Młody Tusk pracował dla Ambr Gold

Syn premiera pracuje na gdańskim lotnisku. Przy okazji wykonywał zlecenia dla OLT Express.

GDAŃSK. Syn premiera w ciągu ostatnich miesięcy wykonywał zlecenia dla OLT Express.

Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazała się rozmowa z Michałem Tuskiem, synem premiera, na temat jego pracy w gdańskim Porcie Lotniczym im. Lecha Wałęsy oraz zleceń, jakie robił dla linii lotniczych OLT Express należących do spółki Amber Gold.

Z synem premiera rozmawia jego były redakcyjny kolega, Krzysztof Katka (młody Tusk pracował wcześniej w redakcji „Gazety Wyborczej Trójmiasto”). W wywiadzie Michał Tusk przyznaje, że będąc zatrudnionym jako specjalista do spraw analiz ekonomicznych i marketingu, zarabia obecnie 3300 zł netto i w trakcie ostatnich miesięcy (a na lotnisku pracuje od połowy kwietnia tego roku) wykonywał zlecenia dla OLT Express należących do Amber Gold.

Ludzie mówili: – Amber Gold jest podejrzany
- Prezes portu spytał mnie, czy znam kogoś, kto mógłby pomóc OLT w działalności prasowej, albo czy ja nie podjąłbym się tego po godzinach – mówi Michał Tusk. – Działo się to jeszcze przed podpisaniem przeze mnie umowy z lotniskiem, choć już wcześniej ustaliłem z nim warunki pracy.

- Na początku współpracy zaznaczyłem, że interesuje mnie wyłącznie lotnictwo, a nie złoto – dodaje. – Gdy projekt linii lotniczych ruszał, wiele osób mówiło – Amber Gold jest podejrzany, ale OLT może zmienić polski rynek lotniczy.

Na pytanie, czy premier nie miał nic przeciwko tym zleceniom, Michał odpowiada:
- Z ojcem rozmawiałem o tym w czerwcu, gdy już z nimi od trzech miesięcy współpracowałem. Wtedy ojciec wyraźnie powiedział, że mu się to nie podoba, i mówiąc delikatnie, że to było niemądre.

Próba uwikłania?
Czy mogła być to próba uwikłania Tusków, syn premiera przyznaje, że nie wie, ale przyznaje, że nie wykazał się w tym temacie zbytnią intuicją. Poprosił nawet o „rozluźnienie” współpracy.

- W tej sprawie nie było reakcji – mówi. – Kolejnych faktur już po prostu nie wystawiałem. Łącznie wystawiłem trzy faktury. Za ostatnią, z połowy czerwca, zapłacili tydzień temu. (…) Pierwszy raz w życiu byłem autentycznie wkurzony, że dostałem przelew. Stało się dla mnie oczywiste, że w sytuacji, w której OLT nie ma na nic pieniędzy, ktoś to wykorzysta przeciwko mnie. Poza tym źle się czuję z tym, że pewnie jako jeden z niewielu kontrahentów dostałem swoje pieniądze – wyznaje Michał Tusk.

Michał Tusk, specjalista od transportu, zapytany o to, czy nie dziwiło go, że OLT Express przy cenach biletów 99 zł, może długo się nie utrzymać, odpowiada, że wykonując dla tej spółki różnego typu analizy i prezentacje (oprócz tego zajmował się obsługą PR), nie zajmował się taryfami ani kwestią opłacalności oraz że niewiele jego materiałów zostało wykorzystanych.

Źródło: Gazeta Wyborcza/ps

do “Młody Tusk pracował dla Ambr Gold”

  1. cesia

    biedaczek o niczym nie wiedział, z choinki sie urwał. Najwidocznej kłamstwo plynie we krwi po tatusiu zlodzieju.

  2. jacek

    kłamca klamca kłamca

  3. K.Bimbała

    To na razie pikuś w stosunku do tego co obiecał powiedzieć na konferencji prasowej prezes Plichta vel Stefański na ten temat. Chyba że znów zrobi sobie coś złego jak A.L?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.