Mamy czym postraszyć wroga

„Czarne Jastrzębie” z Mielca czekają na rozstrzygnięcie największego przetargu zbrojeniowego naszej armii. 9 mld zł jest w zasięgu podkarpackiego producenta śmigłowców. Fot. Jerzy Mielniczuk

„Czarne Jastrzębie” z Mielca czekają na rozstrzygnięcie największego przetargu zbrojeniowego naszej armii. 9 mld zł jest w zasięgu podkarpackiego producenta śmigłowców. Fot. Jerzy Mielniczuk

PODKARPACIE. Przez kilka dni każdy może sobie postrzelać z dowolnego kalibru albo usiąść za sterami najnowocześniejszych samolotów. Firmy z naszego regionu w elicie producentów broni.

Wydarzeniem pierwszego dnia Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach była premiera „Kryla”. To samobieżna haubica, która będzie produkowana w Hucie Stalowa Wola. Najwięcej powierzchni wystawowej na militarnych targach zajmuje Black Hawk z Mielca. Prawdziwą niespodzianką okazały się pociski artyleryjskie do wspomnianej wcześniej haubicy, które produkować będzie Dezamet w Nowej Dębie. Co by nie powiedział, Podkarpacie zbrojeniówką stoi.

To największe z dotychczasowych targów militarnych pod Łysicą. Ponad 500 wystawców z blisko 30 krajów. Rzesze ministrów, stroje galowe i polowe niewiadomej liczby wojsk, a w roli głównej wszystko, co zabija i utrudnia życie, elegancko nazywane obronnością. I na tym polu nie mamy się czego wstydzić.

Nie musi się podobać. Ma wystrzelić i uciec
Mielecki „Czarny Jastrząb” czeka na zamówienia z polskiej armii. W Kielcach została zaprezentowana jego wersja S-70i, o której konstruktorzy mówią „śmigłowiec przyszłości”. O jego zaletach na specjalnym pokazie wypowiadali się m.in. żołnierze GROM-u. W cieniu podkarpackich „Jastrzębi” stoją Eurocoptery, Airbusy i Augusty. Któryś z tych helikopterów wygra olbrzymi kwotowo przetarg, którym emocjonują się od miesięcy żołnierze i pracownicy firm zbrojeniowych. Gra idzie aż o 9 miliardów złotych i bądźmy szczerzy, „Czarny Jastrząb” jest tu faworytem.

Kilka zbrojeniowych kontraktów ma „w kieszeni” Huta Stalowa Wola. „Kryl” to kołowa wersja znacznie cięższego i jeżdżącego na gąsienicach „Kraba”. Jeden i drugi ma potężną lufę o kalibrze 155 mm. Pierwsze „Kraby” już strzegą naszych granic. Lżejsze „Kryle” na podwoziu z Jelcza, gdzie jest należąca do HSW fabryka samochodów, wyjadą na poligony w przyszłym roku. Lufa miotająca pociski na odległość przeszło 40 km, na razie pochodzi z Izraela, ale wkrótce będzie wytaczana nad Sanem. Premiera pierwszej polskiej kołowej armatohaubicy była oczekiwana z wielkim zainteresowaniem. Opancerzone podwozie zostało uznane za… brzydkie. – I bardzo dobrze, bo to ma razić, a nie wabić – powiedział nam major artylerzysta poklepujący „Kryla” na stoisku HSW w Kielcach.

Nasze blachy na eksportowym pancerzu
Na tegorocznym MSPO wystawia się 9 firm z Podkarpacia. Walczą one, albo już mają „zaklepane” duże kontrakty dla naszej i obcych armii. Huta Stali Jakościowych ze Stalowej Woli robi blachy pancerne dla dużej części sprzętu jeżdżącego zaprezentowanego w Kielcach. Między różnymi pojazdami stoi tam też mały samochód rozpoznawczy z działkiem na dachu, który również w Stalowej Woli zamawia pewna armia z Bliskiego Wschodu. Wóz nazywa się „Oncilla”. Hałasu nie robi, a przy tym daje satysfakcję i zarobek jego producentowi.

Jerzy Mielniczuk

do “Mamy czym postraszyć wroga”

  1. Imię (wymagane)

    raczej sie predzej zesramy ze strachu.

  2. hijena

    a moskal robi w gacie ze strachu i idut w pieriod

  3. Patrix

    Polska armia jest słaba, starodawna. No właśnie – takimi maszynami można tylko postraszyć. Jak przyjdzie do prawdziwej walki to nie mamy szans. Połowa nie umie obsługiwać tych maszyn. No i za mało żołnierzy, bo przecież który rezerwista pójdzie walczyć za ojczynę. Jakby jeszcze było za co przynajmniej.

    Jakby przyszło do walki to zawodowcy by się po prostu poddali, a nie ginęli bez sensu. I tak nie mamy szans. Tu właśnie wychodzi niedoinwestowanie armii. Taka Rosja przez cały czas dawała kase na wojsko. I jaki jest efekt? Nikt im nie podskoczy i każdy liże du pe zgadzając się na wszystko, bo wiedzą, że nie mają szans.

  4. ROMAN

    no tak na razie euforia / wizyty/ elegancja – francja ; tylko proste pytanie – kiedy to wszystko będzie na wyposażeniu / kiedy będzie w magazynach / kiedy będzie przeszkolony do obsługi tego nowego sprzętu ; żołnierz i rezerwista -
    -bo ja to widzę tak że historia się powtarza / w 1939 tez nam zabrakło nowoczesnych wozów pancernych o dużej dzielności bojowej [ było ich bardzo mało ] – zdecydowanie wiele było pojazdów rozpoznawczych – nie mieliśmy czołgu średniego choćby takiego jak ; M-4 Sherman/ Panzer-Kampfwagen IV [ niemiecki ] / czy T-34 [ radziecki- rozwiniecie czołgów pościgowych
    - generalnie za mało było ; żołnierzy/ karabinów maszynowych/ dział / czołgów / samolotów - nic specjalnie dziwnego bo PKB - Polski wynosiło ; 19 mld. zł - a PKB- Niemców ; 115 mld.-
    przypomnę tylko że niemiecka dywizja pancerna posiadała samych samochodów ciężarowych; 1400 i osobowych ponad 600 szt / zabrakło chociażby w 1939 samodzielnych jednostek niszczycieli czołgów [ doktrynę tą opracowali amerykanie ] a taka Belgia już takie jednostki posiadała – dysponując pojazdami T-13 [ samobieżne działo ]
    -oby rozstrzygnięcia / decyzje / uzgodnienia / przetargi – ruszyły szybko bo na razie jest bicie piany i po stary sprzęt oraz kosy na sztorc .

    • rzeszowiak

      mając gen Kozieja, prof Chazana i posłanke Hrynkiewicz – można spać spokojnie – nikt nas nie ruszy

      nawet banderowcy uzbrojeni w polską nowoczesną broń na ich widok lub wielkiego kaczora posraja się ze śmiechu i nas nie tkną

      • MK

        Na razie, szmaciarzu od 7 lat rządził pewien kaczor z peło, który obniżył wydatki na armię (bez zaglądania w google pewnie nawet nie wiesz ile), a żyrandola pilnuje kolejny as (jakim był szefem MONu to chyba nie muszę dodawać).

        Coś ci się przypomniało, szmaciarzu czy dalej alzheimer ?

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.