Miejskie autobusy jadą na podbój wsi

Pasażerowie będą jeździć na podmiejskich trasach nowiutkimi autobusami MAN, z elektronicznym biletem w kieszeni. Na zdj. tyłem z lewej prezydent Andrzej Szlęzak, z prawej dyr. Antoni Sokołowski

STALOWA WOLA. Mimo skąpstwa włodarzy sąsiednich gmin, Zakład Miejskiej Komunikacji Samochodowej wkracza na ich terytoria.

Nowe czerwone autobusy zaczną wkrótce kursować po całej Ziemi Lasowiackiej, łącząc krańcowe granice dwóch powiatów. Pasażerowie nie będą już musieli szukać kiosków z biletami, bo w obiegu znajdzie się bilet elektroniczny. Będzie go można dowolnie doładowywać, niczym kartę telefoniczną.

W ciągu miesiąca do bazy ZMKS wjedzie 8 nowiutkich MAN-ów, a w nieodległym czasie 20 obecnie eksp[loatowanych autobusów przejdzie gruntowną modernizację. To zasadnicza część przemian u miejskiego przewoźnika, za które płaci głownie Unia.

Wzdłuż i w szerz dwóch powiatów

Od przyszłego roku ZMKS nie będzie już tylko „miejski”, bo wyrusza na przewozowy podbój okolicy, jak najbardziej wiejskiej. Autobusy będą jeździć od Rzeczycy (gm. Radomyśl), przez Obojnę (gm. Zaleszany) i Nisko, po Przędzel w gm. Rudnik n. Sanem. Bardzo oryginalnie zapowiadają się połączenia okrężne: Stalowa Wola – Pysznica – Nisko – Stalowa Wola. Autobusy będą odjeżdżać ponad 20 km. od Stalowej Woli i połączą sześć gmin w dwóch powiatach.

Taka komunikacyjna ekspansja ZMKS będzie kosztować prawie 9,5 mln. zł. Trzy czwarte tej kwoty dała UE, resztę wyłożyło miasto. Miasto dodało też kilka mln. zł, na bieżące funkcjonowanie zakładu. Byłoby mniej, gdyby sąsiedzi – nie posiadający przecież własnej komunikacji – partycypowali w kosztach utrzymania zakłądu. Z tym jednak bywa różnie. Nisko, którego mieszkańcy stanowią dużą część pasażerów ZMKS, nie dopłaca do przewozów ani złotówki, a powinno w tym roku dodać ok. 1 mln. zł. – W takiej sytuacji do biletów mieszkańców Niska, dopłaca miasto Stalowa Wola – mówi Antoni Sokołowski, dyrektor ZMKS.

Nowy bilet odpowie na wszystko

Unia ZMKS-owi pieniądze dała, i teraz stalowowolski przewoźnik będzie musiał utrzymać nowe linie, czy mu się to będzie opłacało, czy nie, przez kilka lat. Pasażerowie nie powinni narzekać, bo szybko zauważą cywilizacyjny skok na wszystkich liniach. Kilka setek tysięcy złotych, pójdzie w komputeryzację. Widać to będzie tak po monitorach, jak i po kasownikach. Bliżej wiosny, obok tradycyjnych kasowników na bilety papierowe, pojawią się kasowniki biletów elektronicznych. Wprowadzenie takiego biletu kosztować będzie firmę ok. ćwierć mln. zł, ale szybko się zwróci. Wystarczy tylko powiedzieć, że ZMKS dając marżę sprzedawcom papierowych biletów, rocznie traci na tym 160 tys. zł. Wprowadzenie biletu elektronicznego odpowie wreszcie na pytanie, kto tak na prawdę korzysta ze stalowowolskiej komunikacji. Zarówno w kwestiach przynależności terytorialnej posiadacza biletu, jak i jego uprawnień do zniżek.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.