Mistrzynie Polski za mocne. ZDJĘCIA

Sensacji na inaugurację sezonu nie było. Wisła okazała się za mocna dla beniaminka z Rzeszowa. Fot. Paweł Bialic

EKSTRAKLASA KOBIET. AZS RZESZÓW – WISŁA KRAKÓW. Pierwsze spotkanie sezonu oglądali m.in. koszykarze Sokoła Łańcut i były żużlowiec Krzysztof Cegielski.

AZS Rzeszów przygodę z ekstraklasą rozpoczął od bolesnej porażki, ale rozdzierania szat po meczu nie było. Beniaminek nie miał szans nawiązać walki z najbardziej utytułowaną drużyną w kraju, nawet jeśli w ekipie Wisły zabrakło największych gwiazd z WNBA.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Inauguracja sezonu nie miała wysokiej temperatury. “Akademiczki” wprawdzie walczyły, przed przerwą pokazały kilka fajnych akcji, ale nie było wątpliwości, że to jednak wiślaczki wrócą do domu z kompletem punktów.

Do przerwy honorowo
AZS ani razu w meczu nie prowadził. Wygrał zbiórkę, lecz dużo częściej gubił piłkę. Obrończynie tytułu wykorzystywały to z zimną krwią – po stratach rzeszowianek zdobyły aż 24 punkty. Początek nie zapowiadał tak wysokiej porażki AZS-u. Joanna Kędzia dzielnie biła się pod tablicami, Agnieszka Krzywoń trafiła za 3, najskuteczniejsza wśród gospodyń Magdalena Kaczmarska raz czy dwa potrafiła wykorzystać doskonałe podania koleżanek i zdobyć punkty spod nosa doświadczonej krakowskiej defensywy. Do przerwy AZS przegrywał honorowo, 14-punktami i trener Wojciech Downar-Zapolski spokojnie mógł wyjść z hali na papierosa.

Niestety, w II połowie beniaminkowi zabrakło tupetu i chyba wiary, że faworyta naprawdę można postraszyć. – Czwarta kwarta to już była tragedia. 10-27 nie przystoi – utyskiwał Downar-Zapolski, który 4 lata temu zdobywał z Wisłą tytuł mistrza Polski.

Cegielski kibicował Wiśle
Pojedynek z “Białą Gwiazdą”, 22-krotnym mistrzem kraju, nie ściągnął do łańcuckiej hali tłumów (zaledwie 300 osób). “Akademiczkom” kibicowali natomiast koszykarze Sokoła, a wiślaczkom Krzysztof Cegielski. Były żużlowiec (w 2003 roku w meczu ligi szwedzkiej uczestniczył w kraksie, uszkadzając kręgosłup; od tej pory jeździ na wózku), dziś ceniony komentator. – W Wiśle gra moja narzeczona Justyna Żurowska – wyjaśnił. – Staram się być na każdym meczu i przyznam, że koszykówka przypadła mi do gustu. A denerwuję się bardziej, niż kiedyś na torze żużlowym – dodał z uśmiechem.

AZS 39
WISŁA 78
(12:23, 10:13, 7:15, 10:27)

AZS: Rafałowicz 0, Kuncewicz 2, Bibrzycka 4, Kędzia 1, Kaczmarska 18 (1×3) oraz Kąsek 0, Hogendorf 0, Mukosiej 2, Krzywoń 5 (1×3), Czerwonka 0, Kotnis 7.
WISŁA: Pawlak 4, De Mondt 10 (2×3), Żurowska 15 (1×3), Horti 17, Krężel 10 oraz Ouvina 10, Stampalija 8, Czarnecka 4, Suknarowska 0.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.