Morderstwo to nic trudnego

Ile było na Podkarpaciu pobić ze skutkiem śmiertelnym? W 2007 roku - 2, w 2008 r. - 2. w 2009 r. - 2, w 2010 r. - 0 , w 2011 r. - 2. Do 8 maja br. odnotowano 2 takie przestępstwa. Fot. Archiwum

Dziś człowieka można zakatować w środku miasta, niemal na oczach innych, pod oknami ich domów i mieszkań.

Tragicznie zakończyło się spotkanie dwóch znajomych. Najpierw spokojnie ze sobą rozmawiali, prawdopodobnie spożywali alkohol, aż w końcu potwornie się pokłócili. 51-letni mieszkaniec Krosna wpadł w szał i bez opamiętania zadawał pięściami ciosy w głowę 55-latka, kopał go także po całym ciele. Skatowany mężczyzna kilka godzin później zmarł w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała, że 55-latek doznał rozległych obrażeń wewnętrznych i wykrwawił się na śmierć. – To straszna tragedia – mówią mieszkańcy miasta. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował o tymczasowym aresztowaniu sprawcy pobicia na trzy miesiące. 51-latek może spędzić za kratami nawet 12 lat. – To zbrodniarz, który powinien zgnić w więzieniu – wyznają bez owijania w bawełnę krośnianie.

Co  rusz media donoszą o rozmaitych przestępstwach: kradzieżach, włamaniach, rozbojach, wymuszeniach rozbójniczych, gwałtach czy zabójstwach. Zdarzają się także pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Przeszło tydzień temu na jednej z krośnieńskich posesji został śmiertelnie pobity 55-letni mężczyzna. W dodatku w centrum miasta, na jednej z prywatnych posesji… – Przerażające jest to, że 51-latek, który zapewne był silniejszy od swego znajomego, którego skatował, nie miał dla niego żadnej litości. W dodatku był pod wpływem alkoholu, a wiadomo, że alkohol wzmaga agresję – komentuje pani Anna. – Szkoda człowieka – przyznaje pan Jan. – Współczuję rodzinie tragicznie zmarłego, która pewnie teraz potwornie cierpi. Po prostu płakać się chce, gdy się słyszy o takich historiach – mówi krośnianin. – To kolejny dowód na to, że po alkoholu, który odbiera rozum, nietrudno o nieszczęście – dodaje.

Zadawał kolejne ciosy w szaleńczej furii

Wszystko działo się podczas długiego majowego weekendu. Był czwartek, Święto Konstytucji Trzeciego Maja. Pogoda dopisywała, nic nie zapowiadało dramatu. 55-letni mężczyzna mieszkający w Krośnie, lecz nie posiadający stałego miejsca zameldowania, odwiedził swego znajomego 51-latka. Z nieoficjalnych informacji wynika, że obaj dobrze się znali, nieraz  spotykali. Znów doszło do spotkania, które tym razem skończyło się krwawą awanturą. Podinspektor Marek Cecuła, oficer prasowy krośnieńskiej policji, mówi że podłożem kłótni był konflikt na tle osobistym. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, poszło o kobietę. 55-latek zapewne powiedział coś, co wyprowadziło z równowagi jego znajomego. Ten w szaleńczej furii zadawał kolejne ciosy po całym ciele 55-latka. Zalanego krwią, słaniającego się na nogach, ledwo żywego mężczyznę, wyrzucił za bramę.

Pobity do nieprzytomności, wykrwawił się na śmierć

Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, siedzącego na ławce na przystanku autobusowym przy ul. Grodzkiej w Krośnie, potwornie skatowanego 55-letniego mężczyznę dostrzegł przypadkowy przechodzień i wezwał na miejsce karetkę. Fot. Wioletta Zuzak

Siedzącego na ławce przy ul. Grodzkiej, zmasakrowanego 55-latka, dostrzegł przypadkowy przechodzień, który widząc, że stan zdrowia mężczyzny jest kiepski, wezwał na miejsce karetkę. Nieprzytomny mężczyzna z poważnymi obrażeniami głowy trafił do lecznicy. Obrażenia, jakich doznał okazały się śmiertelne. Na zlecenie prokuratora została przeprowadzona sekcja zwłok. – 55-letni mężczyzna doznał poważnych obrażeń wewnętrznych. Na ciele denata stwierdzono liczne krwiaki. Doszło do pęknięcia żyły zwrotnej i krwawienia do jamy brzusznej, w następstwie czego nastąpił zgon – informuje Iwona Czerwonka – Rogoś, zastępca prokuratora rejonowego w Krośnie. 51-letni sprawca pobicia został zatrzymany, w organizmie miał ponad 2,4 prom. alkoholu. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. – Usłyszał zarzut uszkodzenia ciała, w następstwie którego doszło do śmierci człowieka. Za ten czyn grozi mu od 2 do 12 lat pozbawienia wolności – wyjaśnia.

Poszło o kobietę?

Najbardziej prawdopodobna jest wersja mówiąca o miłosnych porachunkach. Czy mężczyźni pokłócili się o kobietę? Policja i prokuratura zgodnie podkreślają, że szczegółowe informacje w tej sprawie nie mogą zostać upublicznione ze względu na dobro toczącego się postępowania. – Pod uwagę brane są różne wersje. Wszystko zostanie dokładnie przeanalizowane w ramach prowadzonych czynności procesowych – mówi Beata Piotrowicz, prokurator rejonowy w Krośnie. – 51-latek został przesłuchany, są przesłuchiwani także świadkowie zdarzenia i nic więcej na tym etapie śledztwa nie mogę zdradzić – dodaje.

Giną w oparach alkoholu

Jak przyznaje podkomisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji, w dziewięćdziesięciu procentach pobicia ze skutkiem śmiertelnym są efektem spożytego alkoholu albo przypomnianych nieporozumień z przeszłości. – Najpierw rozmówcy zaczynają krzyczeć na siebie, a następnie w ruch idą pięści i inne przedmioty – opowiada podkom. Międlar. Przykład? – Przed laty około pięćdziesięcioletni mężczyźni codziennie razem pracowali, spotykali się ze sobą wieczorami i pili alkohol. Pewnego razu kolega kolegę obraził, doszło do utarczki słownej, szarpaniny, następnie jeden złapał za szpadel i zadał nim kilka ciosów w głowę swego kumpla, powodując jego śmierć – opowiada podkom. Międlar. Inny przykład. Stany koło Stalowej Woli. W noc sylwestrową przychodzi intruz na prywatną imprezę. Wywiązuje się awantura, padają wyzwiska, w oparach alkoholu dochodzi do awantury,  nieproszony gość wyciąga nóż, zadaje nim ciosy na oślep, zostaje zamordowana 18-letnia Dominika. Zanim zginęła, zdążyła powitać Nowy Rok 2012 ze swymi znajomymi.

Z kolei mieszkańcami Jedlicza wstrząsnęła potworna zbrodnia, do której doszło w nocy z 19 na 20 stycznia 2011 r. w domu Zygmunta W. (60 l.), który z zimną krwią zamordował siekierą swego znajomego – 49-letniego Władysława G. Obaj urządzili sobie libację suto zakrapianą alkoholem. Wypili kilka win i pokłócili się. Doszło do rękoczynów. 49-latek dwukrotnie uderzył właściciela domu ręką w twarz. Rozwścieczony gospodarz chwycił za siekierę leżącą koło pieca i co najmniej dwukrotnie uderzył w głowę i szyję  śpiącego kumpla. Zawinięte w dywan zmasakrowane zwłoki porzucił nad rzeką. Na ciele zmarłego znajdowały się liczne głębokie rany cięte głowy i szyi, które powstały od uderzeń ostrym narzędziem. Mężczyzna wykrwawił się na śmierć.

Tracą życie z błahych powodów

Podkom. Międlar zwraca uwagę, że najczęściej powód śmiertelnego pobicia jest banalny. I tak na przykład w Tarnobrzegu w nocy z 31 marca na 1 kwietnia ub. r. wracający z baru 34-letni Konrad T. został pobity na śmierć przez młodego mężczyznę tylko dlatego, że nie poczęstował go papierosem. 34-latek w ciężkim stanie trafił do szpitala, jednak mimo wysiłków lekarzy zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci 34-letniego mężczyzny było zwichnięcie kręgosłupa szyjnego, co doprowadziło do uszkodzenia tętnicy kręgowej i masywnego krwotoku.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.