Mrożą lub grzeją serca, aby je wyleczyć

Lek. med. Jacek Biernacki nie kryje, że nowe procedury były dużym przedsięwzięciem logistycznym dla personelu i dyrekcji, za co bardzo dziękuje, pacjentów natomiast zaprasza do skorzystania z nowych metod leczenia. Fot. Bogdan Myśliwiec
Lek. med. Jacek Biernacki nie kryje, że nowe procedury były dużym przedsięwzięciem logistycznym dla personelu i dyrekcji, za co bardzo dziękuje, pacjentów natomiast zaprasza do skorzystania z nowych metod leczenia. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. W Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu wykonano już ponad 20 ablacji.

Zabiegi wykonywane na pacjentach z problemami zaburzeń rytmu serca, które dotychczas wykonywano tylko w dużych szpitalach klinicznych są już dostępne w Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu. Wszystkie, które do tej pory przeprowadzono, zakończyły się sukcesem.

– Kilka lat temu spotkaliśmy w dyrekcji, celem przeanalizowania potrzeb zdrowotnych pacjentów naszego rejonu i doszliśmy do wniosku, że będziemy rozbudowywać dział kardiologii zwany elektroterapią. Jest to działka kardiologii, która zajmuje się zabiegowym leczeniem zaburzeń rytmu serca i zabiegową diagnostyką zaburzeń rytmu serca – wyjaśnia kardiolog lek. med. Jacek Biernacki.

Pierwszym etapem realizacji tego planu było w wprowadzenie na oddziale kardiologii procedur wszczepiania tzw. rozruszników. W następnym etapie zaczęto implantować kardiowertery defibrylatory, czyli takie bardziej rozbudowane urządzenia.

– Konsekwencją tych działań było powstanie w naszym szpitalu pracowni kontroli rozruszników, czyli wprowadziliśmy trzy takie obszary działań, które do tej pory były zarezerwowane dla większych ośrodków – mówi lek. med. Biernacki. – Najnowszym naszym osiągnięciem jest wprowadzenie procedur ablacji, czyli zabiegowego leczenia zaburzeń rytmu serca. Są to procedury wysoko specjalistyczne i mało inwazyjne, wykonywane z dostępu dożylnego, które do tej pory były wykonywane tylko w dużych ośrodkach klinicznych.

Najprościej mówiąc, zabiegi ablacji polegają na planowym niszczeniu fragmentów tkanki mięśnia sercowego odpowiedzialnych za powstawanie bądź podtrzymywanie zaburzeń rytmu serca.

– W naszych procedurach stosujemy albo niską temperaturę, czyli robimy zabiegi krioablacji, gdzie przymrażamy fragmenty serca temperaturami -40, -50 stopni, albo stosujemy fale radiowe, podgrzewając tkankę mięśnia sercowego do 50 – 60 stopni. Ma to na celu elektrycznych właściwości mięśnia sercowego i zabezpieczenie pacjenta przed zaburzeniami rytmu serca. Dotychczas wykonaliśmy 20 zabiegów krioablacji. Wszystkie zakończyły się sukcesem i nie mieliśmy żadnych powikłań. W ubiegłą sobotę wykonaliśmy także pierwszy zabieg ablacji falą radiową i on także zakończył się powodzeniem – informuje lek. med. Jacek Biernacki.

Małgorzata Rokoszewska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o