Mały Marcinek potrzebuje pomocy

- Matka Marcinka, Magda Wiącek nie chce narażać synka na niepotrzebne cierpienia.

JAKSMANICE, RZESZÓW. Półroczny chłopczyk liczy na nas, bo NFZ na razie nie pomoże.

Marcinek Wiącek ma nieco ponad pół roczku. Jest kochany, słodki, uśmiechnięty. Patrząc na jeden jego profil prawie nie widzi się, że coś z nim nie tak. Ale chłopczyk urodził się z bardzo poważnymi wadami. Między innymi bez jednej gałki ocznej i bez ucha. Żeby jego buzia i czaszka pozostały symetryczne i normalnie się rozwijał, musi mieć w oczodół wszczepioną imitację gałki ocznej, tzw. ekspander. Jednak już wiadomo, że będą z tym problemy.

Na drodze do zdrowia chłopczyka stoją bowiem, jak to zwykle bywa, pieniądze i bezduszne przepisy.

Marcinek to pierwsze dziecko Wiącków z podmedyckich Jaksmanic. Kiedy jego mama Magda była w ciąży, nic nie wskazywało, że potomek przyjdzie na świat z jakąkolwiek wadą. Nawet, gdy okazało się, że maluch chce na świat grubo przed terminem porodu, matka nie wpadała w panikę. – Teraz wcześniactwo nie jest takie groźne – myślała. Po urodzeniu Marcinka okazało się, że to, iż jest wcześniakiem to tylko jeden z problemów. Mały urodził się bez prawej gałki ocznej i prawego ucha. – Byłam zaskoczona i załamana – przyznaje matka chłopczyka.– Nie spotkałam się dotychczas z taką wadą – wyznaje Magda Wiącek. Przez znajomych poznała matkę innego dziecka, które przyszło na świat bez gałek ocznych, Katarzynę Cwynar, mamę Mai, znanej naszym Czytelnikom. Pani Kasia opowiedziała Magdzie Wiącek  o tym, jak jej córeczce wszczepiono wadliwie ekspandery w polanickiej klinice, która ma podpisany kontrakt z NFZ na takie zabiegi.– Przestraszyłam się, że moje dziecko będzie tak cierpieć, jak Majka – przyznaje M. Wiącek.

NFZ nie może pomóc
Kobieta zwróciła się do Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ z prośbą, by w ramach funduszu operację wszczepienia ekspandera Marcinkowi wykonała placówka, która u Mai uczyniła to w ramach “poprawki” po polanickich lekarzach, czyli klinika dra Piotra Jaworskiego w Katowicach. Już wiemy, że to możliwe nie będzie. – NFZ działa na podstawie ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i zgodnie z tą ustawą finansuje świadczenia jedynie w tych placówkach, które mają kontrakt z NFZ. Optomed dra Jaworskiego z Katowic nie posiada kontraktu na wszczepianie ekspanderów osmotycznych. Taki kontrakt posiada Specjalistyczne Centrum Medyczne w Polanicy Zdroju i tam taki zabieg w ramach refundacji przez NFZ można wykonać – odpowiada na nasze pytanie w tej sprawie rzecznik POW NFZ, Marek Jakubowicz. Wygląda więc na to, że Marcinka czeka ta sama droga, co Maję. Najpierw Polanica, gdzie Majce wszczepiono zbyt duże ekspandery i po kilku dniach rozerwały one powieki dziecka, po czym wypadły. Dziewczynka bardzo cierpiała. Wówczas NFZ uznał, że jest ona w sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu i wyjątkowo zastosował odpowiedni przepis, który pozwala na skorzystanie z usług medycznych placówki, która nie ma kontraktu w funduszem. Czy z Marcinkiem będzie tak samo? – Zabieg wszczepienia pierwszego ekspandera kosztuje u dra Jaworskiego ponad 6 tys. złotych – mówi Magda Wiącek. – Zapłaciłabym, gdybym miała te pieniądze, ale ich nie mam – mówi ze łzami w oczach matka. – Tak się boję, że Marcinek przejdzie przez takie cierpienia, jak Maja – dodaje.

*********
Marcinkowi nie może na razie pomóc NFZ, pomóżmy zatem my! Dziecko jest pod opieką przemyskiego Oddziału Towarzystwa Walki z Kalectwem przy ulicy Barskiej 15 w Przemyślu (NIP 795-12-96-860 KRS 0000020967).Wpłat można dokonywać na konto  nr 62 1020 4274 0000 1402 0050 7798  koniecznie z dopiskiem “Dla Marcina Wiącka”.

 Monika Kamińska

do “Mały Marcinek potrzebuje pomocy”

  1. Kasia &Maja

    Moja Maja brała udział w eksperymencie w polanickiej klinice o czym nie zostaliśmy poinformowani-przeoczenie nas rodziców-hmmm normalka…..Teraz dzięki pańskiej dobroduszności przez dwa lata zbieraliśmy 1% podatku i teraz mogę leczyć Maję w Paryżu, gdzie metoda protezowania jest zupełnie bezinwazyjna,a co za tym idzie dziecko nie cierpi.Dr Piotr Jaworski to wspaniały człowiek,który chciał z całego serca pomóc Mai,ale szkody jakie wyrządziła operacja w Polanicy były zbyt duże ,a co za tym idzie metoda dr Jaworskiego nie była skuteczna.Życzę rodzicom małego ,,Szkrabka,, uporu,miłości i wiary we własne dziecko.Moniko Tobie dziękuję za wrażliwość na ludzką krzywdę i chęć niesienia pomocy-inni dziennikarze mogą brać z Ciebie przykład.Pozdrawiam

  2. Tomasz

    Bardzo wspułczuje mamie tego dziecka.Też mnie doświadczył i Bóg nam zabrał 2 miesięczne dziecko do nieba bo miało chore serduszko , natomiast 2 też los doświadczył i jest po operaci rozczepu podniebienia.Niestety mieszkamy w takim Państwie gdzie zwykły człowiek się nieliczy i jest spisany na straty.Paąstwo ma pieniądze na wszystko co jest niepotrzebne ale na zdrowie dzieci niema funduszy.Trzeba zabrać politykom bo niewiedzą co robić już z tymi pieniądzami a tać tym co ich najbardziej i naprawde potrzebują.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.