Magister z tytułem bezrobotny

Dopiero po ukończeniu studiów okazuje się, czy decyzja o wyborze kierunku była słuszna. Fot. Wit Hadło

Mimo marnych perspektyw na znalezienie pracy, młodzi ludzie nadal oblegają takie kierunki jak pedagogika czy zarządzanie.  

“Mam wyższe wykształcenie, znam 2 języki obce, jestem osobą ambitną, uczciwą  itp., ale nie mogę znaleźć pracy” – to najczęstsze narzekania setek tysięcy bezrobotnych absolwentów uczelni wyższych. Pretensje mają do całego otoczenia, ale trudno im dostrzec powody swojej beznadziejnej sytuacji we własnych decyzjach. Bo chociaż już od wielu lat eksperci od rynku pracy namawiają do studiowania kierunków technicznych i specjalistycznych, po których zdecydowanie łatwiej o dobrą pracę, to wielu maturzystów wybiera anachroniczne dzisiaj kierunki humanistyczne.

Nauczycielem być…

Jak wynika z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w rekrutacji na studia w roku akademickim 2011/2012 drugim najpopularniejszym kierunkiem, po budownictwie, było zarządzanie, które chciało studiować 28,5 tys. osób. Jeszcze większe zdziwienie budzi liczba chętnych do pracy nauczyciela. Pedagogika, z prawie 26. tys. kandydatami, znalazła się bowiem na 4 miejsce w tym rankingu! Przesycenie rynku pracy absolwentami tych kierunków podkreślają wszyscy eksperci, ale jak widać spora część młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy jakie perspektywy czekają ich w przyszłości. Niż demograficzny drastycznie zmniejszy liczbę etatów w szkołach, co nauczyciele odczuwają już dzisiaj, zaś ogromna popularność zarządzania, ekonomii czy administracji w poprzednich latach, niemal do minimum ograniczyła zapotrzebowanie rynku pracy na te specjalności.

Nie chcą, ale muszą  

Czy to oznacza, że osoby te są skazane na trwałe bezrobocie? Na pewno nie, ale magistrzy  socjologii, politologii, stosunków międzynarodowych, zarządzania czy pedagogiki skazani są na porzucenie dotychczasowych planów zawodowych i poszukiwanie pracy w innych dziedzinach, najczęściej w handlu, w którym stosunkowo łatwo jest o pracę. Innym rozwiązaniem jest uzupełnienie wykształcenia studiami podyplomowymi lub specjalnymi kursami, które zwiększą atrakcyjność na rynku pracy. – Bez żadnych dodatkowych kursów czy certyfikatów nie wiążę nadziei na swoją przyszłość na Podkarpaciu, dlatego chcę zainwestować w swój angielski i ukończyć kurs z przeprowadzania badań w pracowni CATI – mówi Kuba, student III roku socjologii na UR.

Powołanie czy pójście na łatwiznę?

Można również zastanowić się, co decyduje o popularności tak nieprzyszłościowych kierunków wśród maturzystów? Łatwość ich ukończenia, brak wiary we własne siły na trudniejsze studia, a może masowa propaganda uczelni wyższych, które wciąż oferują najwięcej miejsc na takich właśnie kierunkach? Trudno bowiem uwierzyć, że praca nauczyciela czy urzędnika jest marzeniem tak wielu młodych ludzi…

Arkadiusz Rogowski

do “Magister z tytułem bezrobotny”

  1. zgrzyt

    „Mam wyższe wykształcenie, znam dwa języki obce, jestem osobą ambitną, uczciwą”. A co potrafisz robić? Pracodawca zatrudniając pracownika chce mieć z niego zysk i to w przewidywalnym okresie. Samymi chęciami nie zaimponujesz. Czy wiesz jakie są potrzeby rynku pracy?. Jeżeli nie wiesz, to nie płacz. Człowiek z wyższym wykształceniem powinien wykazać się większą inteligencją.

  2. a

    Po pedagogice można być nauczycielem tylko w przedszkolach albo klasach 1-3 podstawówki, więc wniosek że maturzyści idą na na te studia żeby zostać nauczycielem jest trochę na wyrost, chyba że sami nie wiedzą co mogą po tych studiach robić.

  3. zgrzyt

    Znam więcej drobnych przedsiębiorców z wykształceniem średnim czy nawet zawodowym, niż z dyplomem magistra. Dwie lewe ręce plus kilka lat balangi w akademiku na koszt rodziców i już jest magister. To uczelnie walczą o studentów a nie odwrotnie.. Aż strach bierze, co będzie, gdy większość młodych będzie magistrami.

  4. czytelniczka

    Dzisiaj jalk nie ma nazwiska lub dobrych pleców to żaden dyplom nie pomoże, wiem coś o tym.

  5. ktoś

    wielki problem – 5 lat luzu na studiach humanistycznych, a potem życie nie najlużniejsze. nam na polibudzie dali przez pierwsze 3 lata w d… a teraz spoko, to dobrzy inżynierowie decydują dla kogo i za ile pracują.
    choć obecny poziom studiów technicznych to nie to co było naście lub dziesiąt lat temu. widzę jakie orły teraz lądują na budowach. niektórzy to nawet dziobem w beton. Coć pamiętem dumnych prawników jak sie śmiali…….

  6. Romek

    (…)” Trudno bowiem uwierzyć, że praca nauczyciela czy urzędnika jest marzeniem tak wielu młodych ludzi”.

    A co jest marzeniem ? Praca za 1500 w biurze u prywatnego przedsiębiorcy gdzie pracuje się 11h a ma się płacone za 8? A może domokrążcy?

    Komu lepiej będzie jak nie nauczycielom i urzędnikom? Nawet nie rozśmieszaj mnie człowieku :) :)
    Każdy młody bezrobotny marzy o właśnie takiej pracy a chłopaki chcą się zaciągnąć do mundurówki, więc widzę że zero orientacji w temacie.
    A czy każdy młody po „przyszłościowych” kierunkach ma prace? Może połowa, a jeszcze mniej zarabia na spokojne życie, żyjąc gorzej niż ciągle narzekający nauczyciele i urzędnicy.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.