Malkontenci niestety górą

Malkontenctwo to fatalna przypadłość, która powoduje, że nawet najwięksi optymiści potrafią popaść pod wpływem malkontenta w pesymizm. Niestety w Polsce aż roi się od narzekaczy. Dlaczego tak jest, to dobre pytanie do socjologów, niemniej trzeba przyznać, że wspomniani malkontenci zbyt często mają rację. Ot weźmy chociażby przykład miejskiego stadionu w Rzeszowie.

Niby wybudowano na nim długo oczekiwaną trybunę. Niby jest ona okazała i według wielu piękna (jednym się podoba innym nie, ale to nie ma znaczenia bo o gustach się nie dyskutuje). Niby więc wszystko w porządku, ale… No właśnie dość sporo jest tych “ale”. To że  nie zdążono z remontem stadionu i toru na rozpoczęcie sezonu żużlowego i piłkarskiego to pal sześć. W końcu “obsuwy” czasowe na budowie to bolączka całego cywilizowanego świata więc nie ma się co zżymać. Co prawda dosyć idiotycznie to wyglądało podczas żużlowego meczu z Lesznem kiedy to owa okazała trybuna świeciła pustkami, jednak stało się tak z powodów formalnych więc malkontentom w tym przypadku mówimy “nie”. No ale to, że nowa trybuna jest niebezpieczna dla kibiców to już nie jest malkontenctwo. Sam to stwierdziłem na własne oczy i nie chcąc być posądzonym o czepianie się z nikim nie dzieliłem się tą konstatacją. Okazuje się jednak, że takie spostrzeżenie ma każdy (dosłownie każdy), kto zwiedzał nową trybunę. Wygląda więc na to, że to już nie jest malkontenctwo tylko architektoniczna fuszerka, w dodatku za naprawdę grube miliony.

W dodatku ci którzy oprócz kibiców najczęściej korzystają z miejskiego stadionu, czyli piłkarze i żużlowcy Stali Rzeszów dostosowują się poziomem do owej fuszerki. Weźmy najpierw piłkarzy. Od 1976 roku kiedy to wypadli z najwyższej klasy rozgrywkowej czyli pierwszej wówczas ligi, jej bramy wciąż pozostają dla rzeszowian zamknięte i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższej dziesięciolatce miało się to zmienić. Jeżeli zaś chodzi o żużlowców to sytuacja jest tylko trochę lepsza. Bo co prawda jeżdżą od kilku lat w ekstralidze, ale odbywa się to bez znaczących sukcesów. I chociaż rzeszowianie dysponują obecnie jednym z największych budżetów w lidze to drużynę, którą dysponują, stać co najwyżej na walkę o utrzymanie wraz z Gdańskiem i Wrocławiem. To kibiców trochę boli bo sąsiedzi zza miedzy czyli tarnowianie zdążyli już w tym wieku sięgnąć po drużynowe złoto, a i teraz mają dużą szansę na walkę o nie. A Stal Rzeszów złoty medal zdobyła ostatnio 50 lat temu i nic nie zapowiada żeby miała w najbliższym czasie to powtórzyć. Dlatego nie dziwią gwizdy na trybunach zarówno na prezydenta Ferenca jak i na niektórych zawodników.

Krzysztof Pipała

PRZECZYTAJ: „Na nowej trybunie może dojść do tragedii!”

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.