Marihuana nie, bo…nie

Legalizacja marihuany to dla mnie już od dawna powinna być, mówiąc językiem klasyka, “oczywista oczywistość”. Żeby było jasne, nie jestem amatorem owej używki. Jednak uważam, że z  logicznego punktu widzenia marihuana powinna być legalnie dostępna dla każdego dorosłego człowieka.

Podobnie jak papierosy czy alkohol. Zresztą udowodniono już ponad wszelka wątpliwość, że i “fajki” i gorzała są bardziej szkodliwe i uzależniające niż popularna “trawka”, więc zupełnie nie rozumiem dlaczego wśród polskiego społeczeństwa, a co za tym idzie większości polityków taki opór przed legalizacją “marychy”, czy jak kto woli “gandzi”. Starałem się słuchać argumentów przeciwko legalizacji i niestety nie usłyszałem żadnego poza czystą sofistyką w stylu: “nie, bo nie”. Najbardziej ubawił mnie ostatnio były wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, który jest zagorzałym przeciwnikiem legalizacji marihuany. Otóż na propozycję wprowadzenia prohibicji zareagował bardzo nerwowo i z oburzeniem mówiąc, że to zły pomysł, bo prowadzi do patologii i wprowadzania do obiegu alkoholu z nielegalnej produkcji. Chciałbym więc zapytać pana ministra czy fakt, że marihuana jest w Polsce nielegalna nie jest tym samym co prohibicja i czy dzięki nielegalności nie jest ona dostępna? Oczywiście, że jest dostępna, a jej legalizacja nie zmusza przecież nikogo do jej używania. Myślę, że warto się nad tym zastanowić samemu, a nie powtarzać z uporem maniaka: “nie bo nie”

PRZECZYTAJ: „Marihuana jest mniej szkodliwa od papierosów”

Krzysztof Pipała

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.