Miasteczko galicyjskie pęka w szwach!

Miasteczko galicyjskie w sanockim skansenie okazało się strzałem w dziesiątkę.

SANOK. Tłumy turystów odwiedza muzeum na wolnym powietrzu.

16 września minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski uroczyście otworzył miasteczko galicyjskie, i już wtedy goście nie kryli zachwytu wspaniałym i niepowtarzalnym klimatem panującym w tym miejscu. Ostatnio do skansenu chętnie przyjeżdżają także goście zagraniczni.  Na wszystkich spore wrażenie robią repliki 29 domków drewnianych z 13 podkarpackich miejscowości.

Domki są zlokalizowane wokół Rynku o niespotykanej jak dotąd architekturze. Ich rozmieszczenie i zróżnicowanie stanowi typowy układ galicyjskiego miasteczka.

.  Goście mogą zajrzeć do karczmy z kręgielnią, urzędu pocztowego, apteki, sklepu tytoniowego i kolonialnego oraz zakładów: stolarskiego, fryzjerskiego, zegarmistrzowskiego czy fotograficznego. Całą nawierzchnię placu rynkowego wraz z przyległymi uliczkami wyłożono tzw. kocimi łbami. – To są bardzo wierne repliki obiektów oryginalnych – twierdzi Jerzy Ginalski, burmistrz miasteczka galicyjskiego.

Frekwencja jak w pełni sezonu turystycznego
Potwierdza, że nowa atrakcja turystyczna cieszy się sporem zainteresowaniem turystów. – Fakt, że tak wielu gości chce oglądać galicyjski Rynek, to dla nas wspaniała nagroda, która utwierdza nas tylko w przekonaniu, że właśnie takiego produktu turystycznego brakowało na Podkarpaciu, czyli jest to strzał w dziesiątkę – przyznaje. – Tydzień po udostępnieniu miasteczka turystom gościliśmy w sumie przeszło 10 tysięcy osób, przy czym w pierwszy weekend po otwarciu było ich ok. 3 tysięcy, zaś w drugi – 2,5 tysiąca głównie sanoczan spośród których niewielu wcześniej odwiedziło skansen. Jesteśmy już poza sezonem turystycznym, a frekwencja jest taka jakby była pełnia sezonu – przyznaje Jerzy Ginalski.

Sentymentalna podróż do przeszłości
- To co zwiedzających uderza to właśnie zwarta i zróżnicowana zabudowa, której gdzie indziej nie ma, zwłaszcza ludzie starsi, zaglądając do środka, wspominają czasy dzieciństwa, sprzęty, które niegdyś używano, to taka sentymentalna podróż do przeszłości – mówi.

Galicyjskie miasteczko zajmuje powierzchnię 5,5 tys. mkw. Można je zwiedzać przez 7 dni w tygodniu, także w święta. We wrześniu jest czynne od godz. 8 do 18, zaś w październiku będzie czynne krócej tj. od 9 do 17, zaś w sezonie zimowym od 9 do 16. Bilet normalny kosztuje 11 zł, a za ulgowy 7 zł. Dzieci do lat 7 nie płacą. Żeby zwiedzić dokładnie całe miasteczko potrzeba 2 godziny.

Wioletta Zuzak

do “Miasteczko galicyjskie pęka w szwach!”

  1. ZB

    Byłem nprawde naprawdę wspaniałe wrażenie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.