Mobbing w sanockim gimnazjum?

Dyrektorka Gimnazjum nr 2 w Sanoku usłyszała zarzut psychicznego znęcania się nad bibliotekarką, konserwatorem i sekretarzem szkoły. Anna T. nie przyznaje się do winy.

SANOK. Kto ma rację? O tym zdecyduje sąd.

Prokuratura Rejonowa w Lesku skierowała do Sądu Rejonowego w Sanoku akt oskarżenia przeciwko Annie T., dyrektorce sanockiego gimnazjum nr 2, która usłyszała zarzut psychicznego znęcania się nad pracownikami szkoły. Pani dyrektor nie czuje się winna. – Nie rozumiem zarzutów prokuratora. Są one bezpodstawne – stwierdziła w rozmowie z Super Nowościami pani dyrektor. Termin pierwszej rozprawy został wyznaczony na 22 listopada.

O całej sprawie została poinformowana sanocka prokuratura, która chcąc uniknąć posądzenia o stronniczość, przekazała stosowne dokumenty prokuraturze w Lesku. – Świadkowie zostali przesłuchani, a postępowanie wyjaśniające pozwoliło na postawienie Annie T. zarzutów. Jest ona oskarżona o psychiczne znęcanie się nad pracownikami, polegające na poniżaniu ich w obecności innych pracowników, zlecaniu czynności wykraczających poza zakres ich obowiązków, niesłusznym nakładaniu kar dyscyplinarnych, zarzucaniu niekompetencji, odmawianiu waloryzacji wynagrodzeń. Anna T. naruszyła prawa pracownicze, w grę wchodzi typowy mobbing. Takie zachowanie dyrektorki spowodowało u dwóch osób rozstrój zdrowia – mówi nam Maria Chrzanowska, prokurator rejonowy w Lesku. – 29 lipca br. skierowaliśmy do sanockiego sądu akt oskarżenia. Annie T. grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Wiceburmistrz Sanoka: – Czekamy na wyrok sądu

Marian Kurasz, zastępca burmistrza Sanoka, mówi nam, że organ prowadzący, czyli gmina miasta Sanoka, został poinformowany o istniejącym konflikcie w szkole między dyrektorką a kilkoma  pracownikami. – W związku z tym wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Poinformowaliśmy także pracowników placówki o prawach, które im przysługują, jednak ostatecznie spośród w sumie siedmiu osób, które miały paść ofiarą Anny T., większość się wycofała i zaprzeczyła, by była mobbingowana – wyjaśnia. – Upoważniłem prawnika do zapoznania się z aktami sprawy zalegającymi w sądzie i stwierdził on, że postawione zarzuty  nie są jednoznaczne. Oficjalnie pracownicy placówki wypowiadają się o wieloletniej dyrektorce pozytywnie, a my nie możemy bazować na niepotwierdzonych zarzutach. Zarzuty trzeba udowodnić. Nie chcemy skrzywdzić ani jednej ani drugiej strony – mówi. I podkreśla: – Gdyby sprawa dotyczyła znęcania się dyrektorki nad dzieckiem, to skutkowałoby natychmiastowym zawieszeniem w obowiązkach szefowej placówki. W tym wypadku zawieszenie dyrektora jest uznaniowe. Póki co czekamy na decyzję sądu. Jeśli sąd pierwszej instancji wyda wyrok niekorzystny dla Anny T., wówczas zawiesimy dyrektora w wykonywaniu jego funkcji do czasu uprawomocnienia się wyroku – dodaje.

Dyrektorka gimnazjum: – Wymagam solidnej i rzetelnej pracy

- Pracuję ponad 40 lat, a niebawem wybieram się na emeryturę i nie robię czegoś, czego inni by nie widzieli – mówi nam pani dyrektor Gimnazjum Nr 2 w Sanoku. I podkreśla: – Nie złamałam praw pracowniczych. – Żaden mobbing  nie wchodzi w grę, ja po prostu wymagam solidnej i rzetelnej pracy -  odpiera zarzuty Anna T. – Wiele serca włożyłam w swoją pracę, odremontowałam szkołę, zostałam odznaczona medalem Komisji Edukacji Narodowej, wielu pomogłam w trudnych sytuacjach życiowych. Mam 63 lata i jest mi strasznie przykro, że pod koniec mojej zawodowej kariery zostałam tak potraktowana. Tak niszczy się ludzi. Jestem zmaltretowanym człowiekiem – mówi nam Anna T. – Nie przesłuchano mnie i moich świadków, a przecież nawet morderca ma prawo się bronić – przyznaje dyrektorka. – Będę bronić się do ostatniej kropli krwi. Wierzę w Boga i sprawiedliwość – dodała.

Wioletta Zuzak

do “Mobbing w sanockim gimnazjum?”

  1. PObita

    Ciekawe, jak sprawa się zakończyła. Zapewne, tak jak wszędzie!! Pracownicy gimnazjum zostani wzwani na zebranie, tam odczytano im tekst przygotowany przez dyrektorkę a przeczytany przez lizusa i wszystkim podsunięto to do podpisania wg listy??

  2. nie dziwie się

    wcale bym się nie zdziwiła gdyby pozostała winna… z własnego doświadczenia ja znam … niby jest „wymagająca” .. ale swoje z człowiekiem zrobi . .. mówię to na własnym przykładzie, ponieważ znam p. Dyrektor od strony praktycznej tego zawodu

  3. anonimus

    cyt. „No napewno te „pokrzywdzone” chcą sie pozbyc Pani Anny, ale wątpie że sąd uwierzy w tą bajeczke ; ]
    A jak uwierzy to Koniec tej szkoły ;) ”

    Faktycznie biegły Sądowy to „Bajkopisarz:” i w ogóle nie odpowiada karnie za wydanie fałszywej opinii. Ludzie, kobieta jest po zarzutach, to nie jest sprawa cywilna nikt nikogo nie pozywał. O mobbingu można mówić na gruncie prawa cywilnego. Tu jest sprawa karna o przestępstwo ścigane z urzędu dokładnie art. 207 § 1 kk w zb. z art. 157 § 1 kk w zw. z art. 11§2kk. Autor artykułu niezbyt trafnie użył słowa mobbing, sprawa toczy się o znęcanie psychiczne i spowodowanie rozstroju zdrowia na okres powyżej dni 7.

    Reasumując, postępowanie toczy się niezależnie od woli pokrzywdzonego, może on nawet nie chcieć aby sprawca był ukarany a i tak do tego dojdzie.

  4. Uczeń

    powiem szczerze ,że jestem zaszokowany w tamtym roku p.Dyrektor uczyła mnie historii. Co prawda była wymagająca i zakładam, że jest taka samo co do pracowników ale żeby mobbing. Średniko w to wierzę. al-kaida może nie koniec tej szkoły ale na pewno coś się będzie działo.

  5. What

    Pani drektorka z mojego gima stosuje mobing? Śmieszne, i ciekawe co za ogarnięty nauczyciel pozwał p. drektor :)

  6. Al-Kaida

    No napewno te „pokrzywdzone” chcą sie pozbyc Pani Anny, ale wątpie że sąd uwierzy w tą bajeczke ; ]
    A jak uwierzy to Koniec tej szkoły ;)

  7. Mateusz

    Skoro ujawniono częściowo personalia p.Dyrektor, to dlaczego nie zostały ujawnione w taki sam sposób dane osoby poszkodowanej… ? Tak tylko pytam … ! Czyzby ktoś kogoś chciał „zniszczyć” ?

    • anonimus

      Nie poszkodowanej a pokrzywdzonej, w zasadzie pokrzywdzonych, gdyż było to 3 osoby, które miały odwagę złożyć zeznania. Dane ujawniono, gdyż osoba ta wyraziła na to zgodę. Niestety nie czytałeś artykułu dokładnie. Pani redaktor nie nawiązała kontaktu z pokrzywdzonymi, a jedynie z oskarżoną. W wyborczej jest pełny artykuł w tej sprawie, ale tam autorzy pokusili się o rozmowę ze wszystkimi stronami. Odnośnie całej sprawy, to żadna prokuratura nie odważyła by się skierować aktu oskarżenia, gdyby nie był on poparty solidnym materiałem dowodowym. Z kuluarów wiem, ze postępowanie przygotowawcze toczyło się przey prawie 8 miesięcy, powołany w sprawie biegły Sądowy wydał opinię, iż u dwojga pokrzywdzonych oskarżona swoim działaniem doprowadziła do powstania rozstroju zdrowia na okres powyżej dni siedmiu, który to spenalizowany jest w art. 157 par. 1 kk. I w tym miejscu rodzi się pytanie, czy pokrzywdzony sam sobie to zrobił. Odpowiedź jest raczej oczywista, ale o tym zadecyduję instytucja do tego powołana czyli SĄD.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.