Miasto “zarzyna” przemyskich kupców?

Parking tuż przy MNZP przynosi miastu miesięcznie 16 tys. złotych zysku. Kupcy dziwią się, że tak mało. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL.  Prowadzący smallbiznes boją się perspektywy galerii na Rybim Placu.

Zgoda przemyskiej Rady Miejskiej na sprzedaż kolejnych działek przy Rybim Placu poważnie zaniepokoiła miejscowych kupców i drobnych przedsiębiorców. Ich zdaniem pomysł, by opodal Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej powstała galeria handlowa, będzie gwoździem do trumny dla okolicznych niewielkich firm, których kondycja słabnie i to nie jak podkreślają wskutek recesji, ale przede wszystkim niewłaściwej polityki władz miasta. Skupieni w trzech stowarzyszeniach kupcy i przedsiębiorcy chcą konsultacji i uchylenia uchwały Rady.

Wprowadzony ostatnio podatek od nieruchomości dla najemców lokali, niekorzystne umowy najmu, stan nieruchomości miejskich oferowanych drobnym przedsiębiorcom i brak w nich remontów, a także wyśrubowane ceny reklam umieszczanych na miejskich budynkach i utrudniona komunikacja, to według Stowarzyszenie Mieszkańców Przemyśla, Przemyskiej Kongregacji Kupieckiej i Stowarzyszenia Przemyski Konwent Społeczno-Gospodarczy “grzechy główne” władz miasta wobec miejscowej drobnej przedsiębiorczości.

Decyzja Rady w sprawie działek na Rybim Placu i zapowiedź magistratu, że najchętniej widziałby tam galerię handlową przelała czarę goryczy i trzy stowarzyszenia wystosowały list otwarty do radnego PiS, Władysława Bukowskiego, wyrażając swój niepokój i wzywając  miasto do konsultacji w tej sprawie oraz wnioskując o uchylenie uchwały wyrażającej zgodę na sprzedaż działek.

Hipermarkety tak, ale nie w centrum miasta
– Według danych GUS-u w zeszłym roku w Przemyślu “upadły” 62  sklepy spożywcze i 34 restauracje i puby – mówi Ryszard Miłoszewski szefujący PKK. – W tym roku te liczby pewnie będą jeszcze większe – dodaje. – Taka polityka miasta, to “zarzynanie” małych przedsiębiorców – podkreśla. – Nie jesteśmy przeciwni hipermarketom, jak usiłuje się wmówić przemyślanom – zastrzega kupiec. – Jesteśmy przeciwni, by takowe powstawały w centrum miasta, dodajmy, że starego i zabytkowego – przypomina Miłoszewski.

– Nie przekonuje nas tłumaczenie, że nabywca działek może tam postawić nie galerię, ale na przykład kino! Jak sobie kupi, może postawić co chce, byle zgodnie z planem zagospodarowani przestrzennego, a ten galerii nie wyklucza – tłumaczy prezes PKK. Zdaniem kupców miasto zamiast w recesji sprzedawać atrakcyjne działki, powinno pomyśleć, jak mając je zarobić na nich więcej, niż 16 tys. złotych miesięcznie z parkingu. – Tylu jest w tym magistracie urzędników, a żaden nie umie znaleźć możliwości zwiększenia zysków z Rybiego Placu? – dziwią się.

Monika Kamińska

do “Miasto “zarzyna” przemyskich kupców?”

  1. witek

    Rece opadaja na to,co dzieje sie w Przemyslu.Galeria na placu Berka Joselewicza?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.