Mobbing i handel alkoholem w… przedszkolu?

Czy w tym przedszkole dochodziło do mobbingu i handlu alkoholem? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Nauczycielki Przedszkola nr 1 mają już dość działań swej dyrektorki.

Lista zarzutów, jakie pod adresem Marii Chmielowiec, dyrektor Przedszkola nr 1 w Kolbuszowej kierują jej pracownice, jest bardzo długa. Najpoważniejsze z  nich to mobbing oraz… handel alkoholem i artykułami spożywczymi na terenie przedszkola. Dyrektorka odpiera zarzuty, a za złą atmosferę w placówce obwinia nauczycielki. – Chcą narzucić swój sposób rządzenia przedszkolem – twierdzi Maria Chmielowiec.

Piątka nauczycielek Przedszkola nr 1 w Kolbuszowej nie kryje, że ma już dość swojej przełożonej. Skargi na dyrektorkę placówki, Marię Chmielowiec formułują bez trudu.

Handlowała alkoholem w swoim gabinecie?
Przedszkolanki żalą się, że szefowa: upomina je i ośmiesza przy osobach trzecich; nie wypłaca godzin nadliczbowych, nie daje dnia wolnego za pracę w weekend; nierówno traktuje pracowników przy przyznawaniu nagród i pieniędzy na dokształcanie się, kieruje pod adresem nauczycielek groźby karalne, próbuje wciągnąć w konflikt rodziców dzieci, udziela pracownicom nagan i innych kar za wszystko, kiedy tylko przyjdzie jej na to ochota…

Przedszkolanki twierdzą również, że dyrektorka w placówce handluje… alkoholem i artykułami spożywczymi. Takiego procederu nie potwierdziła jednak komisja, którą powołał burmistrz Jan Zuba. Sprawa zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kolbuszowej, wydając jednak postanowienie o “umorzeniu postępowania z uwagi na przedawnienie karalności czynu”.

Komisja: – W przedszkolu mogło dojść do mobbingu
Jeśli chodzi o pozostałe zarzuty, komisja przy burmistrzu potwierdziła, że traktowanie przedszkolanek przez dyrektorkę mogło nosić znamiona mobbingu. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej do sprawy odniosła się Maria Chmielowiec. – Przyznam, że konflikt w przedszkolu jest – oświadczyła dyrektorka. – Pięciu nauczycielkom bardzo trudno było sprostać wymaganiom, które nakładało sprawowanie przeze mnie nadzoru pedagogicznego – mówiła.

– Na każdym kroku stawiały opór, drażnił je przydział dodatków motywacyjnych, sprawy związane z dydaktyką, opieką itd. Próbowały narzucić swój sposób rządzenia przedszkolem. Ale ja nie mogę pozwolić, żeby nauczyciele rządzili placówką i angażowały w ten konflikt rodziców, a takie sytuacje miały miejsce – przekonywała Maria Chmielowiec.

Dyrektorka broni się, ale i oskarża
Dyrektorka wspominała też o licznych kontrolach, jakie – jej zdaniem – były nasyłane na przedszkole. – Przez pięć dni sprawdzała nas Państwowa Inspekcja Pracy. Kontrola ta wypadła bardzo dobrze. Było sprawdzane wszystko to, na co skarżyły się nauczycielki. Wszystkie zarzuty były szczegółowo analizowane i nie wzbudziły żadnych zastrzeżeń – dodaje.

Maria Chmielowiec nie poprzestaje na obronie swojego dobrego imienia i przechodzi do ofensywy, oskarżając jedną z przedszkolanek o narażanie dziecka na niebezpieczeństwo. – Nie przyjęła malucha do grupy, mimo, że było zapisane – twierdzi. – Nie interesowała się nim. Gdyby mama zostawiła to dziecko u nas, mogłoby dojść do strasznej tragedii, bo nasze przedszkole znajduje się przy ruchliwej ulicy. Ukarałam tę nauczycielkę naganą.

***
Z relacji nauczycielek wynika, że opisane wyżej praktyki miały miejsce w tym przedszkolu od co najmniej półtora roku. Dlaczego więc sprawa wychodzi na jaw dopiero teraz? Ano dlatego, że dopiero teraz ktoś znalazł odwagę, by upublicznić pisma ze skargami przedszkolanek, które do tej pory obrastały kurzem w Urzędzie Miejskim.

Paweł Galek

do “Mobbing i handel alkoholem w… przedszkolu?”

  1. poikl

    Ta sprawa to jest mały pikuś w porównaniu z naszą. Tylko, że nasza jest bezkarna, wszechwładna.i wszechmocna.

  2. jańcio przeworszczak

    dorabiała sobie kobitka,wy też możecie po godzinach otworzyć jakiś salon masazu na przykład.Co z zazdrość w narodzie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.