Mieleckie łzy na Izo-Arenie

Najlepszy strzelec Izolatora Tomasz Płonka przenosi się do Resovii. W zakończonym sezonie rosły napastnik zdobył dla biało-zielonych 16 goli.

IZOLATOR BOGUCHWAŁA – STAL MIELEC Gospodarze poważnie podeszli do swoich obowiązków i wygrali wymianę ciosów w ciekawym, otwartym meczu.

Po końcowym gwizdku sędziego mielecka młodzież długo nie podnosiła się z murawy. Po trzech sezonach balansowania na granicy trzeciej i czwartej ligi, Stal spadła. – Wiosną w kluczowych momentach brakowało nam cwaniactwa, skuteczności, czasami szczęścia – wyliczał trener Tomasz Tułacz.

Stalowcy nie utrzymaliby się w lidze nawet w przypadku zwycięstwa, bo ich konkurenci – Unia i Chełmianka, wykorzystali atut własnego boiska. Ale mielczanie podjęli rękawicę i razem z gospodarzami stworzyli w sobotę ciekawy spektakl.

Goli można było uniknąć
Goście nie musieli przegrać. Brakowało im jednak spokoju pod bramką przeciwnika, sami stracili kuriozalne gole. W I połowie Marek Czopko uderzył piłkę głową z bliska, Wojciech Daniel ją złapał, ale…wpadł do bramki. Bura należy się jednak obrońcom, którzy pozwolili dojść do sytuacji swojemu dawnemu koledze, bo posłana z rogu przez Konrada Cuprysia futbolówka leciała w powietrzu chyba przez dwie minuty. Przy drugim golu dla Izolatora zawinił tylko i wyłącznie bramkarz Stali, który po uderzeniu Krzysztofa Sierżęgi odbił piłkę pod nogi Macieja Porady. Biało-niebiescy odpowiedzieli szybko, potem stworzyli 2-3 kapitalne okazje, lecz ze skutecznością byli na bakier. Walczyli jednak do samego końca. W 89 minucie Paweł Pawlus popisał się paradą godną Ligi Mistrzów, przenosząc piłkę nad bramką po przymiarce Mateusza Świechowskiego. Sekundy później kieszonkowy pomocnik Stali, z powodu rudych włosów nazywany Scholesem, huknął z półwoleja. Futbolówka poszybowała obok spojenia słupka z poprzeczką.

W Boguchwale idzie nowe
- Goście nie zasłużyli na spadek. Grali fajną, kombinacyjną piłkę – podkreślał opiekun Izolatora Grzegorz Opaliński. Trzech jego zawodników – Tomasz Płonka, Grzegorz Krzak i Michał Bereś żegnało się w sobotę z Izo-Areną. – Pewien etap się kończy, przyjdą następni. Gdy z Izolatora odchodził Tomasz Walat kibice lamentowali, że takiego gracza już nie będzie. A ja znalazłem kolejnych Walatów – przypominał trener.

Tomasz Tułacz podkreślał, że przychodząc zimą do Stali, podjął się misji z gatunku niemożliwych do spełnienia. – Po rundzie jesiennej mieliśmy raptem 13 punktów. Mimo wszystko wierzyłem w szczęśliwe zakończenie. Pierwszy raz doświadczam spadku, nie przeżywałem tego nawet jako zawodnik, choć Stal i wtedy przechodziła piekielnie ciężki okres. Ale jak mówią: co cię nie zabiję, to cię wzmocni. I tego się trzymajmy – zakończył.

IZOLATOR – STAL 2-1 (1-0)

1-0 Czopko (32.)
2-0 Porada (47.)
2-1 Góra (53.)

IZOLATOR: Pawlus – Kopiec (65. Bereś), Czopko, Woźniak, Krzak, Karwat, Sierżęga, Cupryś, Domin, Porada (61. Płonka), Rusin (90. Worosz).

STAL: Daniel – Podstolak, Pydych, Kościelny, P. Kołacz (77. Bierzyński), Domański, Świst (46. Ryniewicz), Świechowski, Cisło (59. Kardyś), Góra, Skiba.

Sędziował Daniel Osiński (Chełm). Żółte kartki: Krzak, Sierżęga oraz Pydych, P. Kołacz, Świst. Widzów 150.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.