Messi czyli król jest jeden

Na początku minionego tygodnia FIFA ogłosiła jaki futbolista otrzyma Złotą Piłkę za rok 2010, co równoznaczne jest z uznaniem go za najlepszego futbolistę na naszym globie. Nagroda trafiła, zresztą po raz drugi z rzędu, w ręce Leo Messiego. Wybór okazał się nader kontrowersyjny i wywołał masę komentarzy. W większości przeważały opinie, że od Argentyńczyka bardziej na wyróżnienie zasłużyli Hiszpanie Andres Iniesta lub Xavi, notabene jego klubowi koledzy z Barcelony.

Osobiście nie podzielam zdania, że Messi wygrał niesłusznie. Na jakim polu okazał się gorszy od swoich kompanów? Obaj przebili go tylko na mundialu, gdy poprowadzili swoją reprezentację do mistrzostwa świata, podczas gdy Leo nie wszedł z Albicelestes nawet do strefy medalowej. Czy to jednak, ma być czynnik decydujący? Uważam, że nie.

Mistrzostwa w RPA były jednymi z gorszych w ostatnich latach, a sam finał był żałosnym ukoronowaniem tej imprezy. Xavi i Iniesta mieli to szczęście, że grali w dobrze skomponowanym zespole i dzięki temu osiągnęli sukces. Messi, choć starał się jak mógł, nie był w stanie naprawić na boisku tego, co na poza nim popsuł trenerski nieudacznik jakim okazał się Diego Maradona.

Według mnie o przyznaniu Złotej Piłki, nie powinien decydować jeden miesiąc dobrej gry, ale cały rok. A w całym 2010, Leo zdecydowanie górował nad swoimi konkurentami. Xavi i Iniesta, choć znakomici, są tylko uzupełnieniem małego Argentyńczyka. Hiszpanów można nazwać książętami współczesnego futbolu. Król jednak jest tylko jeden i jest nim Messi.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.