Magdalena Steczkowka: – Byłam na pokładzie awaryjnie lądującego boeinga

Fot. MWMedia

Na pokładzie Boeinga 767, który awaryjnie lądował na warszawskim lotnisku, była wokalistka Magda Steczkowska. Pochodząca ze Stalowej Woli wokalista, siostra Justyny Steczkowskiej w rozmowie z INTERIA.PL opowiada o ostatnich chwilach przed wylądowaniem samolotu.

Magda Steczkowska, pytana o to, kiedy i w jaki sposób pasażerowie dowiedzieli się, że są problemy z samolotem, powiedziała, że informacja została przekazana około półtorej godziny wcześniej (przed lądowaniem – przyp. red.).

- Nie wiem dokładnie, nie patrzyłam na zegarek, ale steward dostał informację od kapitana, że są problemy techniczne, i że prawdopodobnie będziemy musieli lądować awaryjnie. To była właściwie jedyna informacja oficjalna – powiedziała. – Widzieliśmy, że zaczęły się przygotowania, stewardessy informowały, jak się mamy zachowywać w razie awaryjnego lądowania i co wtedy trzeba zrobić. Ludzie starali się stosować do wskazówek – dodała.

Podkreśliła, że zarówno stewardessy, jak i załoga, były bardzo konkretne i rzeczowe i obyło się bez “histerycznych ruchów i biegania między rzędami”.
Niedługo potem rozpoczęły się przygotowania do awaryjnego lądowania maszyny. – W tym momencie usłyszeliśmy tylko głośne, ale nie rozpaczliwe, a wręcz opanowane stewardessy mówiące jednym głosem “lądowania awaryjne”. Trzy razy powtórzone, czwarty raz jeszcze przez stewarda przez megafon. I w tym momencie właściwie dotknęliśmy ziemi – relacjonuje.

Mimo tego, co mogło się wydarzyć, osoby będące na pokładzie zachowały zimną krew i “nie było żadnych dantejskich scen”. Według Steczkowskiej “wszystko było ładnie i sprawnie przeprowadzone”. – Nie było żadnej paniki, żadnych problemów z pasażerami. Nawet dzieci, których było czworo na pokładzie, były bardzo spokojne, przestały płakać… – mówiła piosenkarka.

(na podst. Interia.pl)

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.