fot. Arkadiusz Rogowski

RZESZÓW. – Za PRL-u z tą sprawiedliwością było lepiej niż teraz – krzyczeli na spotkaniu „Niepokonanych” rzeszowianie.

- Nikt nam nie pomoże, jeśli sami sobie nie pomożemy – mówił na powiatowej sesji „Niepokonanych 2012″ w Rzeszowie prezes tego stowarzyszenia, Jerzy Książek. Odbyło się ono tydzień temu w Osiedlowym Domu Kultury „Akwarium”, a udział wzięło w niej około 70 osób, pokrzywdzonych przez urzędników, prokuratorów czy sędziów na różny sposób. Czy to początek „Niepokonanych” na Podkarpaciu?

- Gnębią mnie do dzisiaj, bo nie chcą się przyznać do błędu – mówi o urzędnikach Stanisław Piróg z Laszczyny (pow. leżajski), któremu kilka lat temu na terenie prywatnym wybudowano drogę. On jako jeden z nielicznych mówił spokojnym tonem, bo jak sam twierdzi, walkę z urzędnikami z Urzędu Gminy w Grodzisku Dolnym i ze starostwa wygrywa. – Nauczyłem ich praw własności gruntu – mówi.

Zdecydowana większość osób nie potrafiła jednak powstrzymać emocji. – Zamiast rodzinnej firmy mam zlicytowany majątek, a dzieci wyjechały za granicę – skarżyła się Danuta Kielar z Jasła. – Włamali mi się do lokalu w nocy, prokuratura sprawę umorzyła, sąd nakazał oddać mi lokal, a komornik za dokonanie swoich czynności kazał mi zapłacić 36 tys. zł. Jako osobie pozbawionej wszystkiego nie było mnie na to stać. Nie wiem jak będę dalej żyć – opowiadała ze łzami w oczach. O swojej krzywdzie napisała nawet książkę, ale ma problem z jej wydaniem.

Podobnych historii w ciągu zaledwie 2-godzinnego spotkania opowiedziano kilkanaście. Niemal przy każdej z nich wywiązywała się dyskusja o polskim wymiarze sprawiedliwości. – Po co niezawisłość? Trzeba żądać, a nie rozmawiać! Lepiej było za PRL-u niż teraz! Tym krajem rządzi swołocz! Ludzie muszą sobie sami pomóc, bo nikt nam nie pomoże – krzyczeli poszkodowani przez państwo ludzie. Niektórzy wprost mówili, że jedynym sposobem na mafię urzędniczą są „metody radomskie”.

Emocje starali się hamować prezes „Niepokonanych” Książek i koordynator ruchu w powiecie rzeszowskim Tadeusz Woch. – Lepiej sadzić róże, niż rzucać kamieniami – mówili o drodze, jaką obrało to stowarzyszenie w walce z bezkarnością funkcjonariuszy państwowych. Tłumaczyli uczestnikom, że chodzi o budowę struktur w każdym powiecie w całej Polsce, bo dzięki temu siła i głos „Niepokonanych” znacznie wzrośnie i doprowadzi do realnych zmian. Chodzi zwłaszcza o ustanowienie rzeczywistej odpowiedzialności urzędników za ich rażące błędy.

Osoby zainteresowane dołączeniem do „Niepokonanych” odsyłamy na stronę internetową www.niepokonani2012.pl

Arkadiusz Rogowski

do “„Ludzie muszą sobie sami pomóc””

  1. anonim

    ajak tu z wladzą wygrasz kiedy swój swojego czyli urzędnik urzędnika zawsze popiera niezależnie od tego czy ma rację czy nie
    Jak nie jesteś w układach to zawsze przegrasz chocbyś miał300procent racji

  2. olek

    Czy bedzie drugi kongres członków stowarzyszenia Niepokonani 2012 w Warszawie a może warto zorganizowac go w Rzeszowie np na Hali na Podpromiu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.