Młodzi celnicy na granicy są jak kapo

Czyżby podejście młodych celników do przejścia w Medyce można było opisać parafrazą znanego sarmackiego powiedzenia: ”Młody celnik na zagrodzie, równy wojewodzie”? Wygląda na to, że tak i młodzi celnicy zapomnieli, że granica to ani ich zagroda, ani prywatny folwark. Fot. Autor

Ujawniamy szokujące praktyki młodych funkcjonariuszy służby celnej wobec podróżnych, które mają miejsce na przejściu w Medyce.

Nasz najważniejszy akt prawny, czyli Ustawa Zasadnicza zwana też Konstytucją RP głosi, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa i wszyscy możemy oczekiwać takiego samego traktowania. Niestety wieści napływające do nas z przejścia granicznego w Medyce przekonują nas, że praktyka jest inna. – Tych, którzy dużo chodzą i jeżdżą młodzi celnicy traktują, jak kapo w obozie – alarmują ludzie. – Na normalne, ludzkie traktowanie mogą liczyć ci, którzy granice przekraczają rzadko – dodają podróżni. – Dla nich jest “dzień dobry” i “pan, pani”, dla nas “co tam niesiesz” i “nie pyskuj”  – relacjonują.

Po naszych publikacjach o tym, jak młoda celnicza kadra na medyckim przejściu traktuje część podróżnych otrzymaliśmy wiele telefonów  i maili. Większość z nich niestety potwierdzała sytuację opisaną przez nas. – Na własne oczy widziałem coś takiego – zarzekał się nasz Czytelnik spoza przygranicznego rejonu. – Wracałem z żoną z Ukrainy przez piesze- relacjonował. – Tuż przed nami odprawiano jakąś kobietę, taką około 50-tki. Młodziutka celniczka kazała jej przy ludziach podciągnąć bluzkę. Byliśmy z żoną zszokowani – przyznał rzeszowianin. – Celniczka mówiła do kobiety, która mogłaby być jej matką per “ty”, była wręcz agresywna – przekonywał. – Żona się bała, że nas potraktują podobnie, ale nie. Do nas zwracano się grzecznie, nie kazano podciągać ubrania. Teraz wiem, że to dlatego, że my rzadko podróżujemy na Ukrainę – dodaje mężczyzna.

“Kazali mi pokazać podpaskę”
Obecnie, jak się podkreśla, dla wygody podróżnych rozdzielono na pieszym ruch. Bardzo to chwalebne, bo wszak to przejście jest dla podróżnych właśnie. – Dla nas? – często chodzący przez medyckie piesze ludzie byli co najmniej zdumieni. – Przecież my jesteśmy na przejściu traktowani już nie jak przestępcy, ale jak bydło – stwierdzili ze smutkiem. – Cały ten “układ” przypomina widywane w filmach sytuacje z obozów koncentracyjnych – rozgoryczeni podróżni nie kryli swego żalu. – My, jako szara masa, na której młody celni “ćwiczy”, jak daleko można upodlić człowieka bezkarnie i owa celnicza młódź, jak kapo – opowiadali. Nasi Czytelnicy postanowili przerwać mur milczenia i opowiedzieli nam o najbardziej drastycznych przejawach nieludzkiego traktowania ich przez młodych celników. 36-letnia przemyślanka Magda do teraz jeszcze się trzęsie opowiadając o tym, jak celniczka wyczuwszy “pikaczem” zgrubienie w jej majtkach kazał jej zdjąć spodnie, a gdy kobieta wyznała, że ma okres, zażądała pokazania podpaski. – Jak kobieta może tak upokorzyć kobietę? – pytała Magda.

“Kibel” lubi patrzeć na rozebrane kobiety
O tym, że kontrola osobista odbywa się często przy wpół otwartych drzwiach pokoju do tego przeznaczonego, mówiło nam wielu podróżnych. – Trzeba się rozebrać, a przecież wszyscy mogą na to patrzeć – wspominała 52-letnia Krystyna- Strażnicy graniczni, inni podróżni – wyliczała. – W dodatku jeden z celników nazywany “Kiblem” znajduje szczególne upodobanie w tym, żeby wchodzić do tego pokoju podczas kontroli kobiety i nic sobie nie robi z próśb, by wyszedł, tylko się śmieje – opowiadają stałe bywalczynie pieszego w Medyce. Do Ukraińców według relacji naszych rozmówców celnicy zachowują się jeszcze gorzej. – Potrafi powiedzieć celnik: “co niesiesz kabanko pie…na?” – opowiadali Polacy. Wysłuchaliśmy także wstrząsającego nagrania, na którym wyraźnie słychać, że Ukrainka prosi, by wezwać policję, bo celnicy chcą ciąć fragmenty jej samochodu w poszukiwaniu kontrabandy. Wyraźnie słychać ostry ton celnika “Cicho bądź!” i inny wesoły głos zachęcająco mówiący “Tnij!”. – Dla nich demolka samochodu “kabana” ( pogardliwe określenie Ukraińca przy autora) to zabawa – stwierdzili podróżni.

Ci ludzie podróżują legalnie
Do tego, że młodzi stażem celnicy zwracają się do podróżnych, nierzadko dwa razy od nich starszych per “ty”, już w zasadzie wszyscy się przyzwyczaili. – Starsi celnicy mówią “pan, pani”, odpowiadają na pozdrowienie – wzdychała jedna z naszych rozmówczyń. – Ale nie uświadczy człowiek tego praktycznie u młodych. Dla nich ja jestem jakimś śmieciem, bo chodzę na Ukrainę – opowiadała ze łzami w oczach 56-letnia Anna z podprzemyskiej wioski. – Na oko, to mam dzieci starsze od tych panienek, które potrafią mi ściskać piersi z całej siły, dźgać mnie po całym ciele przyrządem do wykrywania kontrabandy i mówić do mnie “nie pyskuj, bo wrócisz na Ukrainę” – dodała kobieta. – Chodzę na Ukrainę, bo palę i mąż też pali – wtrąciła się koleżanka Anny, 49-letnia Bogumiła. – Polskie papierosy są dla nas za drogie, wiec korzystam z okazji, że mogę przynieść te dwie paczki ukraińskich. Nie robię nic nielegalnego, przecież te normy to sami celnicy sobie ustalili – zauważyła Bogumiła. – Mimo to, że nawet mandatu nigdy nie dostałam, jestem na przejściu traktowana jak groźny przemytnik – stwierdziła kobieta.
Sprawdzać – tak, poniżać- nie!

Na naszym forum internetowym jeden z użytkowników zastanawiał się, jak to możliwe, że przyzwoity podróżny, nie będący przemytnikiem zna “ksywy” celników. Inny pyta, dlaczego nie pokazuje się drugiej strony medalu, na przykład nie pisze o tym, że na piesze jest wzywana policja z powodu niewłaściwego zachowania się podróżnych. Być może naszemu Czytelnikowi umykają takie informacje, ale my je podajemy za każdym razem, gdy służby graniczne nas o nich powiadamiają. – Nie może być przyzwolenia na to, żeby podróżny lżył funkcjonariuszy, czy rozrabiał na przejściu – zauważył celnik ze starej medyckiej kadry. – Ale nie może też być tak, że każdy podróżny, który dużo jeździ, czy chodzi na Ukrainę ma być traktowany, jak obywatel drugiej kategorii – przekonywał. – Kontrolować trzeba i nikt z tym nie polemizuje – podkreślił celnik. – Obrażać, poniżać, upadlać nie wolno! I ja jako “stary” celnik nie godzę się z tym i wstydzę się za moich młodszych kolegów – wyznał.

Celnicy pracują “na akord”?
Skąd u młodych celników takie zachowanie? – Do tej służby trzeba mieć predyspozycje – wyjaśniają starsi celnicy. – Niestety, część ludzi wdziawszy mundur zaczyna się zachowywać, jak pan i władca. A na takie zachowanie młodzi mają ciche przyzwolenie kadry, więc się bezkarnie wyzywają na ludziach – dodają. – Inna sprawa, że kadra ta ocenia statystycznie wydajność pracy celnika po liczbie wystawionych przez niego mandatów – tłumaczyli funkcjonariusze. – Nieważne, czy mandat jest za 5 kartonów “na sobie”, czy za 5 nadprogramowych papierosów w portfelu – zdradzili. – Sam byłem świadkiem, jak młody się cieszył, że znalazł podróżnemu kilka sztuk “fajek” luzem, bo miał kolejny mandat i “zamknął dobrze miesiąc” – opowiadał Robert, celnik  z kilkunastoletnim stażem.

Zdaniem IC jest dobrze, bo nikt się nie skarży
Do przemyskiej Izby Celnej najwyraźniej wieści z medyckiego przejścia docierają słabo. W każdym razie te nieoficjalne i mniej optymistyczne. Jak nas przekonywano wielokrotnie celnicy są starannie szkoleni, także w zakresie etyki zawodowej i kultury osobistej, poddawani ostrej selekcji. Podróżny, który uważa, że został potraktowany przez celnika źle, ma prawo złożyć nań skargę. Beata Kulaga z przemyskiej IC odpowiadając na nasze pytania dotyczące zachowania młodych celników na medyckim przejściu podkreśliła, że skarg takich wpływa naprawdę bardzo mało. – A kto przy zdrowych zmysłach składa skargę, jeśli jest częstym bywalcem przejścia? – pytają ludzie. – Przecież to pewna zemsta za “pyskowanie”, a i tak żadne konsekwencje nie są w praktyce wyciągane – dodawali. – Skargę to może złożyć ktoś, kto raz na jakiś czas tam bywa, a i to raczej pewne, że na pouczeniu się skończy – potwierdzają starsi celnicy.

Walczą z przemytem chamstwem i szykanami?
Służba Celna ma walczyć z przemytem, także z takim na małą skalę. Nic zatem dziwnego, że celnik szuka kontrabandy, nawet w niewielkiej ilości. Tylko czy owa walka z przemytem jest jakoś logicznie powiązana z chamskim zwracaniem się do “stałych” podróżnych? A może z brutalnym obmacywaniem i dźganiem “pikaczem”? Czy może wreszcie z zaglądaniem w podpaskę przy na wpół otwartych drzwiach pokoju do kontroli osobistej? Czy człowiek, który legalnie przekracza granicę ma być człowiekiem drugiej kategorii, bo robi to częściej niż celnikowi się widzi, że powinien? To są pytania, na które nasi Czytelnicy, a także kadra kierownicza przemyskiej IC muszą odpowiedzieć sobie sami…

Monika Kamińska

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.