Mobbing i handel alkoholem w… przedszkolu?

Marek Opaliński, przewodniczący Rady Miejskiej: - Jeżeli problemu nie rozwiązuje ani pani dyrektor, ani pan burmistrz, to dlaczego mam o nim nie mówić? Jestem zdesperowany, bo widzę, że nic się tu nie robi.

KOLBUSZOWA. Szef i wiceszef Rady Miejskiej krytykują burmistrza w sprawie konfliktu w Przedszkolu nr 1. – Czy urząd cokolwiek zrobił w tej sprawie? – pytają.

Konfliktem w Przedszkolu nr 1 na ostatniej sesji zajęła się Rada Miejska. Sprawę przedstawiliśmy w poniedziałkowych (24 bm.) Super Nowościach. Przypomnijmy, że nauczycielki placówki oskarżają swoją szefową, dyrektor Marię Chmielowiec, m.in. o stosowanie mobbingu oraz… handel artykułami spożywczymi i alkoholem w miejscu pracy. Dyrektorka odpiera zarzuty, a za złą atmosferę w placówce obwinia nauczycielki.

Temat wzbudził wśród rajców skrajne emocje. Sprowokował je Marek Opaliński, szef Rady Miejskiej, który upublicznił skrywaną przed mediami sprawę.

Wiktor: – Nie róbmy się sądem
– W przedszkolu jest konflikt. Pisma, które w tej sprawie wpływają do mnie od półtora roku czytam jako alarm i prośbę o pomoc – oświadczył. – Przyznam szczerze, że jestem zażenowany, że pani dyrektor nie mówi o rozwiązywaniu konfliktu, tylko obwinia swe nauczycielki. A zawsze jest tak, że w konflikcie są dwie strony – dodał przewodniczący.

Inicjatywę Opalińskiego skrytykowała część radnych. – Jeżeli chcemy rozwiązać problem w przedszkolu, to nie powinniśmy tego robić w ten sposób. To publiczne nakręcanie i stawianie jednego przeciwko drugiemu – komentował Stanisław Rumak. Wtórował mu Bronisław Wiktor. – To nie miejsce i czas do dyskusji na takie tematy. Nie róbmy się sądem.

Fryc: – O sprawie dobrze wiedział burmistrz
- Można tę sprawę załatwić w mniejszym gronie. Czy chce pan nas całkowicie skłócić? O to panu chodzi? – grzmiał w kierunku szefa Rady, którego bronił Józef Fryc. – Jeśli panie nauczycielki kierują pisma do przewodniczącego, to czy on ma być głuchy i ślepy na te skargi? – pytał Fryc. – Opisane w pismach zdarzenia dotyczą jednostki, która wchodzi w skład gminy. O całym problemie od samego początku wiedział pan burmistrz – zaznaczył.

- Jeśli kurator oświaty zwraca się do nas o rozwiązanie problemu, to niemówienie o nim lub udawanie, że go nie ma, jest nieuczciwe. Czy w tej sytuacji mamy te skargi schować lub spalić? Uznać, że problemu nie ma? On jest i należy się z nim zmierzyć – złościł się Fryc.

Zuba: – Nie mogę zwolnić dyrektorki
- Bardzo ubolewam, że doszło do takiej dyskusji – komentował burmistrz Jan Zuba. – Tylko i wyłącznie prawo oświatowe, a nie nasze odczucia mają decydować, jak rozwiązać ten problem. Pismo z kuratorium, na które powołuje się pan radny Fryc, mówi, że  nauczyciel nie ma prawa oceniać swojego dyrektora. Tylko Rada Pedagogiczna ma kompetencje do oceny pracy dyrektora. Ja nie mam podstaw, żeby go zwolnić z pracy – tłumaczył Zuba.

- Jeżeli ktoś kogoś nie lubi, to może wszystko napisać i efekt będzie taki, że będziemy się miesiącami zajmować tym tematem. Tymczasem racja zawsze jest po obu stronach. Natomiast rolą dyrektora jest łagodzić konflikty, nie dopuszczać do ich rozwoju. Nigdzie nie jest idealnie, wszędzie są problemy, ale trzeba je rozwiązywać we własnym gronie – dodał.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.