Miasto skupuje włości Lubomirskich

Brama główna do podworskiego parku w Charzewicach. Wygląda mniej więcej tak samo jak sam park. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Zanim do Charzewic będzie się można wybrać na romantyczny spacer, radni będą musieli znaleźć w kasie miejskiej więcej milionów, niż na całe tegoroczne inwestycje.

Prawdopodobnie jeszcze tej wiosny miasto odkupi od powiatu dwór położony w centrum dawnego parku Lubomirskich. Prawdopodobnie nie będzie to transakcja gotówkowa, a wymiana nieruchomości. W ten sposób miasto przejmie całkowitą kontrolę nad zabytkowym parkiem podworskim w Charzewicach, który do 1945 r. był siedzibą rodową Lubomirskich linii rozwadowskiej.

Magistrat od kilku lat kawałek po kawałku przejmuje byłą książęcą posiadłość. Liczy ona ponad 13 ha i w ostatnich latach miała kilku właścicieli. Pomijając państwo, które zagrabiło Lubomirskim cały majątek, później akty własności dostały m.in. dwa powiaty i PKP. Kolej w zabytkowym parku zbudowała sobie ordynarną wieżę ciśnień, a powiat stalowowolski i sandomierski w podworskich budynkach miały szkoły.

Tu będą drugie Bolestraszyce
- Nasza szkoła już na dobre wyprowadziła się z dworku w centrum parku i zechcemy teraz ten dworek sprzedać – mówi Robert Fila (32 l.), starosta stalowowowolski. – Jego kupnem zainteresowany jest samorząd miejski Stalowej Woli i myślę, że bardzo szybko się dogadamy.

Miasto wcześniej nieodpłatnie przejęło z zasobów państwowych większość parku. Ostatnio prezydent dobił targu ze starostą sandomierskim, kupując szklarnie przylegające do parku. Gdy teraz odkupi piętrowy dwór, miasto stanie się właścicielem parku, który kiedyś był dumą książęcej rodziny. Przez kilkaset lat rosły tu drzewa sprowadzane nawet z krajów egzotycznych. Między nimi była sztuczna rzeka, staw i kilka mniejszych dworków. Znawcy tematu twierdzą, że był ładniejszy od bardziej znanego dziś Arboretum w Bolestraszycach. I ten właśnie podprzemyski park jest wzorem dla włodarza Stalowej Woli. Prezydent Andrzej Szlęzak (51 l.) wierzy, że niedługo, jak do Bolestraszyc, wycieczki będą przyjeżdżać do Charzewic, które kiedyś były wsią we władaniu Lubomirskich, a dziś są dzielnicą Stalowej Woli. Z myślą o tym zmieniane są plany komunikacyjne miasta i kolei, tak by obok parku powstał peron kolejowy i duży parking dla autobusów.

Jak się wzięło zabytek, to trzeba o niego zadbać
Zamiary komunikacyjne są akuratnie najtańsze w tym przedsięwzięciu. Przywrócenie dawnej świetności parkowi to koszt kilkudziesięciu milionów złotych, a na to nawet niebiednego miasta, jakim jest Stalowa Wola, teraz nie stać. – Urząd Miasta jest na razie, czymś w rodzaju pogotowia ratunkowego dla parku. Reagujemy, gdy coś się wali i czekamy na lepsze czasy – powiedział nam jeden z naczelników stalowowolskiego magistratu. Zabytek nie może jednak czekać w nieskończoność i bardziej prędzej niż później radni będą musieli znaleźć pieniądze. O tym, jak one są duże, przekonał się ostatni z linii Lubomirskich. Książę Michał przejął majątek, ale po roku oddał go z powrotem państwu.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.