Major „Grzmot” im będzie patronem

Organizatorzy i główni prelegenci niżańskiej sesji o cichociemnych. Z prawej Marcin Pilarski, obok Bogdan Rowiński, prezes Fundacji Cichociemnych. Z lewej red. Marek Widarski, autor dokumentalnego filmu o cichociemnych. Fot. Jerzy Mieliczuk
Organizatorzy i główni prelegenci niżańskiej sesji o cichociemnych. Z prawej Marcin Pilarski, obok Bogdan Rowiński, prezes Fundacji Cichociemnych. Z lewej red. Marek Widarski, autor dokumentalnego filmu o cichociemnych. Fot. Jerzy Mieliczuk

NISKO. Aż trudno uwierzyć, ale dopiero teraz odkrywamy patriotów, którzy dla ojczyzny oddali życie. Przykładem jest cichociemny z Niska, który krew przelewał pod gorącym słońcem Tobruku, a zdrowie tracił w łagrach Kołymy.

Z woli parlamentu rok obecny jest m.in. Rokiem Cichociemnych. W Nisku będzie on szczególnie obchodzony, ale dopiero jesienią. Wówczas zostanie przypomniana sylwetka mjr. Stanisława Trondowskiego. Urodzony w Nisku cichociemny zostanie oficjalnie patronem Regionalnego Centrum Edukacji Zawodowej. Przygotowania już się rozpoczęły.

RCEZ, czyli popularny niżański „elektryk”, nie ma patrona. Przed laty jakiegoś miał, ale teraz nie warto jego sylwetki wspominać, bo zakazują tego nawet przepisy. Przez ćwierć wieku trwały poszukiwania nowego, a wzór cnót patriotycznych był tuż obok.

Bohater u siebie zapomniany
– Trochę w tym było przypadku, ale udało się już wszystko dograć – mówi Marcin Pilarski, dyrektor RCEZ. – Teraz już tylko przygotowujemy oficjalne uroczystości nadania imienia szkole. Potrzebujemy kilka miesięcy i dlatego zdecydowaliśmy się na jesień, kiedy rozpocznie się nowy rok szkolny.

To aż dziwne, że mjr. S. Trondowski ps. Grzmot, nie patronuje niczemu na Podkarpaciu, a tym bardziej w rodzinnym Nisku. Spoczywa w wiecznym spokoju na warszawskich Powązkach, oczywiście w alei cichociemnych. A całe życie poświęcił ojczyźnie, za co nigdy nie doczekał się nagrody. Wręcz przeciwnie.

Walczył nie tylko pod Tobrukiem
Trondowscy byli znanymi niżańskimi narodowcami. Ich dom do dziś stoi w sąsiedztwie kina „Sokół”. W „Sokole” odbyła się właśnie sesja historyczna, przybliżająca życie niżańskiego cichociemnego. Przyjechali na nią autorzy książek i filmów o cichociemnych, przedstawiciele Fundacji im. Cichociemnych Spadochroniarzy AK i samego Gromu, bo tej jednostce cichociemni patronują. Trondowski wojnę zaczynał jako por. piechoty. Raniony pod Przemyślem, na krótko wrócił do Niska. Na początku 1940 r. przedostał się do Armii Polskiej na Zachodzie. W Brygadzie Karpackiej walczył m.in. pod Tobrukiem. Kurs cichociemnych przeszedł we Włoszech. Do Polski został zrzucony ostatniego dnia maja 1944 r. Ze spadochronem wylądował niedaleko Łańcuta, ale przydział miał do 30. Dywizji AK, operującej w północno-wschodniej Polsce. Walczył na frontowych tyłach i zaraz po upadku Powstania Warszawskiego został pojmany przez NKWD. W łagrach spędził 12 lat. Do Polski wrócił dopiero w październiku 1956 r.

jam

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o