MON daje nadzieję dla Waltera. Czy radni pomogą w oddłużeniu?

RZESZÓW. Jeśli PTS „Walter” podpisze porozumienie z resortem obrony, zostanie w hali przy Langiewicza.

Jest szansa, że Policyjne Towarzystwo Sportowe “Walter” nie będzie musiało opuszczać hali sportowej przy ul. Langiewicza. Ministerstwo Obrony Narodowej proponuje towarzystwu zawarcie porozumienia o współpracy. Zmorą klubu jest jednak duże zadłużenie. Działacze liczą w tej sprawie na pomoc miejskich radnych.

Nadzieję na zakończenie trwającego już kilka lat sporu wokół hali Waltera daje pismo od dyrektora departamentu infrastruktury MON płk. Andrzeja Petrulewicza. Proponuje on klubowi zawarcie z resortem porozumienia o współpracy, a do czasu jej podjęcia czasowe udostępnienie hali towarzystwu. Te propozycje to efekt rozmów działaczy “Waltera” z wiceministrem obrony Czesławem Mroczkiem.

- W poniedziałek wyślemy do Warszawy projekt porozumienia – mówi Roman Koterba, prezes PTS “Walter”. – Jeśli minister ustosunkuje się do niego pozytywnie, podpiszemy z MON umowę o stałej współpracy.

Jedna z propozycji resortu to utworzenie na bazie hali wojskowego centrum szkolenia sportowego. Już teraz z hali korzystają służby mundurowe, a także wojsko. Porozumienie daje szansę, by armia przejęła halę, bez groźby wyrzucenia klubu na bruk. – Chodzi przecież o dobro trenujących tu dzieci i młodzieży – mówią działacze “Waltera”. Zapowiadają, że po zawarciu umowy z MON wycofają z sądu apelację od wyroku nakazującego opuszczenie hali.

Oprócz rozbudzonych nadziei, są też obawy. Nie wiadomo czy MON znajdzie pieniądze na niezbędny remont hali, a armia nie może w tym celu skorzystać z żadnych funduszy unijnych jak np. miasto. Utrzymanie obiektu będzie też generować koszty, a wojsku przecież się nie przelewa.

Długi klubu rosną
Tymczasem PTS “Walter”, który w listopadzie skończy 65 lat boryka się z sporym zadłużeniem. Wynosi ono 70 tys. zł. Na tę kwotę składają się m.in. podatki i opłaty dla MPEC.
- Paradoksem jest, że chociaż nie korzystamy z ciepła, to i tak musimy miesięcznie płacić 1800 złotych stałej opłaty przepływowej – narzeka Andrzej Ankiersztejn, sekretarz PTS „Walter”.

Inna rzecz, która dziwi działaczy klubu to kwestia podatków. Chociaż policja już nie dysponuje halą, miasto nalicza podatek od nieruchomości komendzie wojewódzkiej. Ta odsyła rachunki “Walterowi”. – Dlaczego miasto nie obciąża wojska? – pytają w klubie.

Sprawa, która jest już kompletnym nonsensem, to kwestia korzystania z części terenu hali (placu i garaży) przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Chociaż ABW korzysta z terenu, w trakcie kilkuletniego sporu nie pojawiła się w żadnym dokumencie. Agencja nie ma też umowy na korzystanie z placu. Najwyraźniej nikomu z instytucji, które żądały wyniesienia się z hali klubu, obecność ABW nie przeszkadza… A może wszyscy się jej boją?

Apelują do radnych
Działacze klubu wciąż liczą na pomoc władz Rzeszowa. – Miasto mogłoby umorzyć długi – mówi Roman Koterba. Klub deklaruje też, że spłacałby je na raty. – Może radni, którzy zbierają się we wtorek i tyle razy deklarowali pomoc dla “Waltera” zrobią wreszcie coś w tej sprawie? Może wyegzekwują w końcu od prezydenta realizację obowiązującej uchwały o przejęciu hali przez miasto? Przecież sport promuje Rzeszów, a nasi zawodnicy mimo trudnych warunków wciąż odnoszą sukcesy. Dlaczego władze tego nie doceniają? – pytają działacze PTS “Walter”.

Krzysztof Kuchta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.