Mistrz lepszy od wicemistrza. ZDJĘCIA

Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA. Zacięty pojedynek gigantów w hali na Podpromiu.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Starcie gigantów polskiej ligi zakończyło się zwycięstwem po tie-breaku mistrza Polski. Forma obu zespołów mocno w tym pojedynku falowała, ale mimo to kibice obejrzeli emocjonujący pojedynek.

Przed meczem szkoleniowiec mistrzów Polski nie wykluczał, że być może zaskoczy rywali jakimiś korektami w składzie. – Ćwiczymy pewne warianty i zobaczymy czy to wypali. Jestem przekonany, że na pewno zagramy lepiej niż w niedawnym meczu o Superpuchar w Częstochowie – mówił trener Andrzej Kowal, który w wyjściowym składzie desygnował do gry Jochena Schopsa zamiast Zbigniewa Bartmana. Nie zaskoczyło to jednak bełchatowian, którzy od samego początku inauguracyjnej partii dyktowali warunki, choć raz za razem popełniali też proste błędy. W sumie w ten sposób oddali rzeszowianom aż 11 punktów, ale nie znalazło to przełożenia na wynik seta. Ekipa trenera Kowala najbardziej zawodziła w ataku (35 proc. skuteczności przy 75 rywali). Niemiec Jochen Schops, który w poniedziałek skończył 29 lat nie błyszczał (17 proc skuteczności) i w połowie seta na boisku pojawił się Zbigniew Bartman. Gospodarze ruszyli w pogoń, zbliżyli się na dystans dwóch punktów, ale na więcej nie pozwolili już rywale.

Zmiany w Resovii
W II secie od samego początku w szóstce wyszli Maciej Dobrowolski i Zbigniew Bartman i obraz gry był zdecydowanie lepszy niż w inauguracyjnej partii. Resoviacy rozkręcali się z akcji na akcje, a dodatkowych rumieńców nabierała konfrontacja atakującego mistrzów Polski z Danielem Plińskim. Obaj zawodnicy już na przedmeczowym powitaniu podali sobie ręce ale zupełnie nie patrząc w swoją stronę. W I secie w świetnym humorze był środkowy z Bełchatowa, który miał 100 procentową skuteczność ataku (6/6). W kolejnej partii jednak to Bartman był najjaśniejszą postacią. Nie tylko kończył ataki (56 proc skuteczności) w kluczowych momentach ale też dawał się rywalom we znaki zagrywką (3 asy) i pociągnął swój zespół do wygranej. Problemy w przyjęciu (35 proc.) spowodowały, że Woicki praktycznie nie grał środkiem siatki (Pliński nie atakował ani razu), a na skrzydłach goście nie byli już tak skuteczni.

Proste błędy
Nadkomplet publiczności w hali na Podpromiu oczekiwał, że w kolejnym secie gospodarze pójdą za ciosem, a tymczasem resoviacy zagrali fatalnie. Bełchatowianie odskoczyli na bezpieczny dystans, który sukcesywnie powiększali. Gospodarze z akcji na akcję popełniali proste błędy (10 w tym secie) i wyraźnie z nich uchodziło powietrze. Na nic zadały się zmiany w składzie jakie dokonywał trener Kowal. Jego zespół daleki był od skutecznej gry.

W kolejnej partii resoviacy od samego początku zaczęli budować przewagę. Znów pierwszoplanową postacią był Barman, który pociągnął zespół do walki, co zaowocowało tie-breakiem. W nim lepszymi okazali się rzeszowianie.

ASSECO RESOVIA    3
PGE SKRA Bełchatów     2
(22:25, 25:20, 16:25, 25:21, 15:11)

ASSECO RESOVIA: Lotman, Grzyb, Schops, Achrem, Kosok, Tichacek oraz Ignaczak (libero), Bartman, Dobrowolski, Buszek, Perłowski
PGE SKRA: Winiarski, Kłos, Woicki, Wlazły, Pliński, Atanasijević oraz Zatorski (libero), Kooistra, Vincic, Cala, Cupkovic, Bąkiewicz

Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Marek Lagierski (Czeladź). Widzów 5 tys. MVP: Zbigniew Bartman.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.