Misja nie do wykonania?

Chcąc awansować do kolejnej fazy Ligi Mistrzów, rzeszowianie muszą wygrać we środę nie tylko sam mecz ale też złotego seta. Fot. Paweł Bialic

1/12 FINAŁU LIGI MISTRZÓW. Nagły powrót Jochena Schopsa z podróży do Włoch.

- W rewanżu z Maceratą na pewno nie zabraknie nam determinacji i podejmiemy walkę do samego końca – zapewnia przed środowym wyjazdowym pojedynkiem z Lube Banca trener Andrzej Kowal. W pierwszy meczu mistrzowie Włoch wygrali 3-0 i do awansu do kolejnej rundy potrzebują zwycięstwa. Resoviacy, chcąc nadal grać w LM, muszą wygrać mecz (obojętnie w jakim stosunku) i dodatkowo złotego seta.

Resoviacy w pełnym składzie wybrali się we wtorek rano autokarem do Krakowa, skąd odlecieli do Monachium, a później do Ancony. Po przejechaniu kilku kilometrów źle poczuł się (bóle w barku) Jochen Schops i postanowił zakończyć podróż. Pojechał natomiast wracający do zdrowia po kontuzji mięśnia dwugłowego uda Zbigniew Bartman, który będzie zatem jedynym atakującym Asseco Resovii we Włoszech. Czy zagra, jednak nie wiadomo; decyzja zapadnie przed meczem. Jeśli nie będzie w pełni zdolny do gry, zastąpi go prawdopodobnie Olieg Achrem, który z konieczności grał na tej pozycji już w ostatnim meczu w Kielcach. – Wcześniej nie ćwiczyliśmy nawet takiej opcji. Trener wobec kontuzji musi szukać nowych rozwiązań – mówi kapitan Asseco Resovii i dodaje. – Musimy wyciągnąć wnioski z pierwszego meczu, żeby w rewanżu zagrać lepiej. Z każdym zespołem można toczyć wyrównaną walkę i wygrać. Trzeba to tylko pokazać na boisku. Pierwsze dwa sety pojedynku w Rzeszowie, w których nie wykorzystaliśmy w końcówce swoich szans, mimo wszystko pokazały, że potrafimy toczyć wyrównaną walkę z Włochami. Ja jestem zawsze optymistą jeśli chodzi o wynik, ponieważ do ostatniej piłki w meczu wszystko jest jeszcze możliwe. Na pewno będziemy walczyć do samego końca i szukać swojej szansy w rewanżu. Wiadomo, że w siatkówce zdarzają się różne rzeczy i niczego nie można przesądzać z góry – stwierdza Achrem.

Problemy Schopsa
Niemiecki atakujący Jochen Schops już w pierwszym secie sobotniego meczu w Kielcach opuścił boisko narzekając na ból barku. Niemiec już w środę przejdzie badania w klinice w Łodzi. Wstępne diagnozy przewidują sprawy przeciążeniowe. – Może się zdarzyć, że zagramy z Maceratą w ustawieniu bez klasycznego atakującego. Mamy na tyle szeroki skład, że musimy sobie radzić nawet jeśli przyjdzie nam grać bez naszych atakujących – mówi trener Andrzej Kowal i dodaje. – Trzeba być jednak pozytywnie nastawionym. Mimo słabego meczu w Kielcach nie jest powiedziane, że we Włoszech nie pokażemy się z dobrej strony. Powinniśmy się nakręcać udanymi akcjami. Mecz z Effectorem pokazał, że dysponujemy dużą siłą na środku. Jeśli do poziomu naszych środkowych w ataku dostosują się także skrzydłowi, to nasz potencjał będzie duży. Mimo porażki u siebie sprawa awansu do następnej rundy nie jest jeszcze przesądzona. Dlatego powinniśmy się bić o zwycięstwo i doprowadzenie do złotego seta. Trzeba walczyć na całego i podjąć ryzyko, a na boisku zobaczymy co z tego wyjdzie – zapowiada Kowal.

Włoska świadomość
Włosi po zwycięstwie w pierwszym meczu są zdecydowanym faworytem w rewanżu, ale podchodzą do niego ze spokojem. – Pojedynek rewanżowy będzie dla nas kolejnym wyzwaniem, w którym nie ma co liczyć na łatwe zwycięstwo – mówi Alberto Giuliani, trener Lube Banca, a środkowy Marko Podrascanin dodaje. – Musimy wyjść na boisko ze świadomością, że sprawa awansu do następnej fazy LM jest wciąż otwarta niezależnie od tego, że zwycięstwo w Rzeszowie było dla nas bardzo ważne.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.