Marny powrót biało-czerwonych

Gol Stevena Bergwijna przesądził o piątkowej porażce biało-czerwonych w mecz z Holandią w Amsterdamie. Fot. OnsOranje

Marny powrót biało-czerwonych

Reprezentacja Polski w kiepskim stylu powróciła na międzynarodową arenę. W pierwszym spotkaniu od ubiegłorocznych eliminacji Euro 2020, podopieczni Jerzego Brzęczka po słabej grze przegrali w piątek z Holandią. Meczem tym biało-czerwoni zainaugurowali rywalizację w Lidze Narodów 2020/2021.

HOLANDIA 1

POLSKA 0

(0-0)

1-0 Bergwijn (61.)

HOLANDIA: Cillessen – Hateboer, Veltman, van Dijk, Ake, de Roon, Wijnaldum, de Jong, Bergwijn (74. van de Beek), Depay, Promes (90. de Jong)

POLSKA: Szczęsny – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszyński, Szymański, Klich, Krychowiak, Zieliński (77. Moder), Jóźwiak (71. Grosicki), Piątek (63. Milik)

Sędziował Georgi Kabakow (Bułgaria). Żółte kartki: de Roon, Depay, de Jong – Piątek, Klich, Jóźwiak, Glik, Bednarek. Mecz bez udziału publiczności.

– Wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudne spotkanie, ale chcieliśmy się przeciwstawić Holandii. Zabrakło nam jednak dobrego rozegrania piłki, kreowania akcji. W efekcie nie stworzyliśmy sobie tylu sytuacji bramkowych, ile zakładaliśmy i dlatego przegraliśmy – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej selekcjoner Jerzy Brzęczek.

Biało-czerwoni wystąpili w Amsterdamie bez Roberta Lewandowskiego, który odpoczywa po udanym dla niego sezonie klubowym (m.in. triumf z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów). Kontuzje wyeliminowały natomiast z gry Damiana Kądziora i Arkadiusza Recę. Holendrzy też mieli swoje problemy kadrowe, zwłaszcza w defensywie. W piątek nie zagrali m.in. Stefan de Vrij, Matthijs de Ligt i Daley Blind. W pierwszej połowie rzeczywiście było widać, że obie drużyny potrzebują czasu, aby wrócić do odpowiedniego rytmu. Na boisku działo się niewiele ciekawego. Przewaga należała do Holendrów, ale pierwsi groźną akcję stworzyli Polacy. Rozgrywający dopiero drugi mecz w kadrze Kamil Jóźwiak wypracował sobie niezłą okazję, ale strzelił lekko i niecelnie. W odpowiedzi w 21. min przed szansą stanął Quincy Promes ale minimalnie przestrzelił. 11 minut później składną akcję przeprowadzili biało-czerwoni. Po zagraniu Mateusza Klicha i dośrodkowaniu z prawej strony Tomasza Kędziory, bramkę mógł zdobyć Krzysztof Piątek, jednak jego strzał bez kłopotów obronił doświadczony Jasper Cillessen. Później brakowało już tak składnych akcji biało-czerwonych. Natomiast tuż przed przerwą mogło być 1-0 dla Holendrów, jednak Frenkie de Jong, jeden z wyróżniających się piłkarzy w tym meczu, trafił w słupek. Druga część spotkania należała zdecydowanie do gospodarzy, którzy przez większość czasu mieli piłkę i kontrowali przebieg wydarzeń. W 61. minucie ich przewagę potwierdził Steven Bergwijn, trafiając do bliska po składnej akcji z udziałem kilku Holendrów. Zawodnicy Brzęczka nie byli w stanie zagrozić bramce gospodarzy, nie licząc kilku rzutów rożnych w końcówce spotkania. Cillessen w drugiej połowie nie był praktycznie ani razu zmuszony do poważnej interwencji. – Byliśmy świadomi tego, że umiejętność kreowania sytuacji i gra w ataku pozycyjnym to mocna strona Holendrów. Chcieliśmy odzyskiwać piłkę w środkowej strefie i długo nam się to udawało. Brakowało jednak później dokładnego rozegrania akcji. Powinniśmy grać dynamiczniej, krótkimi podaniami i konsekwentnie szukać swoich okazji. Nie potrafiliśmy jednak tego robić i to spowodowało, że nie wykreowaliśmy tyle sytuacji bramkowych, ile chcieliśmy – przekonywał Brzęczek.

Po piątkowy meczu biało-czerwoni zostali w Amsterdamie do niedzieli. Wczoraj polecieli do Sarajewa, a dziś w Zenicy czeka ich pojedynek z Bośnią i Hercegowiną. – To trochę inna drużyna, niż Holandia, jeżeli chodzi o jakość. Ale ma w składzie kilku doskonałych piłkarzy. Jej gra jest oparta przede wszystkim na dwóch wielkich indywidualnościach – to Edin Dżeko i Miralem Pjanic. Każdy wie, jak się gra na Bałkanach. Bośniacki zespół na własnym terenie jest bardzo niewygodnym rywalem. W eliminacjach do ME spotkaliśmy się ze Słowenią i Macedonią. Pamiętamy, jak ciężkie to były dla nas mecze – przestrzega polski selekcjoner.

mj

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o