Mistrzostwa Polski Pojazdów Zabytkowych

Jaguar XK 150 był robiony by się ścigać. Ten egzemplarz z 1958 r. wygrał najważniejszy wyścig z czasem. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Był oldsmobile, którym przemieszczali się mafiosi i zaporożce, które były motoryzacyjnym wyzwaniem rzuconym Zachodowi przez ZSRR. Ich blask przyćmił współczesne ścigacze

Dla właścicieli szosowych zabytków to była pierwsza runda zmagań o krajowy prymat. Dla fanów motoryzacji gratka i refleksja, komu przeszkadzały te chromy i obłości linii. Najstarszy pojazd przyjechał w stanie nienaruszonym, choć oldsmobile ma równe 80 lat. Z większymi obawami jechali do Stalowej Woli właściciele dwóch ukraińskich zaporożców, ale i wschodnie zabytki dały radę.

Na pierwszych eliminacjach Mistrzostw Polski Pojazdów Zabytkowych stawiły się 34 auta. Wspomniany czarny oldsmobile jest już dobrze znany miłośnikom motoryzacji w naszym regionie. Tegorocznymi rarytasami były dwa jaguary, jeden z 1948 r., drugi o dziesięć lat młodszy, ale oba w jakże doskonałym stanie! Zaporożce, które przyjechały ze Lwowa nie miały ani grama chromu, ale swoją prostotą ściskały serce każdego kierowcy.

Starocie, które nie chcą do muzeum

- Skoro same przyjechały, to znaczy, że są w dobrym stanie – żartował Semen Bandrovski, właściciel jednego z nich. – To nie są jedyne egzemlarze z pierwszej serii. Ludzie mają po stodołach jeszcze sporo takich autek i trzeba je tylko wyszukać.

Nie mogło zabraknąć mercedesów, które nie poddają się czasowi. Warto dodać, że dwa z niemieckich cacek, miały stalowowolskie rejestracje. Pozostałe lokalne egzemplarze były z czasów PRL. Nie tylko królowe polskich szas, czyli syrenki, czy ich bardziej masywne siostry – warszawy. Za zjazdowe wydarzenie uznane zostało pojawienie się skody 1101 z 1948 r. Gdy jej stalowowolski właściciel znajdzie trochę części zamiennych, będzie mógł szturmować bardziej odległe zloty.

Uczestnicy I rundy MPPZ musieli wziąc udział w kilku próbach sprawnościowych i wyścigach. Dla jurorów liczyły się nie tylko czasy na metach i oryginalnośc części, ale też strój załogi, który stylem musiał korelować z rocznikiem auta. Zabytki przez dwa weekendowe dni podziwiali nie tylko stalowowolanie, ale mieszkańcy kilku powiatów pogranicza podkarpacko-świętokrzyskiego, bo mistrzostwa zabytków to nie tyle ściganie, co promocja muzealnych egzemplarzy, które nie chcą stać na kołkach.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.