Mielecki fenomen. Zazdrości im połowa Polski

Pięć tysięcy kibiców na meczu Stali w Mielcu to w tym sezonie standard. Frekwencji i atmosfery beniaminkowi zazdrości nie tylko cała druga liga. Fot. Paweł Bialic
Pięć tysięcy kibiców na meczu Stali w Mielcu to w tym sezonie standard. Frekwencji i atmosfery beniaminkowi zazdrości nie tylko cała druga liga. Fot. Paweł Bialic

PIŁKA NOŻNA II LIGA. Dyrektor Stali Mielec: – Kibice uratowali nasz klub!

– To co obserwujemy na naszym stadionie, traktuję w kategorii cudu. Fantastyczne rzeczy dzieją się tu wbrew logice – Bartłomiej Jaskot, dyrektor Stali, nie jest w stanie ukryć podekscytowania. Ale czy można się dziwić, skoro na mecze mieleckich piłkarzy przychodzi więcej ludzi niż w ekstraklasie?

Gruntownie wyremontowany stadion, jeden z najładniejszych w tej części Polski, przyciąga kibiców jak magnes. Na wyobraźnie działają również światła. W takiej scenerii sami zawodnicy wznoszą się na wyżyny umiejętności. Beniaminek stawia na atak, strzela dużo goli, mecze z jego udziałem pełne są dramatycznych zwrotów akcji. To musi się podobać. Po rozbiciu w niedzielę Stali Rzeszów w 29. ligowych derbach pomiędzy najbardziej utytułowanymi klubami Podkarpacia, trener mielczan Włodzimierz Gąsior bodaj trzy razy powtarzał: – Publiczności, która przychodzi na ten stadion, należą się takie widowiska. Zrobimy wszystko, by podobne mecze były tu do końca sezonu.

Kolejki coraz mniejsze
Trzy spotkania Stali na nowym mieleckim stadionie obejrzało łącznie 14 tysięcy widzów, co daje imponującą średnią 4,6 tysiąca na mecz. A byłoby więcej, gdyby nie przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej.

– Posiadamy 6800 miejsc, z czego 400 musimy udostępnić fanom gości, niezależnie od tego, czy przyjeżdżają. Sympatycy Stali Rzeszów sektor wypełnili w całości, ale kibiców Pogoni Siedlce było zaledwie pięciu. Paradoks? To nie koniec. Zmuszeni jesteśmy dodatkowo wydzielić sektor buforowy, czyli zostawić wolnych 600 krzesełek. Zostaje nam 5800 miejsc, ale kolejne 500 zabieramy na potrzeby własne. Siadają tam VIP-y, osoby zasłużone dla klubu i nasza młodzież, której nie brakuje – tłumaczy Jaskot.

– Przy meczu tzw. podwyższonego ryzyka nie możemy sprzedać więcej niż 4999 biletów. Poza tym, gdybyśmy chcieli sprzedać dodatkowe wejściówki, weszlibyśmy na kolejny próg, co wiąże się z dwukrotnym wzrostem kosztów. A sama organizacja spotkania takiego jak ze Stalą Rzeszów wynosi 15 tysięcy zł. Tego wszystkiego się uczymy. Wiem, że ostatnio część kibiców odeszła spod stadionu z kwitkiem. Jest nam przykro, ale zapewniam, iż robimy co w naszej mocy, by sprostać oczekiwaniom. Służbowa komórka chodzi przez 24 godziny na dobę, szeroko informujemy o sprzedaży biletów.

Świadomość kibiców rośnie, działacze Stali, choć skromnie podkreślają, iż czeka ich jeszcze ogrom pracy, mogą być zadowoleni. – Mecz ze Stalą Rzeszów to wielki sukces kibiców. Skorzystali z 2-tygodniowej przedsprzedaży biletów i nie było gigantycznych kolejek jak przed spotkaniem z Pogonią. Kibice muszą zrozumieć, że cały proces jest skomputeryzowany, a nasz system nie jest w stanie sprzedać tysiąca biletów w jeden dzień. Poza tym, mamy zaledwie trzy kasy – przypomina dyrektor mieleckiego klubu.

Kibice największym sponsorem
Jeśli przyjmiemy, że średnia cena biletu na mecze piłkarzy Stali wynosi 10 zł, to łatwo obliczymy, iż klub zarobił w tej rundzie ze sprzedaży wejściówek ok. 140 tysięcy zł. – Wszyscy jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi. Nie ukrywam, że po ciężkim początku sezonu w drugiej lidze to właśnie kibice, ich entuzjastyczne podejście, uratowało klub. My byliśmy przerażeni, nie wiedzieliśmy, kiedy zagramy u siebie. Gdy już weszliśmy na nowy stadion, trybuny się wypełniły. To kibice są największym sponsorem Stali. To oni sprawili, że udało się wyrównać straty finansowe – podkreśla Bartłomiej Jaskot.

Atmosfery panującej na meczach Stali zazdrości mielczanom pół Polski. Drużyny przyjezdne kręcą z niedowierzaniem głową, same grają przecież przy pustawych trybunach. – Tłumy szturmujące nasz obiekt dowodzą, jak wielka była w ludziach tęsknota za dobrą piłką. Stadion żyje, niemal wszyscy – od przedszkolaka po emeryta – noszą klubowe barwy. Coś niesamowitego! – ekscytuje się Jaskot.

Frekwencją Stal bije na głowę niemal wszystkie kluby I ligi, w ekstraklasie też zdarzają się mecze, które ogląda mniej niż 5 tysięcy osób. Weźmy ostatnią kolejkę: Ruch Chorzów – Wisła Kraków: 5 tysięcy kibiców, Chojniczanka – Sandecja: 2500, ROW Rybnik – Górnik Łęczna: 2200, Olimpia Grudziądz – Flota Świnoujście: 1500. Wszystkie miasta-gospodarze są dużo większe od Mielca.

Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
greg 1975
greg 1975
7 lat temu

ludzie stali na tzw. łączniku bo nie było już miejsc…stal na 5 miejscu w 1 lidze. i Fan-klub
Czacha….
..

greg 1975
greg 1975
7 lat temu

pamiętam 20 tysięcy kibiców na tym mieleckim stadionie

Soha
Soha
7 lat temu

Ciekawe kto płaci za sztuczne oświetlenie?

Jan
Jan
7 lat temu

powodzenia, oby tak dalej

kev
kev
7 lat temu

poczekajmy….stadion nowy kazdy chce zobaczyc, zreszta milo wejsc na nowy stadion
poza tym co sie w mielcu dzieje???/NIC
duze miasta maja problemy bo tam zycie inne i tylko wielkie wydarzenia sciagaja mnostwo ludzi a nie
buraczana pilka

rodzic
rodzic
7 lat temu

no coz frekwencja i owszem, bilety no nie drogie 10 zl ale gdy beda drozsze kibice nie przyjda bo ich nie stac, szkoda tylko ze tylu darmozjadow trza utrzymywac bo na stadion wchodzi 1000 ludzi za darmo

laki
laki
7 lat temu

dla ścisłości wg danych statystyk ze strony PZPN : tylko jeden mecz w I lidze miał większą frekwencję niż 2 mecze w Mielcu ( po 5000 osób ) był to mecz GKS Katowice -ROW Rybnik – widzów 5170 – gdyby nie ograniczenia o których wspomniał p. Jaskot liczba ta zostałaby na pewno przekroczona . W II lidze nie ma Mielec sobie równych – żeby tylko sponsor przyszedł do Mielca to będzie dobrze ……

Mielcok
Mielcok
7 lat temu

Jedno z nie wielu miast w Polsce w ktorym prosperuje tyle firm ( duzych firm ) i zeby zadna z nich nie chciala sponsorowac takiego klubu z taka historia z taka publicznoscia i ambicjami na przyszłosc ?? Nie trzeba bylo nowego stadionu zeby ludzie przychodzili na mecz , wystarczylo zaczac sie starac strzelac bramki i nie gwiazdorzyc !! Od to ofekty widzimy…

ROMAN
ROMAN
7 lat temu

tylko pozazdrościć – czapki z głów – no i myśleć o przebudowie stadionu aby wszyscy zainteresowani się zmieścili – a te części dla przyjezdnych to otoczyć 6 metrowym ogrodzeniem aby siedzieli jak lwy na wybiegu w zoo – nie ?

Szymon
Szymon
7 lat temu

Mam nadzieje że frekwencja utrzyma się na poziomie 5000 widzów, a nawiązując do miast gospodarzy to Chojnice są mniejsze od Mielca.