Miliony złotych idą na “trzynastki”

2,5 mln zł w tym roku poszło na 13. pensje w Urzędzie Marszałkowskim.

PODKARPACIE. Znowu głośno wokół trzynastych pensji.

2,5 mln zł w Urzędzie Marszałkowskim i 1,7 mln zł w Urzędzie Wojewódzkim – tyle dostali na początku tego roku urzędnicy dwóch urzędów w ramach trzynastej pensji. A przecież mamy masę innych instytucji państwowych gdzie “trzynastki” są przyznawane obligatoryjnie. Zbliża się czas wypłacania tych pensji więc właśnie teraz znowu rozgorzała dyskusja na temat tego przywileju.

– 13. pensje w instytucjach publicznych to nieporozumienie – mówi Krzysztof Kaszuba, ekonomista, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie. – “Trzynastki” w przedsiębiorstwie są ekstra wypłatą za ekstra wyniki firmy. W administracji nie ma zysku więc nie ma też uzasadnienia dla tej praktyki.

Ostatnio opinię publiczną zelektryzowały propozycje Rady Służby Cywilnej o likwidacji “trzynastek” i przeniesieniu tych pieniędzy na nagrody dla urzędników za dobre wyniki w pracy. – Uważam, że ,,trzynastki” są pozostałością po dawnym systemie – komentuje te propozycje Tomasz Soliński, ekonomista z Instytut Gospodarki WSIiZ. – Urzędnicy powinni zarabiać odpowiednio do posiadanych kompetencji oraz wydajności. Nie powinno być tak, że coś się należy komuś bez względu na to ile pracuje i jak pracuje.

Ten przywilej kojarzy się też nie najlepiej zwykłym ludziom. Zwłaszcza tym, którzy są zatrudnieni w firmach prywatnych gdzie o takich dodatkach można co najwyżej pomarzyć. Wydaje się, więc, że sytuacja sprzyja zmianom idącym w takim kierunku. Zwłaszcza, że specjaliści podkreślają, że urzędnicy najczęściej skarżą się na to, że nierównomiernie są obciążeni pracą tzn. w danej instytucji część osób ma bardzo dużo obowiązków, a część ma ich niewiele. – Takie są wyniki badań jakie prowadziliśmy w wielu urzędach – mówi Krzysztof Kaszuba. – Dlatego dobrym pomysłem było by, gdyby zamiast trzynastek przyznawać premie tym urzędnikom, którzy pracują więcej lub np. zostają po godzinach.

– Nie może być tak, aby wynagrodzenie było przyznawane niezależnie od wydajności i efektywności, gdzie jeden urzędnik pracuje za dwóch a inny tylko piastuje funkcję bez wysiłku – kwituje Tomasz Soliński.

Artur Getler


Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.