Mistrz będzie z Podkarpacia?

Piłkarze Stali Sanok grają jak z nut, choć w klubie bieda aż piszczy. Fot. Paweł Bialic

III LIGA. Nasze kluby jeszcze nigdy nie rozpoczęły sezonu w tak imponującym stylu.

Na miejscach 1.-8. znajduje się aż siedem podkarpackich drużyn. Trzy są niepokonane, a lider Stal Sanok wygrał wszystkie sześć meczów. To najlepszy początek sezonu w wykonaniu naszych klubów od czasu połączenia trzeciej ligi podkarpackiej z lubelską.

Piłkarze walczą o punkty zaledwie od miesiąca, więc na wyciąganie daleko idących wniosków za wcześnie. Ale bardzo możliwy jest scenariusz, według którego awans stanie się wewnętrzną sprawą podkarpackich zespołów.

Zyskują dzięki młodzieży
Pozytywnie zaskakuje Stal Sanok. W klubie bieda aż piszczy, ale zawodnicy zaciskają zęby i robią swoje. Łatwo nie jest. Jeden z czołowych piłkarzy stracił niedawno pracę, z klubu dostaje grosze, przyznaje, że kopanie futbolówki sprawia mu coraz mniejszą przyjemność, lecz nie wyobraża sobie życia bez treningu i rywalizacji z innymi. – Ja tam nie jestem zdziwiony, że Stal kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa – podkreśla Zbigniew Hatylak, prezes Unii Nowa Sarzyna – Mają kłopoty finansowe, ale też stabilny skład oparty na graczach doświadczonych i grupie zdolnej młodzieży.

Również “Chemicy” zyskują na odmłodzeniu drużyny. – W ubiegłym sezonie przeżywaliśmy wielkie problemy, gdyby nie kłopoty innych gralibyśmy dziś w czwartej lidze, ale nawet wtedy widać było, iż w naszym zespole drzemie niemały potencjał. Teraz trener Paweł Wtorek stawia na wychowanków Unii, np. Dawida Bieńkowskiego i dobrze na tym wychodzi – kończy Hatylak.

Uwaga na Lubliniankę
Stal Sanok, Unia, Izolator Boguchwała czy Karpaty Krosno są wysoko w tabeli, ale II-ligowym wyzwaniom raczej nie sprostają (jeden wyjazd do Elbląga to wydatek rzędu 5 tysięcy zł). O awansie głośno mówią natomiast w Polonii Przemyśl i Stali Mielec. I to właśnie biało-niebiescy powinni wykorzystać nadarzającą się okazję. Mają bardzo dobrego trenera Włodzimierza Gąsiora, coraz więcej sponsorów, mocną kadrę, stadion, który rośnie w oczach, kibiców i piękną tradycję.

Być może najpoważniejszym przeciwnikiem Stali będzie Tomasovia, na razie jedyna ekipa z Lubelszczyzny dotrzymująca kroku podkarpackim zespołom. – W Tomaszowie widać rękę trenera Bohdana Bławackiego, zwolennika twardej ukraińskiej szkoły. W pomocy są piłkarze z ciekawą przeszłością – Norbert Raczkiewicz i Sebastian Głaz, w ataku Jurij Mychalczuk – komplementuje wicelidera Kamil Balcerek, dziennikarz “Kuriera Lubelskiego”, dla którego zaskoczeniem jest słaba postawa Avii Świdnik i Orląt Radzyń Podlaski.

– Orlętom zaszkodziła zmiana trenera. Zbigniew Grzesiak wiedział jak postępować z trudnymi charakterami, niedoświadczony Rafał Wej jest wyraźnie zagubiony. Świdniczanie mają natomiast najlepszy skład w lidze, lecz z uwagi na remont stadionu grają poza domem (w Poniatowej – red.), a ćwiczą u siebie, na murawie twardej jak beton. Balcerek radzi natomiast, by z uwagą śledzić poczynania Lublinianki. – Ten klub szybko zmienia się na lepsze. Zainwestował tam jeden z najbogatszych ludzi w Lublinie, właściciel galerii handlowej, powstaje nowy stadion na 3 tysiące miejsc. A tuż przed zamknięciem okienka transferowego beniaminek pozyskał Kamila Witkowskiego, byłego napastnika ekstraklasowej Cracovii.

- Po sześciu kolejkach wskazywanie faworyta to jak wróżenie z fusów. Drużyny z Lubelszczyzny na pewno nie ustąpią, a kiedy rozpoczną pościg, będzie bardzo ciekawie – uśmiecha się Zbigniew Hatylak.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.