Ludzie wierzą w „Zibiego”

- Już chodzimy w podartych koszulach i butach – mówi o sytuacji II-ligowych klubów Jacek Szczepaniak, prezes sekcji piłkarskiej Stali Rzeszów. Fot. Paweł Bialic

Oby pieniądze płynęły w drugą stronę, czyli ze związku do klubów – oczekują od nowych władz PZPN trenerzy i działacze z Podkarpacia.

Uwolnienie od drakońskich opłat, opracowanie sensownego systemu szkolenia dzieci i młodzieży, wyciągnięcie ręki do trenerów, z naciskiem na tych pracujących z najmłodszymi – tym w pierwszej kolejności powinien zająć się nowy prezes PZPN Zbigniew Boniek i wybrany w piątek zarząd. Tego oczekują osoby od lat działające w podkarpackim futbolu.

Zwycięstwo Zbigniewa Bońka przyjęli z radością.

– To najlepszy kandydat, bez dwóch zdań – podkreśla Mirosław Kalita, trener II-ligowych piłkarzy Stali Stalowa Wola.

- Boniek to światowiec. Nareszcie pójdziemy w stronę Europy – dodaje Grzegorz Cyboroń, współtwórca i trener Dziecięcej Akademii Piłkarskiej w Dębicy.

Zmniejszcie opłaty!
Pytani o oczekiwania wobec nowych władz PZPN, niemal wszyscy zaczynają od tematu pieniędzy.

- Kluby ledwie zipią, między innymi z powodu horrendalnie wysokich opłat odprowadzanych do centrali – nie ma wątpliwości Jacek Szczepaniak, prezes piłkarskiej sekcji Stali Rzeszów. – Dziś drugoligowy klub rocznie wpłaca do PZPN plus minus 120 tysięcy zł. Składają się na to opłaty dla sędziów, delegatów, obserwatorów, z tytułu udziału w rozgrywkach, kar czy procent od dokonywanych transferów. W 90-milionowym budżecie PZPN wpływy z klubów drugiej ligi nie są może czymś znaczącym, ale dla nas to koszmarne obciążenie. Już chodzimy w podartych butach i koszulach – tłumaczy obrazowo działacz Stali. I zwraca uwagę na drastyczne różnice w podziale tortu. – Ekstraklasa otrzymuje ileś tam milionów, a klub drugiej ligi śmieszne 10 tysięcy złotych.

Mirosław Kalita również ma nadzieję, że po wyborach pieniądze popłyną w drugą stronę – ze związku do klubów. – Zmniejszenie opłat to priorytet, przecież kluby ledwie wiążą koniec z końcem. Zbigniew Boniek to szanowany obywatel, musi rozpocząć rozmowy z rządem, m.in. na temat ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Ustawy szalenie niedoskonałej.

Dogonić Europę
Nasi rozmówcy z troską pochylają się również nad losem adeptów futbolu. – Posiadamy 11 zespołów młodzieżowych, ale stanowimy wyjątek. Większość klubów na taki luksus nie stać – zaznacza Szczepaniak. – Liczę na Romana Koseckiego, który problem szkolenia najmłodszych zna od podszewki. Ale raz jeszcze powtórzę: należy skończyć z drenowaniem klubów.

- W kwestii szkolenia dzieciaków zostaliśmy 20 lat za Europą. Ludzi pracujących z najmłodszymi trzeba lepiej wynagradzać. Nawet pasjonat nie wyżyje za 300 złotych – podkreśla Kalita, który obawia się, żeby PZPN nie zrzucił problemu na samorządy.

Grzegorz Cyboroń mówi, że od kiedy rozpoczął pracę trenera, 12 lat temu, nie otrzymał żadnej pomocy z PZPN. – Chcemy mieć lepszych piłkarzy, wyższy poziom, ale przecież ktoś ich musi wyszkolić. Dlaczego nie wysyłać trenerów, oczywiście na koszt związku, na staże do dobrych zagranicznych klubów? To inwestycja w przyszłość – przekonuje człowiek, u którego ćwiczy prawie 200 młodych zawodników. – Na co jeszcze liczę? Na to, że na zmianach skorzysta Podkarpacki ZPN. Teraz, gdy nie ma waśni, powinno być łatwiej.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.