Minister obiecuje wyjaśnić aferę Amber Gold

Minister powiedział, że w interesie wszystkich Polaków jest wyjaśnienie sprawy Amber Gold. Fot. PAP

WARSZAWA. Lewica ostro krytykuje Jarosława Gowina.

Chcę serdecznie przeprosić za swoje słowa, ale jednocześnie podtrzymuję ich sens – powiedział na piątkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości, Jarosław Gowin, tłumacząc się ze słów: „mam w nosie literę przepisów”, które wypowiedział odnośnie akt afery Amber Gold.

W czwartek Gowin podczas briefingu w Żywcu, odpowiadając na pytania dotyczące zarzutów medialnych o złamanie przez niego przepisów ustawy o ustroju sądów powszechnych, powiedział. – Mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch i ważne jest to, że Polacy mają prawo żyć w państwie, gdzie wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych. Ja wiem, że ta sitwa jest dzisiaj przerażona tym, co robię i chcę, żeby stąd poszedł jasny przekaz do tej sitwy: nie zastraszycie mnie.

W piątek w Warszawie przepraszał za te słowa.

- Chcę powiedzieć, że przepisy jasno określają, że minister sprawuje nadzór nad sprawnością postępowania. Takiego nadzoru nie da się sprawować, jeśli minister nie ma dostępu do akt. Jako minister miałem prawo żądać dostępu do akt sprawy Amber Gold. Gdyby pozbawić ministra tego prawa, nie mógłby sprawować nadzoru nad sprawami, a także wszcząć postępowania dyscyplinarnego czy podjąć decyzji o ekstradycji – powiedział minister.

Gowin dodał, że podtrzymuje sens tych słów. – Nie mam wątpliwości, że w interesie wszystkich Polaków jest wyjaśnienie sprawy Amber Gold – powiedział.

Akta tylko w sądzie
O tym, że akta licznych procesów karnych Marcina P. zostały zabrane z sądów na Pomorzu i przewiezione do siedziby resortu sprawiedliwości, wielokrotnie opinię publiczną informował sam minister. Problem w tym, że ustawa o ustroju sądów powszechnych w rozdziale o nadzorze nad działalnością administracyjną sądów nie przewiduje możliwości, aby akta procesów były wysyłane do ministerstwa i kontrolowane przez urzędników resortu.

Zły dyrygent
Gowina najbardziej krytykuje lewa strona sceny politycznej. Według Roberta Biedronia z Ruchu Palikota „Gowin jest złym dyrygentem”. – Nie potrafi dyrygować, bo nikt go tego nie nauczył. Okazuje się, że umiejscowienie nieprawnika w Ministerstwie Sprawiedliwości się nie sprawdza. Widzimy to po całej serii błędów, arogancji i buty ze strony ministra Gowina – powiedział poseł.

Ministra broni prawica. – Na jeden dzień Jarosław Gowin zaczął mówić głosem PiS-u i z takiego ministra, który zawsze zasłania oczy i nic nie widzi, stał się człowiekiem, który widzi, że coś jest nie tak, że jest układ gdański. Mam nadzieję, że nie stchórzył przed sitwą – komentuje słowa szefa resortu sprawiedliwości rzecznik PiS Adam Hofman.

Źródło:  Onet.pl, tvn24/ps

do “Minister obiecuje wyjaśnić aferę Amber Gold”

  1. K.Bimbała

    Ktoś cytujący Biedronia – sam jest zapewne wymagający leczenia.!

  2. ROMAN

    a inne afery od 1989 to co – kiedy po roku 3012. ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.