Mielec liczy na cud

W pierwszej rundzie Stal przegrała z Izolatorem 2-3. Na porażkę w sobotnim meczu mielczanie pozwolić sobie już nie mogą.

III LIGA. Wszystko w naszych nogach. Nie możemy tego spaprać – mówi przed ostatnią kolejką Piotr Brzeziński, trener Unii.

Cud – to słowo odmieniane jest w Mielcu przez wszystkie przypadki. Kto w metafizykę nie wierzy, piłkarzy Stali powinien traktować już jako IV-ligowców.
Drużyna Tomasza Tułacza wygrzebie się z dna tabeli jeśli spełnione zostaną trzy warunki: Podlasie pokona Unię w Nowej Sarzynie, Chełmianka nie wygra u siebie z Tomasovią, a sami stalowcy zwyciężą w Boguchwale.

Wygrać i uniknąć podtekstów
- Powtarzam po raz setny: walczymy do końca – podkreśla Tomasz Tułacz. I zaraz tłumaczy, jak bardzo ważna jest w Mielcu obrona trzeciej ligi. – Nasi juniorzy starsi znaleźli się w półfinale mistrzostw Polski, w piątek czeka ich mecz z Bałtykiem Koszalin, ale zagrają osłabieni brakiem najlepszych zawodników. Ci pomogą pierwszej drużynie w starciu z Izolatorem.

Oparta na młodzieży Stal od pewnego czasu balansuje na granicy trzeciej i czwartej ligi. Tułacz przekonuje, że ten sezon wcale nie musiał wyglądać tak dramatycznie. – Ciąży na nas fatalna runda jesienna, w której zespół uciułał 13 punktów. W rundzie rewanżowej chłopcy, którzy co tydzień musieli radzić sobie z olbrzymią presją, uzbierali 20 “oczek”. Nie nasza wina, że liga się wyrównała. W tamtym roku 27 punktów dawało utrzymanie – wylicza.

Izolator do ostatniego meczu sezonu podchodzi z dużym spokojem, ale też bardzo profesjonalnie. – Jeśli nie wygramy, zaczną się głupie komentarze, domysły. Chcemy tego uniknąć – mówi opiekun biało-zielonych Grzegorz Opaliński, który może jednak poeksperymentować ze składem.

Podlasie dodatkowo zmotywowane?
W Nowej Sarzynie nastroje inne, niż w Mielcu, choć do euforii daleko. – Po zwycięstwie w Tomaszowie na naszych twarzach zagościł uśmiech, lecz Podlasia nikt nie zamierza lekceważyć. Wszystko w naszych nogach, nie możemy tego spaprać! – podkreśla Piotr Brzeziński, opiekun Unii. Rywalowi “chemików” już nic nie grozi, ale…- To mistrzowie przeszkadzania. Dużo biegają, bronią bardzo wysoko. Tomasovii w meczu z nami niby też na niczym nie zależało, ale za zwycięstwo inna drużyna obiecała im ekstra premie – uśmiecha się szkoleniowiec Unii, który będzie sobie musiał radzić bez podstawowego obrońcy Kamila Oślizły. – Bierze ślub. Zarzekał się, że termin rezerwował już dwanaście miesięcy temu.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.