Morderca 25-letniej Anny stanie przed sądem

Grzegorz O. (31 l.) został zatrzymany dzień po morderstwie. Przyznał się do wszystkiego. Wciąż przebywa w areszcie w Krakowie. Fot. KPP Dębica

Grzegorz O. (31 l.) został zatrzymany dzień po morderstwie. Przyznał się do wszystkiego. Wciąż przebywa w areszcie w Krakowie. Fot. KPP Dębica

DĘBICA. Grzegorz O. był poczytalny. Będzie odpowiadał za brutalne zabójstwo swojej byłej dziewczyny.

Po wielomiesięcznej obserwacji w areszcie i badaniach psychiatrycznych prokuratura ma już pewność. Grzegorz O. (31 l.) był poczytalny, gdy 10 lutego mordował dziewczynę, która chciała z nim zerwać. Zadał 25-letniej kobiecie aż 80 ran nożem.

Prokuratura Rejonowa w Dębicy skierowała akt oskarżenia przeciw Grzegorzowi O., mieszkańcowi Dębicy. Jest on oskarżony o to, że wieczorem 10 lutego (niedziela) w swoim mieszkaniu przy ul. Głowackiego w Dębicy zamordował 25-letnią Annę. Dziewczyna była jego narzeczoną, jednak od pewnego czasu między parą nie układało się najlepiej i Anna chciała się rozstać.

Tego tragicznego dnia przyszła do mieszkania Grzegorza O., by zabrać stamtąd swoje rzeczy. Mężczyzna nie pozwolił jej odejść. Według zeznań oskarżonego, najpierw się pokłócili. Potem wspólnie wyszli do łazienki na papierosa, żeby ochłonąć. Wtedy Grzegorz O. sięgnął po pałkę do głuszenia ryb i dwukrotnie uderzył dziewczynę w głowę. Potem sięgnął po nóż i zaczął zadawać kolejne ciosy. Nie celował, bił nożem po całym ciele.

Ofiara próbowała uciekać i wyrwać się z rąk mordercy. Nie udało jej się. Z zeznań Grzegorza O. wynika, że im bardziej dramatycznie jego była dziewczyna walczyła o życie, tym wścieklej on kłuł ją nożem. – Strasznie krzyczała, uderzałem nożem, aby przestała krzyczeć – zeznał. Biegli z krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej naliczyli na ciele ofiary 80 ran od noża.

Mężczyzna przy ciele pozostawił list, w którym deklarował, że popełni samobójstwo. Potem ukrywał się. Został zatrzymany przez policjantów dzień po morderstwie, nad Wisłoką. Swojego samobójczego zamiaru nie zrealizował, przed policjantami nie uciekał. W liście, jaki zostawił przy ciele dziewczyny, przepraszał za to ,co zrobił i za samobójstwo, które planował popełnić. Do tego stwierdził, że nic mu nie wychodziło, obwiniał los i swoją byłą dziewczynę.

- Upokorzyła mnie, za to co zrobiła, musiała ponieść karę – napisał. – Anka mnie jeszcze dobiła – stwierdził w liście oskarżając w ten sposób swoja ofiarę, że zerwaniem doprowadziła go do załamania.

Artur Getler

do “Morderca 25-letniej Anny stanie przed sądem”

  1. Jarosław

    Ciekawe jak sobie poradzi dębicka mafijna prokuratura i koesiowski sąd dębicki , a może obrońcą będzie adwokat z Rzeszowa ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.